Początek roku nastraja optymistycznie entuzjastów planowania. Oto kolejne miesiące, w czasie których można nadrobić opóźnienia i dokonać istotnego postępu. Ciekawe, czy tak stanie się z projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii? Wiele przemawia za tym, że nowy minister gospodarki faktycznie będzie chciał się zmierzyć z dylematami branży energetycznej w sposób bardziej skuteczny niż robił to poprzednik. Warto więc pomóc ministerstwu poprzez przypominanie opinii publicznej, gdzie jest przysłowiowy piec i paliwo do niego, czyli biomasa.
Po pierwsze.
Komisja Europejska, a ostatnio również rząd Niemiec, kładą nacisk na rozwijanie odnawialnych źródeł energii jako odpowiedzialne działanie w ramach ratowania cywilizacji w sytuacji wyczerpywania się złóż konwencjonalnych paliw – węgla, ropy i gazu. Nie ma znaczenia, że powstają coraz to nowe optymistyczne prognozy wydobycia. Trzeba brać pod uwagę to, że zapotrzebowanie na energię będzie rosło, chociażby ze strony państw BRIC, a ceny w dłuższym okresie czasu poszybują bardzo wysoko. Kiedyś należy więc zacząć oszczędzać energię i produkować ją z OZE, co daje dodatkowy impuls dla innowacji i nowych technologii. A jeżeli nie teraz, to kiedy?
Po drugie.
Polska ma przestarzały system energetyczny i aż się prosi, aby dokonać tzw. żabiego skoku i przejść od razu do ery energetyki rozproszonej, wykorzystującej inteligentne sieci przesyłowe. Kontynuacja dotychczasowych planów rozwoju energetyki przypomina rozwój koncernu IBM przed laty, który nie docenił wynalazku komputera osobistego i chciał budować ogromne jednostki obliczeniowe, po jednej na każdym kontynencie. Wiadomo, czym to się skończyło i podobnie może być w energetyce. Małe źródła energii, ale za to w wielkiej ilości, blisko odbiorcy końcowego, oparte w coraz większym stopniu na odnawialnych źródłach energii, stosujących innowacyjne technologie – oto przyszłość dla odbiorców energii.
Po trzecie.
Biomasa jest w Polsce najważniejszym paliwem odnawialnym w różnych postaciach – od drewna kawałkowego po biogaz. Idealnie nadaje się do wykorzystania przez źródła rozproszone i nie powinna być transportowana na odległość ponad kilkudziesięciu kilometrów. Wymagane są tu jednak inwestycje, głównie prywatne, oraz zmiana sposobu myślenia. Wspomniany projekt ustawy o OZE daje duże pole do popisu dla inwestorów. Oby jednak ministrowi nie zabrakło determinacji we współpracy z lobby „obrońców IBM”.
Henryk Pyrka, PIB