Rozmowa z Witoldem Zińczukiem, przewodniczącym Związku Pracodawców Zakładów Higieny Komunalnej i Gospodarki Odpadami.

Skąd wzięła się potrzeba powołania Związku?
W okresie ustrojowej transformacji powstało w Polsce wiele zakładów pracy, które zaczęły świadczyć usługi w zakresie oczyszczania, zbiórki odpadów, prac porządkowych, selektywnej zbiórki, później powstawały zakłady odzysku i przetwórstwa odpadów komunalnych i problemowych.
Wytworzyła się następująca rzeczywistość: istnieją firmy komunalne (w dużych miastach „MPO”, w mniejszych „MPGK”) w formie prawnej jednoosobowych spółek gminy lub zakładów budżetowych. Te nakierowane są na odtworzenie monopolu sprzed transformacji. Wiele z nich zostało już sprywatyzowanych albo (co rzadsze) poprzez fazę przejściową prywatyzacji pracowniczej (Lublin, Olsztyn, Gdańsk), albo (częściej) poprzez zakup udziałów (tu z reguły kupującymi były wielkie firmy z Niemiec czy Francji). Paradoksalnie, również te ostatnie zainteresowane są petryfikacją rynku i ustabilizowaniem status quo. Obok komunalników i koncernów zagranicznych wielu przedsiębiorców zbudowało w ciągu tego piętnastolecia prawidłowo funkcjonujące biznesy – dlatego po latach pionierskiej, pełnej wyrzeczeń pracy „u podstaw” nie możemy powiedzieć, że „wasz czas się skończył”. Trzeba tak ułożyć sprawy, aby ich dzieło zostało nie tylko docenione, ale także w naturalny sposób umocnione. Nie zamykając drzwi Związku przed nikim, wiemy, że brak jest forum konsolidacji prywatnych firm polskich, których intencją jest system otwarty na uczciwe konkurowanie.
Tak więc kilkutysięczna rzesza pracodawców tej branży może poprzez Związek artykułować swoje interesy. Jest zatem szansa na wzmocnienie pozycji firm polskich działających w branży.

No właśnie, czy organizacje zrzeszające podmioty z branży, działające w formie izb (PIGO, KIGO) czy stowarzyszeń szefów firm (KFDZOM), nie reprezentują, Pana zdaniem, wystarczająco dobrze interesów branży?
Nie takie mają zadania. Szacowne Forum Dyrektorów spełnia rolę integracyjną dla szefów firm jako indywidualności. Izby są natomiast zbyt partykularne, KIGO powstała na fali idei rekomunalizacji gospodarki odpadami w gminie (i skupia komunalników), PIGO jest de facto ugrupowaniem nielicznej grupy firm zagranicznych liderujących na krajowym rynku i ma pełnić rolę miecza i tarczy lobbingowej dla tych podmiotów.
Nasz Związek wypełnia więc puste pole szerokiej reprezentacji interesów pracodawców. Nie wykluczamy oczywiście współpracy z Forum i Izbami (także OIGR, PIE itp.), odwrotnie – uważam, że istnieje potrzeba stworzenia platformy branżowej.

Jakie cele stawia sobie Związek? Jakie inicjatywy chce podjąć w najbliższym czasie?
Najpilniejsze jest uczestnictwo w procesach legislacyjnych dotyczących branży. Tu zauważamy ogromne niebezpieczeństwo sprowadzające się do pokusy likwidacji mechanizmów konkurencji, kreowania „rajów” nakazowo-rozdzielczych w gminach. Można rzec, że niektórzy zdają się myśleć „pobawiliśmy się w wolny rynek, ale już wystarczy”. Nie znaczy to przecież, że wszystko jest w porządku: rzeczywistość wymaga zmian systemowych. A jeśli zmian systemowych, to nie takich na zasadzie poprawek i łat do złego systemu. To zresztą jeden z elementów niszczenia konkurencji przez przypadkowe próby poprawiania prawa. Mówi się obecnie: albo podatek śmieciowy, albo dalej chaos. Ale dlaczego? Dlaczego to ma być alternatywa? Może są inne rozwiązania…
Obecnie napięcia budzi także niewydolny system ekonomicznego „ssania” na odzysk surowców wtórnych, w zamierzeniu ufundowany przez tzw. ustawy opakowaniowe. Nie mówię już o tym, że trzeba opracować reguły wczesnego ostrzegania, a nie dawać się zaskakiwać regulacjami (np. z dziedziny transportu drogowego itp.).
W ramach samoorganizacji celem Związku jest – upowszechnianie wiedzy o dźwigniach rozwojowych, perspektywach technologicznych oraz konieczności podnoszenia standardów funkcjonowania, także w kontekście naszej akcesji do UE. W tej mierze chcemy intensywnie się szkolić, rozwijać współpracę z innymi organizacjami pracodawców w kraju i za granicą. Wyzwania europejskie nie dla wszystkich są widoczne. Trzeba nadążać za strategiami uchwalanymi w Brukseli, aby zgodnie z nimi rozwijać biznes i nie być „oszukanym” przez przekonanie, że wszystko „będzie, jak było”.
Bardzo ważne są przede wszystkim zadania statutowe: ochrona członków Związku i reprezentowanie ich interesów w konfrontacji ze związkami pracowniczymi, organami władzy itp. Przymierzymy się także do działalności wydawniczej (zaczniemy od strony internetowej i biuletynu).

Kto może należeć do Związku?
Do Związku Pracodawców Zakładów Higieny Komunalnej i Gospodarki Odpadami należeć może każdy podmiot działający w szeroko pojętej branży. Na przykład firmy świadczące usługi porządkowe, asenizacyjne i śmieciowe, prowadzące selektywną zbiórkę, odzysk i recykling, kwalifikowany transport odpadów, zajmujące się projektowaniem i doradztwem w zakresie gospodarki odpadami, prowadzące produkcję urządzeń i sprzętu dla firm działających w branży itd.

W branży oczyszczania miast dyskutuje się ostatnio nad standardami świadczenia usług komunalnych. Czy Związek ma w tej materii swoje zdanie?
Bardzo cenna inicjatywa. Jedyny problem w tym, jak zrobić, aby zarówno standardy, jak i proponowane procedury ich weryfikacji nie nasunęły komukolwiek podejrzeń, że cała inicjatywa służy – delikatnie mówiąc – limitowaniu rynku, czyli tworzeniu komfortowej sytuacji dla tych, którzy reguły te ustanowią i propagują. Nie może być tak, że reguły będą zakładały osąd tych, którzy reguły te tworzą. Ale z drugiej strony – widzimy potrzebę pracy nad kodeksem dobrych praktyk w naszej branży, więc gotowi jesteśmy podjąć dialog. Powinien to być kodeks skuteczny – mający możliwość nie tylko moralnego osądzania, lecz także zagrożenia wykluczeniem z obrotu gospodarczego w naszej branży.
Cały ten proces nie może być jednak przyśpieszany, reguły muszą być wypracowane podczas szerokiej dyskusji, a ich rezultat musi być powszechnie akceptowany. Postępujmy ostrożnie, ale konsekwentnie.

Rozmawiał:
Tomasz Szymkowiak