Branża odpadowa alarmuje: na czas epidemii powinny się zmienić zasady gospodarki odpadami. – Epidemia koronawirusa to nie jest czas, w którym mamy troszczyć się o odzyskanie paru procent surowców z masy odpadów komunalnych, ryzykując zdrowie i życie pracowników – mówi dobitnie Jacek Połomka, prezes Zakładu Zagospodarowania Odpadów „Marszów”.

Przedstawiciele branży odpadowej apelują do premiera Mateusza Morawieckiego i ministra klimatu Michała Kurtyki o poluzowanie większości restrykcyjnych wymogów. Chodzi o czasowe uchylenie zakazu składowania odpadów i odstąpienie od konieczności ich sortowania w zakładach. Rozwiązaniem byłoby też wysyłanie ich bezpośrednio do spalarni.

Potrzeba pilnej zmiany ustawy

Stąd we wspólnym piśmie Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami, Polska Izba Gospodarki Odpadami, Krajowa Izba Gospodarki Odpadami, Rada Przedstawicieli Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych oraz Koalicja ds. Bezpieczeństwa Pracowników Służb Komunalnych domagają się pilnej zmiany ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Bo nie ma w niej żadnych przepisów, które określałyby, co ma zrobić branża odpadowa, jeśli zabraknie w niej ludzi do pracy. A jest to całkiem możliwe, bo już teraz w wielu zakładach zaobserwowano absencję z powodu korzystania z dodatkowych urlopów na opiekę nad dzieckiem, zwolnień lekarskich oraz obaw przed obostrzeniami wprowadzonymi w komunikacji miejskiej.

– Zostaliśmy pominięci, choć jesteśmy na drugiej linii frontu, bo ktoś odpadami musi się zająć. Przepisy specustawy nie zmieniają systemu prawnego, w którym musimy działać – twierdzi Michał Dąbrowski z PIGO. – W dobie pandemii są ważniejsze obszary niż regulaminy utrzymania porządku w gminach i inne akty prawa miejscowego – dodaje Jacek Połomka. Nie ukrywa, że jego poparcie dla zmian bierze się z obaw o pracowników. Dlatego jest zdania, że odpady pochodzące z miejsc przebywania osób zakażonych koronawirusem powinny być traktowane jak niebezpieczne, których nie powinno się kierować do instalacji komunalnych, ale do spalarni odpadów medycznych. Niestety, prawo nie dopuszcza takiego rozwiązania.

Jak traktować odpady od osób zarażonych?

Zgodnie z zaleceniami wydanymi z początkiem kwietnia przez resort klimatu: „odpady wytwarzane w miejscach kwarantanny lub izolacji, ze względu na miejsce powstawania oraz na ich skład, stanowią odpady komunalne. Jednakże z uwagi na świadomość, że odpady te wytwarzane będą przez osoby zakażone wirusem SARS-COV-2 lub chore na COVID-19 oraz brak potwierdzonych ustaleń naukowych co do czasu aktywności koronawirusa na powierzchniach różnych materiałów wchodzących w skład odpadu, należy z tymi odpadami postępować zachowując szczególne środki ostrożności”.

Do sprawy różnie też podchodzą wojewódzkie inspektoraty sanitarne. WIS w Gorzowie Wlkp. zaleca traktowanie odpadów od osoby objętej kwarantanną lub leczeniem domowym jak odpadów komunalnych, które powinny być pakowane w dodatkowy worek. Natomiast WIS w Lublinie informuje, że odpady od osób zarażonych z gospodarstw domowych traktować należy jako medyczne, zakaźne, które trzeba wydzielić ze strumienia odpadów komunalnych.

– Jedne instytucje rządowe uważają, że odpady z kwarantanny to odpady medyczne, inne, że to zwykłe odpady komunalne. My powinniśmy przestrzegać prawa, a jest ono zmienne i niespójne – zauważa Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK. I dodaje: – Dopóki firmy gospodarujące odpadami dają radę, to dobrze, tylko w pewnym momencie może być zbyt późno. Dlatego chcielibyśmy już teraz przygotować się prawnie, aby nie dopuścić do sytuacji przerwania ciągłości odbiorów odpadów od mieszkańców, szczególnie że już teraz widać, że epidemia nie będzie kwestią tygodni, a miesięcy. Czas pokaże, czy postulaty systemowych zmian zostaną przez rządzących wysłuchane, zanim przypadki zakażeń i kwarantanny w instalacjach odpadowych staną się faktem.

Źródło: “Wspólnota”

Czytaj więcej

1 Komentarz

  1. tytuł artykuł stawia odwieczne pytanie… odwieczne jak pytanie czy powinniśmy pić wódkę ciepłą czy zimną, co nam szkodzi a co nie? – to tak humorystycznie wstępem.
    Jako jeden z powodów na “tak” jest podawana absencja pracowników firm komunlanych “z powodu korzystania z dodatkowych urlopów na opiekę nad dzieckiem, zwolnień lekarskich oraz obaw przed obostrzeniami wprowadzonymi w komunikacji miejskiej.”
    Powstaje pytanie jak rok temu podczas masowych strajków nauczycieli w całej PL miała się branża i absencja pracowników ? skoro wtedy także musieli brak urlopy aby opiekować się swoimi dziećmi?
    Jeżeli teraz poluzujemy to będziemy się “bujać” z problemami jeszcze jakiś czas.
    Podobnie jest z tzw “pracą zdalną” urzędników. Jak dzwonię do gmin załatwić sprawę to większość siedzi w domu bez komputera, bez dokumentów, jedynie z telefonem w ręku. Powrót ich do pracy i ponowne wpadniecie na tory pracy zajmie… fiufiu dużo czasu.

Skomentuj