Na teren byłego składowiska odpadów produkcyjnych wrocławskich zakładów metalurgicznych, nieczynnego od blisko 20 lat, od niedawna znów zaczęły wjeżdżać ciężarówki z odpadami. Uciążliwości z tym związane są tak duże, że mieszkańcy zdecydowali się na protest.

16 maja mieszkańcy wsi Bobrowniki nieopodal Zielonej Góry zablokowali drogę w centrum ich miejscowości, protestując w ten sposób przeciwko ciężarówkom wożącym odpady na pobliskie wysypisko.

Blokada drogi spotkała się z ostrą reakcją ze strony policji, w wyniku której doszło do przepychanek i w konsekwencji zatrzymano dwie osoby, a innym grożą surowe kary. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że w czasie pandemii zgromadzenia, w tym protesty, są zabronione, a po drugie – kierowcy ciężarówek mieli pozwolenie na dojazd na wysypisko.

Zgodę na rekultywację terenu i zwożenie tam odpadów wydali w 2019 roku Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego i Starostwo Powiatowe w Nowej Soli. I choć mieszkańcy boją się śmieci niewiadomego pochodzenia, to Iwona Brzozowska, starosta nowosolski, tłumaczy: – Są tam odpady komunalne, odpady ściekowe, żużel, tłoki z kopalń, szkło zmielone, plastik.

Burmistrz kontra starosta

Czy jednak na pewno? Mieszkańcy skarżą się na silny fetor, który unosi się nad okolicą. Nie wiedzą, co dokładnie jest przywożone do ich miejscowości. Kilka dni temu zostały pobrane próbki odpadów do badań, wyników jednak jeszcze nie ma.

Mieszkańcy mają za sobą lokalnych włodarzy – Barbara Wróblewska, burmistrz miasta i gminy Otyń, na której terenie znajdują się Bobrowniki, była przeciwna inwestycji: – W opinii zawarłam bardzo dużo uwag, które się ziściły. Czynnik ludzki, uciążliwość, niszczenie dróg, niewiarygodność firmy, która nie miała żadnego doświadczenia – wyliczała burmistrz Wróblewska. Niestety, wspomniana już Iwona Brzozowska odpowiada: – Wątpliwości pani burmistrz nie są brane pod uwagę, kiedy wydaje się takie decyzje.

Mieszkańcy Bobrownik zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt tej sytuacji – droga przechodząca przez ich miejscowość nie jest przystosowana do ruchu ciężarówek wielotonowych. W ciągu doby przejeżdża po 40 samochodów, nocą nawet w kolumnach po pięć pojazdów. Wpływa to nie tylko na spadek komfortu życia, ale również na szybsze niszczenie drogi.

Protesty przyniosły efekt

Po interwencji policji mieszkańcy zmienili rodzaj protestu – zaczęli chodzić po pasach. Ich działania przyniosły efekty. 17 maja urzędnicy zablokowali ciężarówkom możliwość przejazdu przez centrum Bobrownik. Ustawiono znaki zakazu wjazdu pojazdom powyżej 10 ton.

Dzień później kierowcy ciężarówek usiłowali przejechać lasem. Gdy i to się nie udało (zatrzymała ich straż leśna), próbowali przejechać polnymi drogami, ale mieszkańcy – zachowując dwumetrowe odstępy – stanęli na swoich polach przy skrzyżowaniach, aby ciężarówki, skręcając, nie mogły wjechać na ich własność. Kierowcy ciężarówek musieli zawrócić. Odpady nie trafiły na wysypisko.

Źródło: “Interwencja”, Polsat News

Czytaj więcej

Skomentuj