W ciągu naszej 10-letniej przynależności do UE w Polsce wiele się zmieniło ? w sferze nie tylko gospodarczej, ale też społecznej. Głównym odbiorcom i czytelnikom ?Czystej Energii? zapewne nie trzeba przypominać, że ?zielona strona mocy? to dziecko urodzone w Brukseli. Co więcej, dziecko, które mieliśmy okazję dopiero po trosze wychowywać i ?czesać?, jednakże nie spłodzić ? to zrobiono za nas już wcześniej, przed naszą akcesją do UE w 2004 r. Uszczypliwie można powiedzieć, że ładne, zdrowe dziecko, które wzięliśmy na wychowanie, coraz bardziej co poniektórym doskwiera ? na tyle, że chętnie wylaliby je razem z kąpielą. Obecnie wygląda ono w naszym wydaniu jak obdarty, umorusany 10-letni urwis, który ? ponieważ dużo czasu spędza na zabawie w kotłowni (przy współspalaniu) ? cały jest brudny od węglowej sadzy. Niech ta alegoria da nam do myślenia. Przecież każdy chciałby mieć piękne, zdrowe i zadbane dzieci, więc czemu energię odnawialną wciąż traktujemy w Polsce jak przybłędę, którą przejęliśmy z całym pozostałym dobrodziejstwem inwentarza? 
Pozostawiając tę kwestię, cieszę się, że niezbyt dużo kombinowaliśmy za to przy rozwiązaniach dotyczących OZE w transporcie, bo ? póki co ? tu realizacja celów idzie nam dobrze. Biopaliwa to integralna część polityki klimatyczno-energetycznej UE, jednak patrząc na praktykę ich stosowania w Polsce, przypominam, że mamy znacznie większe, a na pewno dłuższe doświadczenia. Nie potrzebowaliśmy dyrektyw unijnych, celów, wskaźników i nakazów, aby stosować je już wcześniej, np. w 2000 r. zużyliśmy ok. 50 tys. m3 etanolu w benzynach. Wynikało to przede wszystkim z kwestii jakościowych, ale też zupełnie inaczej wyglądał wówczas w Polsce rynek wytwórczy alkoholu etylowego. Z kolei estry metylowe to już bezpośrednia konsekwencja prawa UE i ustanowienia w Polsce Narodowych Celów Wskaźnikowych.  Na początku tej drogi szło to dosyć niemrawo (w 2005 r. po raz pierwszy zanotowano wykorzystanie biodiesla w łącznym wolumenie 17 tys. ton), ale na odpowiedź rynkową nie trzeba było długo czekać. Odgórnie narzucane rozwiązania prawne stały się więc motorem napędowym tej części gospodarki, bo obecnie to już całkiem istotny jej punkt ? z prawie 600 mln zł wpłaconymi w 2013 r. do budżetu tytułem podatku dochodowego przez wytwórców biokomponentów. Ale ramy prawne w perspektywie do 2020 r. to już nie perspektywa, a niemal teraźniejszość, więc warto na poważnie zastanowić się, czy stać nas na 180-stopniowy obrót. W tym kontekście nie myślę nawet o wymowie styczniowego Komunikatu KE, w którym próżno szukać celów dla OZE w transporcie na 2030 r., ale o wystąpieniu na forum Parlamentu Europejskiego lidera Nowej Prawicy, który dotychczasowe dążenia UE w zakresie ochrony klimatu sprowadził do dywersji gospodarczej. Śmiem twierdzić, że akurat z perspektywy biopaliw sytuacja wygląda nieco odmiennie, ale chyba nie fakty były tu najbardziej istotne. Taka otwarta, mało ? niestety ? konstruktywna kontestacja ze strony członków nowego PE może rodzić obawy, że ostatnie 10 lat wysiłków w tym zakresie nie znajduje zrozumienia wśród wysokich przedstawicieli społeczeństwa europejskiego. Apelujmy więc o rzetelne oceny, które będą podstawą do merytorycznej dyskusji o naszej przyszłości, nie tylko w kwestiach energetyczno-środowiskowych, bo nasza wcześniejsza historia, sprzed wejścia do UE, jasno wskazuje, że na frazesach i płytkiej demagogii nie warto niczego budować.

Adam Stępień 
Krajowa Izba Biopaliw