Grzegorz Kaźmierczak, prezes łódzkiego MPO i troje wysokich pracowników spółki mieli usłyszeć wczoraj w prokuraturze zarzut niegospodarności. Nie przyszli na przesłuchanie z powodu urlopów i zwolnienień lekarskich – informuje „Gazeta Wyborcza”.

Według nieoficjalnych informacji "Gazety Wyborczej", cała czwórka miała usłyszeć wczoraj zarzut niegospodarności i działania na szkodę spółki. Chodzi o handel surowcami wtórnymi, na którym miała zarabiać wyłoniona bez przetargu niewielka firma. Odbierała ona od MPO na przykład czystą folię, PET-y lub chemię gospodarczą i sprzedawała z kilkakrotnym zyskiem recyklerowi ze Śląska. O tym oprócz zarządu wiedziała też rada nadzorcza spółki.

To niejedyny wątek śledztwa, jaki prowadzą prokuratorzy. Badana jest sprawa kupna od gminy mieszkania przez prezesa MPO oraz wykorzystywania pracowników spółki do remontu własnego domu. Prokuratorzy przeglądają też teczki z wieloma przetargami ogłaszanymi przez spółkę.

źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj