Nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii, która wprowadza definicję drewna energetycznego nie wpłynie negatywnie na przyrodę polskich lasów. Nie wpłynie też na zwiększenia pozyskania w lasach – przekonują naukowcy m.in. z Wydziału Leśnego SGGW.

W Senacie trwają prace nad nowelizacją przepisów o OZE, które przewidują wprowadzenie nowej, czasowej definicji drewna energetycznego. Zgodnie z założeniami ustawy, jak i zapewnieniami resortu środowiska, do energetyki ma trafić niepełnowartościowe drewno, które obecnie zalega w polskich lasach. Nowe przepisy wzbudziły jednak sprzeciw partii opozycyjnych, części naukowców jak i ekologów, którzy twierdzą, że nowela spowoduje zwiększenie wycinki.

Ponad 100 osób z tytułami profesorskimi i doktorskimi reprezentującymi m.in. Wydział Leśny SGGW, nadleśnictwa, Instytut Badawczy Leśnictwa, Uniwersytet Rolniczy w Krakowie, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu czy Dyrekcję Generalną LP podkreśliło w liście skierowanym do marszałka Senatu, że nowelizacja odwołuje się do rozwiązań od dawna funkcjonujących w Unii Europejskiej, “dając równocześnie możliwość włączenia się Lasów Państwowych w realizację unijnej polityki w zakresie OZE”.

Dodali, że wbrew temu co napisano w “Liście naukowców w sprawie drewna energetycznego” z końca lipca, pod którym podpisało się ponad 60 przyrodników, nowela nie wpłynie “negatywnie na przyrodę polskich lasów, ani nie zmieni celów i sposobów prowadzonej w nich zrównoważonej i wielofunkcyjnej zarazem gospodarki leśnej”. Według autorów opublikowanego we wtorek listu, nowe przepisy nie zwiększą pozyskania drewna, ani nie zubożą lasów z zasobów martwego drewna, które jest niezbędne dla utrzymania odpowiedniej bioróżnorodności.

Lasy to nie plantacje

“W tym kontekście zdumienie budzą nieprawdziwe opinie o polskich lasach jako plantacjach pozbawionych gatunków typowo leśnych oraz rzekomym ubożeniu ich naturalnej bioróżnorodności. Abstrahują one całkowicie od ogólnodostępnych wyników badań naukowych, mówiących w sposób jednoznaczny o czymś zupełnie odwrotnym” – czytamy w liście, w którym przypomniano również, że w ostatniej dekadzie powierzchnia drzew liściastych wzrosła o blisko 240 tys. ha – do niemal 3 mln ha.

“O jakości gospodarowania Lasów Państwowych świadczy najlepiej stan naszych ekosystemów: w ciągu ostatnich 10 lat powierzchnia lasów wzrosła o blisko 190 tys. ha, a ich zasobność o ponad 340 mln m sześc. drewna (tj. do ponad 2,6 mld m sześc.). Równoczesna ich przebudowa, zmierzająca do unaturalnienia i rosnący wiek oraz coraz większe połacie pozostawione do tzw. naturalnego odnowienia zwiększyły, wbrew twierdzeniom autorów listu, ich bioróżnorodność. Mówienie zatem o kryzysie bioróżnorodności jest albo wynikiem braku podstawowej wiedzy, albo świadomym przekłamaniem” – podkreślono.

Mniej drewna, mniej pożarów?

Według autorów listu pozostawienie w lesie całości martwego drewna może powodować wzrost zagrożenia, szczególnie pożarowego.

“W tym kontekście warto przypomnieć, że te same osoby, które z pomocą międzynarodowych gremiów wymusiły pozostawienie setek tysięcy suchych świerków w lasach białowieskich z naruszeniem zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego, po katastrofalnym w skutkach pożarze w Biebrzańskim Parku Narodowym, kierowały wiosną tego roku list otwarty do ministra środowiska w sprawie usuwania martwych drzew dla zmniejszenia zagrożenia pożarowego całego kompleksu” – dodano.

Naukowcy zaznaczyli, że dyskusja na temat gospodarki leśnej w kształtowaniu odnawialnych źródeł energii “nie może być prowadzona w oparciu o nieprawdziwe przesłanki oraz niejasne i niespójne założenia, naruszające podstawową logikę i standardy nowoczesnej gospodarki leśnej, obowiązujące nie tylko w Polsce, ale także w Europie i szerzej w świecie”.

Czytaj więcej

Skomentuj