Konflikty zbrojne w oczywisty sposób wywołują niepokój na rynkach; w ostatnich miesiącach na przykład zdestabilizowały sytuację na rynkach surowcowych, zaburzając dostęp do surowców oraz trwałość łańcuchów dostaw. Stało się tak po zaatakowaniu Iranu przez USA i Izrael, a konflikt wywindował ceny dwóch bodaj najważniejszych surowców kopalnych świata: ropy naftowej i gazu. To w naturalny sposób wywołało wielką niepewność na rynkach i doprowadziło do zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw.

Ten stan rzeczy miał wielki wpływ na branżę recyklingu W ostatnim okresie, przed konfliktem na Bliskim Wschodzie, mieliśmy czas stabilizacji, gdy ceny ropy utrzymywały się na niskim poziomie, dlatego też producenci chętniej wybierali tworzywa sztuczne pierwotne, które były tańsze niż recyklaty lub w podobnych cenach. Około 98% pierwotnych tworzyw sztucznych powstaje z paliw kopalnych, dlatego ceny ropy i gazu mają bezpośredni wpływ na koszty ich produkcji. Niskie ceny ropy powodują, że pierwotne tworzywa sztuczne stają się tańsze lub mają zbliżoną cenę do recyklatów i te tracą konkurencyjność cenową.

W takiej sytuacji producentom recyklatów trudno jest konkurować z wytwórcami tworzyw pierwotnych, ponieważ ich produkcja wymaga dodatkowych procesów, takich jak zbiórka, sortowanie, mycie i przetwarzanie odpadów. Dodatkowo recyklaty wymagają dostosowania procesów produkcji – nie jest to idealne zastępstwo dla oryginalnych tworzyw sztucznych ze względu na ich pochodzenie oraz zróżnicowane właściwości. W efekcie zainteresowanie surowcami wtórnymi od dawna pozostawało na niskim poziomie, mimo ich korzyści środowiskowych oraz faktu, że mamy je „na wyciągnięcie ręki”, a ich stosowanie uniezależnia nas (Polskę i Europę) od dostaw surowców pierwotnych lub ropy i gazu.

Recyklaty wróciły do łask

Obecny konflikt zmienił jednak sytuację na rynku. Obawy o bezpieczeństwo dostaw z Bliskiego Wschodu oraz ryzyko zakłóceń transportu przez Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowego transportu ropy, doprowadziły do wzrostu cen paliw kopalnych i zwiększyły niepewność w światowych łańcuchach dostaw. W efekcie wzrosły także ceny pierwotnych tworzyw sztucznych, co w najprostszy ekonomiczny sposób sprawiło, iż zainteresowanie recyklatami wzrosło z dnia na dzień.

Dla wielu firm wykorzystujących tworzywa sztuczne stało się jasne, że surowce wtórne ponownie stają się po prostu alternatywą ekonomiczną. Dodatkowo obawy o dostępność surowców i terminowość dostaw sprawiły, że część przedsiębiorstw zaczęła szukać bardziej stabilnych źródeł zaopatrzenia na lokalnych rynkach. W tym kontekście recyklaty okazały się cenną alternatywą. Są dostępne na rodzimych rynkach, nie wymagają transportu z odległych regionów świata i w znacznie mniejszym stopniu podlegają ryzyku geopolitycznemu. Dla wielu firm stały się więc nie tylko rozwiązaniem ekonomicznym, ale także sposobem na zabezpieczenie pewności dostaw. Z komentarzy organizacji Plastics Recyclers Europe (PRE), której członkiem jest Stowarzyszenie „Polski Recykling”, wynika, że w drugim kwartale 2026 r. europejscy recyklerzy odnotowali znaczący wzrost popytu oraz produkcji, szczególnie w kwietniu i maju. Trzeba tu dodać, że takie sytuacje jak obecna miały już oczywiście miejsce w przeszłości – czy to w czasie pandemii, czy po atakach piratów somalijskich na statki.

Choć wyższe ceny ropy mogą okresowo zwiększać zainteresowanie recyklatami, jako branża recyklingowa podkreślamy, że nie jest to trwałe rozwiązanie problemu. Popyt na surowce wtórne nie powinien zależeć wyłącznie od geopolitycznych zawirowań czy chwilowych wzrostów cen ropy. Aby utrzymać zapotrzebowanie na recyklaty również w okresach, gdy tworzywa pierwotne tanieją, potrzebne są stabilne regulacje, obowiązkowe poziomy wykorzystania materiałów pochodzących z recyklingu oraz większa świadomość producentów i konsumentów. Tylko wtedy recyklerzy będą mogli planować inwestycje i rozwój w dłuższej perspektywie, niezależnie od sytuacji na światowych rynkach surowców.

Chcemy zmiany na stałe

Branża recyklingu od kilku lat znajduje się w trudnej sytuacji. Jednym z głównych problemów są niskie ceny tworzyw pierwotnych oraz napływ tanich surowców z Azji, które są dotowane przez kraje ich pochodzenia, a ich wytwórcy nie podlegają tak rygorystycznym wymaganiom środowiskowym jak producenci działający w Europie. To powoduje, że wielu odbiorców wybiera tańsze materiały pierwotne, ponieważ z ekonomicznego punktu widzenia są one bardziej opłacalne. To z kolei prowadzi do ograniczenia popytu na recyklaty.

Kolejnym wyzwaniem są rosnące koszty prowadzenia działalności. Firmy recyklingowe muszą mierzyć się z wysokimi cenami energii, wzrostem kosztów pracy oraz droższym finansowaniem inwestycji. W sytuacji, kiedy popyt słabnie, a marże maleją, coraz trudniej jest utrzymać rentowność produkcji.

W konsekwencji spada liczba zamówień i część przedsiębiorstw ogranicza działalność. Firmy wstrzymują inwestycje, ograniczają moce produkcyjne i dostosowują skalę działania do rzeczywistego zapotrzebowania rynku. Gdy przychody maleją, a koszty stale rosną, pojawia się ryzyko dalszego osłabienia sektora, a w skrajnych przypadkach nawet zamykania zakładów recyklingowych.

Bądźmy jak Francuzi

Jako branża chcielibyśmy, aby popyt na recyklaty się utrzymywał, ale jednocześnie nie mamy złudzeń, że bez odpowiedniego wsparcia i regulacji prawnych taki trend na rynku się utrzyma. Konflikty zbrojne i związane z nimi wzrosty cen surowców mogą poprawić konkurencyjność recyklatów, ale są to czynniki przejściowe i niezależne od rynku recyklingu. Jeśli po zakończeniu kryzysu ceny ropy ponownie spadną, tworzywa pierwotne znów mogą stać się tańszą alternatywą, a popyt na recyklaty ponownie osłabnie.

Dlatego potrzebne są rozwiązania systemowe, które zapewnią stabilny rozwój rynku surowców wtórnych niezależnie od sytuacji na światowych rynkach. Kluczową rolę powinien odegrać dobrze zaprojektowany system rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), który będzie wspierał gospodarkę obiegu zamkniętego i kierował środki do podmiotów faktycznie zajmujących się zbiórką, sortowaniem oraz recyklingiem odpadów. Tylko wtedy możliwe będzie zwiększenie dostępności wysokiej jakości recyklatów i stworzenie warunków do dalszych inwestycji w sektorze.

Równie ważne jest konsekwentne zwiększanie udziału recyklatów w nowych opakowaniach. Wprowadzane przez Unię Europejską wymagania w ramach rozporządzenia PPWR (ang. Packaging and Packaging Waste Regulation), dotyczące minimalnej zawartości materiałów pochodzących z recyklingu, mogą stać się jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla branży. Już w tej chwili niektóre kraje UE, nie czekając na te przepisy, wprowadzają doraźne regulacje dotyczące użycia recyklatów – na przykład Francja, która w znaczący sposób dotuje producentów używających lokalnych recyklatów. Takie regulacje tworzą przewidywalny popyt, zachęcają producentów do wykorzystywania surowców wtórnych i dają recyklerom pewność, że inwestycje w nowe technologie oraz moce produkcyjne będą ekonomicznie uzasadnione i bezpieczne. To właśnie stabilne regulacje, a nie chwilowe wzrosty cen ropy mogą zapewnić trwały rozwój rynku recyklatów w Polsce i Europie.

Sławomir Pacek

Stowarzyszenie „Polski Recykling”