Dawniej nazywali siebie antyglobalistami, co wiązało się bezpośrednio z ich sprzeciwem wobec globalistycznych praktyk wielkich międzynarodowych koncernów. Od początku ruch antyglobalistyczny ostro krytykował zasady funkcjonowania światowego rynku, gdzie mechanizmy przepływu kapitałów nie tylko nie likwidują różnic między państwami bogatymi i biednymi, lecz wręcz dramatycznie je pogłębiają; gdzie liberalizacja światowych rynków w handlu międzynarodowym najbardziej sprzyja wielkim korporacjom. Antyglobaliści dążyli do stworzenia przeciwwagi dla neoliberalnej polityki, która wyraźnie faworyzuje bogatych, a nie likwiduje biedy ani bezrobocia.
W ostatnich latach, kiedy ruch antyglobalistyczny się rozszerzył, zaczął przyciągać rozmaite ugrupowania lewicowe, antywojenne oraz ekologiczne. W jego ramach skupiły się wszelkie odcienie krytyki współczesnego kapitalizmu. Tak jest i teraz.
Nowa nazwa „alterglobaliści” lepiej oddaje idee ruchu. Jego uczestnicy doceniają pozytywne strony i możliwości związane z globalizacją. Nie chcą powstrzymywać rozwoju cywilizacji. Chodzi im jednak o to, żeby zbudować alternatywną formę globalizacji – bardziej sprawiedliwą, mniej agresywną. Globalizacja powinna służyć harmonizowaniu różnych interesów społecznych, ekologicznych i gospodarczych w skali całego świata. Jest to wspólne przekonanie wielu alterglobalistów. Ruch ten jednak jest niejednolity. Łączy przedstawicieli związków zawodowych, komunistów, pacyfistów, ekologów, przeciwników wszelkiej dyskryminacji i wielu innych, młodych ludzi, zbuntowanych, gotowych zmieniać świat. Każda z tych grup może mieć własne postulaty i odmienne priorytety i inne sposoby ich realizacji. Wszystkie jednak mieszczą się w nurcie protestu przeciw „dyktaturze zysku”. Niektórym ruch ten kojarzy się z kontestacją hipisów, która także krytykowała polityczny establishment. Ma on jednak również coś wspólnego z międzynarodówką komunistyczną, patrząc na dominujące w nim treści społeczne oraz na chęć radykalnej zmiany dotychczasowego porządku. Czy jednak alterglobaliści będą potrafili wyciągnąć wnioski z negatywnych doświadczeń obu tych tradycji? Czas pokaże.
Ostatnie ważne spotkanie alterglobalistów europejskich, kolejne tzw. Europejskie Forum Społeczne, odbyło się w Paryżu w połowie listopada 2003r. Było na nim znacznie więcej przedstawicieli Europy Środkowej niż na poprzednim we Florencji. W Paryżu pojawiły się reprezentacje zarówno krajów przystępujących do Unii, jak i tych, które tej szansy jeszcze nie otrzymały. Forum trwało trzy dni. W jego ramach odbywały się prelekcje i dyskusje na warsztatach i seminariach oraz na konferencjach plenarnych. Wśród haseł i tematów obrad znalazły się min.: uzdrowienie opieki społecznej, europejska płaca minimalna, złagodzenie przepisów imigracyjnych, zasypywanie przepaści „północ-południe”. Hasłem jednoczącym alterglobalistów jest protest przeciwko wojnie w Iraku. Wojna ta postrzegana jest przez nich wyłącznie jako przejaw amerykańskiego imperializmu. Dlatego też na zakończenie Forum zorganizowano pokojową manifestację antywojenną i „ antykapitalistyczną”. Wzięło w niej udział ok. 100 tys. demonstrantów z różnych krajów. Obyło się, na szczęście, bez starć z policją.
Ruch alterglobalistów skupia się wokół ideału sprawiedliwości społecznej. Trudno jest nawet precyzyjnie zdefiniować tak ogólny i abstrakcyjny cel, a jeszcze trudniej jest porozumieć się co do tego, jak ten cel realizować. Jednym chodzi przede wszystkim o podniesienie płac pracowników najemnych, likwidację bezrobocia i rozwiązania problemów związanych z zabezpieczeniami socjalnymi. Inni kładą nacisk na poszerzenie demokracji, tolerancję i przestrzeganie praw człowieka. Jeszcze inni chcą godzić cele społeczne i ekologiczne z rozwojem gospodarczym.
Z jednej strony łatwo można zarzucić temu ruchowi, że jest niedojrzały, niespójny i nie ma jednolitego, realistycznego programu reform. Z drugiej strony nie można go lekceważyć i nie doceniać powagi zarzutów wysuwanych przez alterglobalistów pod adresem światowego biznesu i związanej z nim polityki. Celność tych zarzutów, choć powoli, zmienia już postawy establishmentu polityczno-gospodarczego świata. Dla wielu alterglobalistów istnieje obecnie jedna realna siła zdolna przeciwstawić się globalnym praktykom korporacji. Jest nią organizacja, do której właśnie przystępujemy – Unia Europejska. Ocena tej opinii, to jednak odrębny temat.



Radosław Gawlik,
członek Zarządu Zieloni 2004