Od trzech lat kierowcy rejestrujący używane auto z zagranicy mają obowiązek wpłacić 500 zł tzw. opłaty recyklingowej. Za te pieniadze miał powstać system ekologicznego demontażu aut. Jednak rząd zdecydował inaczej i przeznaczył pieniądze na budowę instalacji ściekowych.

Opłaty od kierowców wpłacane na specjalne konto w  Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodne utworzyły okrągłą sumkę 1,5 mld zł. Za te pieniadze miał powstać system ekologicznego demontażu aut, zgodny wymogami UE. Bruksela postanowiła, że koncerny będą za darmo odbierać od kierowców auta, które kiedyś sprzedały w salonach. Nie dotyczy to prywatnego importu. Dochody z opłat recyklingowych planowano więc wydać na dopłaty do demontażu starych aut oraz na dopłaty dla gmin na zbieranie porzuconych samochodów.

Jednak w działaniu systemu pojawiły się nieprawidłowości. Do końca 2008 r. z opłat od kierowców trafiło do NFOŚiGW ok. 1,35 mld zł – w dwóch pierwszych latach działania systemu niedopłaty wyniosły ok. 300 mln zł. Najwyższa Izba Kontroli  stwierdziła też kompletną klapę systemu, gdyż aż 85 proc. aut wycofywanych z eksploatacji demontuje się w szarej strefie, niezgodnie z wymogami UE.

Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) proponował, by z niewykorzystanych opłat recyklingowych  przekazać 500 mln zł na premie na zakup nowych aut dla kierowców, którzy oddadzą na złom stary pojazd. Jednak rząd zdecydował inaczej. Przed rokiem Sejm znowelizował Prawo ochrony środowiska, zezwalając na "czasowe" wykorzystanie opłat na recykling samochodów w innych celach. 

Pod koniec 2008 r. NFOŚiGW ze pieniędzy zebranych od kierowców przekazał ok. 610 mln zł na ratunkowe pożyczki na inwestycje wodno-ściekowe, finansowane z unijnego Funduszu Spójności. Według informacji Gazety Wyborczej, na inwestycje wodno-ściekowe w tym roku ma trafić z opłat recyklingowych jeszcze 300 mln zł. Pieniądze od kierowców Ministerstwo Środowiska wydało też na organizację zeszłorocznej konferencji klimatycznej COP XIV w Poznaniu. Planowano wydać na to 80,6 mln zł z opłat recyklingowych, jednak w końcowym rachunków obniżono jednak koszty o blisko jedną czwartą. 

Sprawa zmiany przeznaczenia opłat recyklingowych wzburzyła m.in. stowarzyszenie przedstawicielstw koncernów samochodowych – "To nie w porządku, jeśli pieniądze zbierane od kierowców na szeroko rozumianą motoryzację, wydaje się w innym celu" – powiedział "Gazecie Wyborczej", Jakub Faryś, prezes PZPM.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj