Przed szpitalem w Radomsku (woj. łódzkie) urosła góra czerwonych worków zawierających odpady zakaźne. Władze placówki tłumaczą, że to wynik działania firmy, która nie odebrała odpadów mimo zawartej ze szpitalem umowy.

Przed szpitalem w Radomsku można było zauważyć stertę odpadów medycznych, tj. zużytych kombinezonów, rękawiczek i maseczek, których używali pracownicy medyczni opiekujący się chorymi na COVID-19. – Góra worków była widoczna z daleka – relacjonują dziennikarze TVN24.

Po interwencji dziennikarzy na miejsce natychmiast skierowano kontrolę sanepidu. Beata Kowalska, dyrektorka techniczna szpitala poinformowała, że odpady od kilku dni nie były odbierane przez firmę, która została do tego wynajęta.

– Odpady “wyszły” z magazynu. Wystarczyło, że firma nie odebrała ich dwa, trzy razy. Taka sytuacja jest od czwartku bądź piątku zeszłego tygodnia. To sytuacja nadzwyczajna, ale takie zdarzają się w czasie pandemii – mówi Beata Kowalska ze szpitala w Radomsku.

Placówka generuje dziennie ok. 600 kg potencjalnie zakaźnych odpadów. Władze szpitala deklarują, że o konieczności odbioru śmieci firma wywożąca odpady jest informowana nawet kilka razy dziennie.

Worki z odpadami zakaźnymi zalegały przed wejściem, którym dowożone są m.in. posiłki dla pacjentów. Dlaczego śmieci zostawiono akurat tam? – Każde inne miejsce też jest złe. To jest szpital. Nie umiem wskazać lepszego miejsca niż obok magazynu – odpowiada Beata Kowalska.

Zalegające odpady medyczne zostały usunięte po interwencji dziennikarzy. Piotr Kagankiewicz, dyrektor szpitala powiatowego w Radomsku, tłumaczy, że przyrost odpadów to efekt aż dwukrotnie większej liczby pacjentów, jaka ze względu na pandemię koronawirusa przyjmowana jest od zeszłego miesiąca. – Niestety firma z Bełchatowa, która odbiera odpady nie zareagowała na czas z tempem odbioru – dodaje dyrektor.

Czytaj więcej

1 Komentarz

Skomentuj