To miał być tekst o miejskim rolniku. O zazielenianiu miast z wykorzystaniem owoców i warzyw. O nowych technologiach i innowacyjnych start-upach. O zawodzie, który może być atrakcyjny dla młodych ludzi. Jednak każdy kolejny artykuł i raport, który na ten temat czytałam, prowadził do kolejnych pytań i wątpliwości. Czy rolnictwo miejskie ma w ogóle sens? W 2014 r. Wojciech Sroka w artykule „Definicje oraz formy miejskiej agrokultury – przyczynek do dyskusji” pisał: [...] w Polsce rolnictwo w dalszym ciągu kojarzone jest wyłącznie ze wsią i często także postrzegane jako zacofany dział gospodarki. Nawet jeśli to stwierdzenie jest nadal aktualne, to wciąż jest to tylko stereotypowy obraz, który coraz bardziej rozmija się z rzeczywistością. Określenie „miejskie rolnictwo” nie odnosi się tylko do lokalizacji upraw. Bardzo często pojawia się w kontrze do rolnictwa „wiejskiego”. Przedstawiane jest jako rozwiązanie problemów i alternatywa dla rolnictwa tradycyjnego. Tymczasem takie zestawienia prowadzą tylko do pogłębienia rozłamu między miastem a wsią, w momencie gdy powinniśmy dążyć do większej współpracy. Miasta zajmują zaledwie ok. 1% powierzchni lądów i jest to zdecydowanie najtrudniejszy do opanowania przez rolnictwo procent z powodu konkurencji z innymi formami zagospodarowania – pisze Tomasz Jeleński w artykule „Urbanistyka agrarna: przejściowa moda czy szansa za zrównoważoną urbanizację?”. W dalszej części powołuje się na badania George’a Martina, któ...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?