1 / 10

Z Dominikiem Dobrowolskim o „recykling rejsach” rozmawia Katarzyna Błachowicz, redaktor naczelna miesięcznika „Recykling”.

Za niecały miesiąc zaczyna się Twoja kolejna, pod naszym patronatem, recyklingowa wyprawa.  Z roweru w 2011 r. przesiadłeś się na kajak. Skąd wziął się pomysł na tego typu wydarzenie?

Pomysł narodził się właśnie na rowerze. W sumie to był taki „intelektualny recykling”, tzn. zamieniłem rower na kajak. W 2010 r. okrążałem cały Bałtyk na rowerze w ramach projektu „Cycling-recycling”. Swoją drogą, z pewnością pamiętasz, że startowaliśmy w Gdyni wspólnie, bo postanowiłaś przejechać ze mną pierwszy odcinek.

Podczas wyprawy spotykałem się z organizacjami, mediami, mieszkańcami wszystkich nadbałtyckich państw. Powstał taki nieformalny pomysł, aby każdy z nas poświęcił swój czas, zaangażowanie, pomysły na ekologiczne edukowanie we własnym kraju, tak, aby jak najwięcej ludzi dowiedziało się o zanieczyszczaniu Morza Bałtyckiego, aby każdy mógł we własnym zakresie chronić Bałtyk, a przynajmniej go nie zaśmiecać.

Po powrocie z rowerowej eskapady postanowiłem zatem sięgnąć do źródeł i zacząłem spływać jak odpady z nurtem do Bałtyku, pokazując to mieszkańcom nadrzecznych regionów. Tak robię, a dokładnie robimy już piąty rok. „Recykling rejsy” to wspólny projekt, który realizuję z Fundacją PlasticsEurope Polska. Fundacja czynnie współpracuje z 56 organizacjami branży tworzyw sztucznych z 32 krajów całego świata w ramach tzw. „Wspólnej Deklaracji w sprawie rozwiązania problemu zaśmiecenia środowiska morskiego”. Deklaracja zawiera listę konkretnych celów i działań, dzięki którym można uzyskać znaczący postęp w ograniczaniu szkód w środowisku morskim. Szczególnie ważne jest zwiększenie odzysku i recyklingu tworzyw sztucznych i ograniczaniu ich marnotrawstwa.

Pierwszy “recykling rejs” poprowadził mnie szklakiem odrzańskim, spłynąłem z Wrocławia do Szczecina, w 2012 r. płynąłem Wisłą, w 2013 r. na ukos przez Polskę z Tarnowa do Szczecina, w 2014 r. to już była wyprawa międzynarodowa z Warszawy nad Beetzsee do Brandenburga, a w tym roku planuję kajakować ze Szczecina do Gdyni wzdłuż polskiego wybrzeża.

Jaki jest cel „Recykling rejsu”, czemu ma on służyć?

W sumie zawsze chodziło o morze, o Bałtyk, pływałem po rzekach, sprzątałem je, aby pokazać, że wszystko co do nich wrzucimy, prędzej czy później trafia do morza i oceanu. I tak symbolicznie pokazywałem, że, aby rozwiązywać problemy, trzeba sięgać do źródeł. Tworzywa sztuczne były i są tutaj doskonałym przykładem. Bardzo trafne było hasło zeszłorocznej międzynarodowej wyprawy promowane w Niemczech: „Kunststoff – zum Wegwerfen zu schade”, czyli “tworzywa sztuczne są za cenne, żeby je wyrzucać”.

W tym roku mocno będę też promować „Dekolog Bałtycki”, specjalnie mówię „dekolog”, bo to 10 ekologicznych zadań do zrealizowania przez nadbałtyckie państwa. Dziesięć zadań to w sumie kropla w morzu, ale trzeba je zrealizować, jednocześnie z innymi działaniami w głębi lądu (bo stąd zanieczyszczenia wpływają do morza). A pierwsze przykazanie to sprawna i efektywna selektywna zbiórka i recykling na lądzie! I oczywiście chodzi o mobilizację jak największej grupy obywateli, Polaków, Europejczyków, aby nie tylko cieszyli się ze swojego morza, ale aby troszczyli się o nie każdego dnia.

Zawszę mówię, że jedyne, co powinniśmy zostawiać na plaży to odcisk stóp na piasku, żadnych śmieci! W tym roku do wyprawy merytorycznie i jako partner dołączył Rekopol – organizacja odzysku, z którą będziemy organizować dodatkowe spotkania na trasie wyprawy także z samorządowcami i biznesem, zajmującymi się recyklingiem. To bardzo dobry pomysł, gdyż zwiększając ilość i jakości zbieranych selektywnie opakowań i odzyskiwanych surowców na lądzie, zmniejszamy ilości, które zanieczyszczają środowisko wodne. Jednym słowem, czym lepszy recykling tym czystszy Bałtyk.

1
2
UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj