W Olsztynie otwarto nową suszarnię i spalarnię osadów pościekowych – kosztowała ponad 6 milionów euro i jest jedyną taką instalacją w Polsce.

Olsztyńska oczyszczalnia produkuje ponad 17 tysięcy ton odpadów ściekowych rocznie. Do tej pory wszystkie nieczystości były wywożone na pola Warmii i Mazur.

– Rocznie w Olsztynie produkowaliśmy siedem pociągów, po 50 wagonów każdy, wypełnionych osadami pościekowymi – mówi Wiesław Pancer, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Olsztynie, do którego należy nowouruchomiony obiekt. – Teraz, kiedy osady będą suszone i spalane, ich waga zmniejszy się dziesięciokrotnie. Popiół ze spalonych osadów zmieści się pod wiatą, a później po uzyskaniu odpowiedniego certyfikatu może być wykorzystany w budownictwie.

CCJ 300 x 250

Osady są suszone w specjalnych urządzeniach, następnie przerabiane na granulki i w takiej formie trafią do pieca. Ciepło wytwarzane podczas spalania granulek jest wykorzystywane do osuszania kolejnej porcji osadów, co pozwala zaoszczędzić na kosztach gazu ziemnego. Końcowym produktem spalania jest neutralny dla środowiska popiół mineralny.

Budowa spalarni odpadów ściekowych jest jednym z elementów programu modernizacji gospodarki wodno-ściekowej w Olsztynie. W ramach tego projektu modernizowana jest również olsztyńska oczyszczalnia ścieków. Jej pierwszy etap trwał od lutego 2003 do maja 2004 roku. W ramach tego etapu wprowadzono trójstopniową metodę usuwania zanieczyszczeń ze ścieków. Budowa suszarni i spalarni odpadów ściekowych była drugim etapem modernizacji oczyszczalni. W przyszłości planuje się też przykrycie zbiorników ze ściekami. Wszystko po to, aby mieszkańcy pobliskich osiedli nie odczuwali uciążliwości zapachowej.

Zakończenie całego projektu związanego z modernizacją gospodarki wodno-ściekowej w Olsztynie planowane jest na jesień tego roku. To największa inwestycja w historii Olsztyna. Pochłonie ponad 400 mln zł. Wartość projektu jeszcze w 2003 roku była szacowana na 38 mln euro. 57 proc. tej kwoty, czyli 21 mln euro stanowi refundacja z unijnego Funduszu Spójności. Resztę musi wyłożyć budżet miasta, chociaż miasto nie musi zaciągać na ten cel komercyjnych kredytów, bowiem uzyskało niskooprocentowaną pożyczkę z tzw. funduszu wrakowego.

źródło: wfosigw.olsztyn.pl

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj