ETS 3 może zmienić polskie gospodarstwa. Szansa dla biogazu i biometanu?
Choć na razie ETS 3, włączający do systemu handlu emisjami rolnictwo, pozostaje w sferze planów, już dziś warto zadać sobie pytanie, jaki miałby wpływ na rynek – w tym na rynek biogazu i biometanu.
Dyskusja o objęciu rolnictwa mechanizmem podobnym do systemu handlu emisjami wraca z dużą siłą. W debacie publicznej coraz częściej pojawia się określenie „ETS 3”. Trzeba jednak od razu uporządkować pojęcia. System EU ETS 2 jest już elementem unijnej polityki klimatycznej i dotyczy głównie paliw spalanych w budynkach, transporcie drogowym oraz wybranych mniejszych sektorach. Natomiast „ETS 3” dla rolnictwa nie jest dziś gotowym, obowiązującym systemem prawnym. To raczej skrót dla możliwej przyszłej wyceny emisji w rolnictwie. Dlatego o tym temacie trzeba pisać ostrożnie: nie straszyć rolników rozwiązaniem, które nie zostało ostatecznie przyjęte, ale też nie udawać, że Unia Europejska nie chciałaby w przyszłości rozszerzyć w ten sposób systemu handlu emisjami.
Jak mógłby wyglądać ETS 3?
Jeżeli taki mechanizm zostanie wprowadzony, największe znaczenie będzie miał jego projekt. Inaczej działałby system nakładający obowiązek bezpośrednio na gospodarstwa, inaczej system obejmujący przetwórców, dostawców nawozów, zakłady mięsne lub mleczarnie, a jeszcze inaczej model mieszany, w którym część kosztu pojawia się pośrednio w cenach środków produkcji. Dla polskiego rolnictwa to różnica zasadnicza. Nasze gospodarstwa są bardzo zróżnicowane: od małych rodzinnych gospodarstw po duże fermy, w tym mleczne, trzodowe i drobiarskie.
Najbardziej wrażliwa byłaby hodowla zwierząt. Emisje metanu z fermentacji jelitowej, metanu i podtlenku azotu z gospodarki nawozami naturalnymi oraz emisje związane z nawożeniem mineralnym są trudniejsze do zmierzenia i ograniczenia niż emisje z komina czy kotła. Rolnictwo bazuje na organizmach żywych, sezonowości i zmiennych cenach. Dlatego każdy system wyceny emisji w rolnictwie powinien być projektowany z okresem przejściowym, ochroną konkurencyjności i realnym finansowaniem inwestycji ograniczających emisje.
Rewolucja w rolnictwie
Czy ETS 3 byłby rewolucją? Może być, ale nie musi. Rewolucją byłby system tworzony w pośpiechu, kosztowny i źle skalibrowany, który przerzuca koszt na gospodarstwa bez dostępu do technologii, finansowania i rynku zbytu dla produktów niskoemisyjnych. Wtedy skutkiem mogłoby być nie tyle ograniczenie emisji, ile spadek opłacalności produkcji, wzrost cen żywności, presja na import oraz przenoszenie emisji poza Unię Europejską. Jeżeli europejski producent poniesie koszt klimatyczny, a import nie będzie miał porównywalnych wymagań, konkurencyjność zostanie zaburzona.
Ustawodawca powinien zatem zadać pytanie, jaki instrument rzeczywiście ograniczy emisje, nie niszcząc zdolności produkcyjnej rolnictwa? Sama cena emisji do tego nie wystarczy. Potrzebne są narzędzia inwestycyjne, uproszczenie procedur, stabilne zasady przyłączeń energetycznych i gazowych, rozwój rynku nawozów organicznych oraz uznanie, że o środowisko można dbać na poziomie lokalnym: w gospodarstwie, zakładzie przetwórczym, przy oczyszczalni lub instalacji bioodpadów.
Biogaz i biometan
Na tym etapie dyskusji pojawiają się biogaz i biometan – jako jedne z najpraktyczniejszych technologii łączących gospodarkę odpadami, energetykę i rolnictwo. Dobrze zaprojektowana biogazownia nie powinna być budowana tylko dlatego, że w przyszłości może pojawić się ETS 3. Powinna powstać tam, gdzie istnieje rzeczywista baza substratowa: gnojowica, obornik, pomiot, odpady z przetwórstwa rolno-spożywczego, osady, tłuszcze, bioodpady lub inne strumienie, które można bezpiecznie i zgodnie z prawem przetworzyć. Powinna też mieć zagwarantowany odbiór energii elektrycznej i ciepła albo możliwość produkcji biometanu. Inwestor powinien również zapewnić możliwość zagospodarowania pofermentu jako produktu nawozowego lub środka poprawiającego właściwości gleby.
To właśnie ekonomia jest najważniejsza. Jeżeli gospodarstwo ma własne odpady organiczne, ponosi koszty ich zagospodarowania, kupuje energię, potrzebuje ciepła, korzysta z nawozów mineralnych i ma możliwość wykorzystania pofermentu, to biogaz może bronić się bez ideologii. Jeżeli zakład rolno-spożywczy wytwarza ścieki o wysokim ładunku ChZT (chemiczne zapotrzebowanie na tlen) i odpady produkcyjne, zapotrzebowanie na parę, ciepło lub energię elektryczną, fermentacja metanowa jest narzędziem gospodarki obiegu zamkniętego. Jeżeli z kolei gmina ma problem z bioodpadami, odorami i kosztami transportu, biogazownia może stać się elementem systemu komunalnego, o ile jest społecznie i technicznie dobrze przygotowana.
Opłacalna inwestycja obroni się sama
ETS 3, jeżeli zostanie przyjęty, mógłby wzmocnić opłacalność takich projektów, ale nie zastąpi ich podstaw ekonomicznych. Może nadać wartość temu, co dziś często jest niedoszacowane: ograniczeniu emisji metanu z przechowywania nawozów naturalnych, zastąpieniu paliw kopalnych lokalnym biogazem, produkcji nawozu organicznego, stabilizacji frakcji biodegradowalnej, ograniczeniu uciążliwości zapachowych i poprawie bezpieczeństwa energetycznego. Warunkiem jest jednak to, aby system nagradzał realną redukcję emisji, a nie tworzył tylko kolejny obowiązek sprawozdawczy.
Rynek potrzebuje regulacji przewidywalnej, stopniowo wprowadzanej i powiązanej z możliwością inwestowania. Rolnik lub przedsiębiorca nie podejmie decyzji o budowie biogazowni tylko dlatego, że usłyszy o przyszłej opłacie emisyjnej. Podejmie ją, jeśli zobaczy stabilny model biznesowy: dostępne substraty, akceptowalny CAPEX, finansowanie, możliwość sprzedaży energii lub biometanu, zagospodarowanie ciepła, zasady przyłączenia, rozsądne wymagania środowiskowe i przewidywalny system wsparcia. Bez tego ETS 3 może stać się kolejnym źródłem niepokoju, a nie impulsem rozwojowym.
Nie wykorzystujemy potencjału
Trzeba też uczciwie powiedzieć, że polski sektor biogazu i biometanu nadal rozwija się wolniej, niż wynikałoby to z potencjału surowcowego kraju. Bariery nie są wyłącznie finansowe. To także długie procedury administracyjne, obawy społeczne, problemy z przyłączeniami, niestabilność regulacyjna, trudności w kontraktowaniu substratów i brak gotowych modeli współpracy między rolnictwem, przemysłem spożywczym, gminami i energetyką. Jeżeli nie rozwiążemy tych problemów, sama presja klimatyczna nie zbuduje rynku. Może jedynie zwiększyć frustrację rynku.
Czy ETS 2 i potencjalny ETS 3 są nam potrzebne? Z perspektywy polityki klimatycznej ich logika jest zrozumiała: emisje mają koszt środowiskowy i gospodarczy, a regulacyjny sygnał ma kierować inwestycje w stronę technologii niskoemisyjnych. Z perspektywy rolnictwa i gospodarki komunalnej odpowiedź musi być jednak bardziej zniuansowana. Potrzebujemy redukcji emisji, lepszego wykorzystania odpadów organicznych, stabilnych lokalnych źródeł energii i poprawy żyzności gleb. Nie potrzebujemy natomiast mechanizmów, które będą nakładały koszt szybciej, niż rynek będzie w stanie zareagować inwestycjami.
Najrozsądniejsze podejście powinno więc łączyć ostrożność regulacyjną z przyspieszeniem inwestycji. Rolnictwo i przetwórstwo potrzebują przecież narzędzi, które pozwolą im utrzymać konkurencyjność w warunkach transformacji. Biogaz i biometan są jednymi z tych narzędzi, szczególnie tam, gdzie powstają znaczne ilości odpadów organicznych, potrzebne są naturalne nawozy, da się odebrać ciepło i lokalnie zagospodarować energię elektryczną lub wprowadzić biometan do sieci.
Trzeba to zrobić z głową
Dobrze wdrożony system wyceny emisji mógłby przyspieszyć profesjonalizację gospodarstw, rozwój instalacji fermentacji, lepszą gospodarkę nawozami naturalnymi i większą integrację rolnictwa z energetyką lokalną. Źle wdrożony mógłby pogłębić koszty, zwiększyć import produktów spoza UE i osłabić polskich producentów.
Dlatego biogaz i biometan należy traktować nie jako ucieczkę przed ETS 3, ale jako element racjonalnej modernizacji. Instalacje te powinny powstawać tam, gdzie mają sens techniczny, ekonomiczny, środowiskowy i społeczny. Jeżeli przyszłe przepisy dodatkowo wynagrodzą redukcję emisji, będzie to ważny impuls. Fundament powinien jednak pozostać prosty: lokalny substrat, lokalna energia, lokalny nawóz i lokalna akceptacja. Bez tego żadna regulacja klimatyczna nie stworzy trwałego rynku.
Sylwia Koch-Kopyszko
Stowarzyszenie „Zielony Gaz dla Klimatu”