60 proc. rzek w Europie jest w złym stanie, dowodzi badanie Europejskiej Agencji Środowiskowej przeprowadzone w ubiegłym roku. Ma temu przeciwdziałać pełne wdrożenie zapisów Ramowej Dyrektywy Wodnej.

Badanie EEA przeprowadzone na 130 tys. dróg wodnych pokazało różnicę między stanem wód gruntowych i powierzchniowych. Trzy czwarte próbek wód podziemnych było dobrej jakości, ale 62 proc. próbek wody rzek, ujść rzek i jezior – nie.

2015? 2027!

Miała temu przeciwdziałać unijna Ramowa Dyrektywa Wodna, zobowiązująca kraje UE do osiągnięcia dobrego stanu ekologicznego dróg wodnych do 2015 r. Jednak tak się nie stało.

W dużych konsultacjach społecznych na jej temat, które zakończyły się w marcu, wzięło udział prawie 400 tys. obywateli Unii, wspieranych przez ponad 130 organizacji społecznych w ramach Europejskiej Koalicji dla Rzek (należą do niej m.in. Greenpeace, Bird Life, Friends of the Earth). Nieoficjalnie wiadomo, że w większości opowiedzieli się za pełnym wdrożeniem w życie wymogów dyrektywy. Oficjalna analiza konsultacji będzie opublikowana jesienią 2019 r., a ostateczna decyzja co do przyszłości RDW ma być przyjęta w przyszłym roku.

Europejska Koalicja dla Rzek zapowiada, że będzie strzec tego, by Ramowa Dyrektywa Wodna nie została złagodzona, a prawo było w pełni zaimplementowane przez państwa członkowskie. Celem jest przywrócenie odpowiedniej kondycji wód europejskich do roku 2027.

Rekordowe zainteresowanie unijną dyrektywą ws. wody

RDW osłabi rozwój?

Przemysł wydobywczy, rolniczy i sektor hydroenergetyczny próbuje osłabić niektóre zapisy RDW, informuje brytyjski “Guardian”. Szczególnie dotyczy to wprowadzenia mechanizmu „kontroli sprawności” przepisów UE w zakresie wody. Może to być furtka do  pozwoleń na szkodliwe projekty, osłabić zasadę „zanieczyszczający płaci” i obniżyć poprzeczkę dla definicji „dobry” stan ekologiczny, uważają organizacje ekologiczne.

Mocno kwestionowana jest  zasada “one out, all out”, wprowadzająca standard całościowego spojrzenia na drogi wodne, obejmującego zarówno kwestię bioróżnorodności, jak i przepływu i ładunku zanieczyszczeń.

Np. szwedzkie stowarzyszenie kopalni oraz producentów minerałów i metali SveMin twierdzi, że zasada ta  „nie może przeważyć” z powodu „poważnego negatywnego wpływu na inwestycje”. Dokument SveMin wzywa do bardziej elastycznych zasad i nowej definicji dobrego stanu ekologicznego wody. Również Brytyjska Narodowa Unia Rolników chce, aby przepis został zweryfikowany pod kątem kosztów dla przemysłu i wykonalności. Europejski przemysł hydroenergetyczny zaapelował o szersze uwzględnienie kosztów przemysłu, zasad pomocniczości i zatwierdzania zapór zgodnie z „nieszkodzącymi” normami UE.

źródło: Guardian.com

 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj