Za nami ważne tygodnie dla polskiego atomu. Najpierw rząd zdecydował o przekazaniu spółce Polskie Elektrownie Jądrowe 60 mld zł. Później usłyszeliśmy, że w tej sprawie możemy dość długo poczekać na decyzję Komisji Europejskiej. Na koniec premier Donald Tusk stwierdził, że z decyzją o lokalizacji drugiej elektrowni chce zaczekać do momentu, gdy będziemy mieli pewność, że… opłaci nam się ta pierwsza.

Co to oznacza dla przyszłości energetyki jądrowej w Polsce? Dotychczas żyliśmy w przekonaniu, że w kolejnych latach w naszym kraju powstaną dwie duże elektrownie atomowe. Wynikało to z ostatniej wersji „Programu polskiej energetyki jądrowej” (PPEJ), która powstała w 2020 r. 

Zgodnie z tym dokumentem, naszym celem jest budowa elektrowni atomowych o mocy 6-9 GW w oparciu o duże i sprawdzone reaktory PWR (generacji III i III+). Ostatni, szósty reaktor miał zostać oddany do eksploatacji w 2043 r. Czy coś się w tym względzie zmieniło? Takie stwierdzenie byłoby sporym nadużyciem, natomiast w najnowszych zapowiedziach premiera Donalda Tuska słychać pewną ostrożność w podejściu do tematu drugiej elektrowni jądrowej. Politykowi nie odpowiada przede wszystkim fakt, że poprzedni rząd tak szybko wskazał dostawcę technologii do pierwszej elektrowni. Jego zdaniem, znacząco utrudniło to negocjacje, a ostatnio Donald Tus...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?