Puszki po piwie, złom, a nawet miejski kosz na śmieci i znak drogowy – to “trofea”, jakie z dna Biebrzy wyciągnęli nurkowie sprzatający rzekę – informuje “Gazeta Współczesna”.

Już po raz dziesiąty grupa nurków – pasjonatów przeczesywała dno Biebrzy. Akcja objęła obszar rzeki od ośrodka "Bartlowizna" do plaży miejskiej. Dla Roberta Makuły, Henryka Szydłowskiego, Pawła Chołdakowskiego, Marka Moczydłowskiego i Leszka Olędzkiego była to przede wszystkim okazja do podziwiania podwodnego piękna Biebrzy. Nurkowie sprzątają dno rzeki społecznie, z własnej inicjatywy.

W tym roku pracowali w wodzie 2 godziny. Najbardziej zadziwiającym znaleziskiem okazał się znak drogowy z betonową nogą o wadze ok. 150 kg. Podczas ubiegłorocznej akcji udało się im wyłowić… metalową skrzynkę na listy. Jak podkreślają nurkowie, z każdym rokiem wyciągają jednak coraz mniej śmieci.

źródło: wspolczesna.pl

Kolędownik 2018 696px
UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj