Dokładnie 10 lat temu, 8 kwietnia 2008 r. doszło do największej awarii prądu w powojennej historii Szczecina. Uszkodzeniu uległy 2 linie energetyczne. Wskutek tego nastąpiły też kłopoty z dostawą wody i odbiorem ścieków.

Przyczyną awarii były nocne opady mokrego śniegu. Pod jego ciężarem uszkodzone zostały cztery linie wysokiego i niskiego napięcia, zasilające m.in. lewobrzeżną część Szczecina. Miasto pogrążyło się w ciemnościach, nie jeździły tramwaje, przestały działać pompownie wody, telefony, były problemy z ogrzewaniem. Nie działały terminale w sklepach. Zamknięto szkoły i urzędy, szpitale pracowały w trybie ostrego dyżuru, wstrzymano planowane operacje.

Powołano sztab kryzysowy, a do pomocy ruszyło tez wojsko i dodatkowe jednostki policji. Dopiero późnym popołudniem i wieczorem w poniedziałek sytuacja zaczęła wracać do normy.

CCJ 300 x 250

Premier Pawlak komentuje

Po blackoucie w mediach pojawiały się komentarze: – Awaria w Szczecinie to nic nadzwyczajnego biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne jakie wystąpiły. Do podobnych awarii może dojść m.in. w Warszawie i przy granicy wschodniej – mówił Herbert Leopold Gabryś, ekspert energetyczny.

Ówczesny wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak podkreślał, że “z awarii w Szczecinie należy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Firmy powinny budować infrastrukturę w taki sposób, by zagwarantować pewność dostaw energii”.

Woda i ścieki “unplugged”

Awaria w poważnym stopniu utrudniła pracę Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Szczecinie. W niektórych częściach miasta nie było dostaw wody, a pracę osiedlowych pompowni ścieków wspomagały wozy asenizacyjne. Pierwsze wyłączenie zasilania w obiekcie ZWiK  nastąpiło 7 kwietnia ok. 23:00. Całkowicie przywrócono energię dopiero po 3 dniach – 10 kwietnia ok. godz. 11:00, a okolicznych gminach trwało to nawet do 5 dni.

Paweł Cyruk, kierownik Wydziału Sieci Wodociągowej ZWiK w Szczecinie podkreśla, że w owym czasie brakowało procedur postępowania. Nie działały telefony komórkowe, wodociągowcy sięgnęli więc po używane z rzadka radiotelefony. Ponieważ agregaty prądotwórcze, którymi wspomagano prace pompowni wody i ścieków zasilane są paliwem, trzeba było je kupić.

– Z powodu braku prądu nie działa żadna stacja na lewobrzeżu, działa jedna na prawobrzeżu. Paliwo można wyłącznie zakupić za żywą gotówkę, nie działają terminale na żadne karty, nie działa żaden bankomat w mieście, mało tego, żaden bank nie działa. Kasjerka do pracy przychodzi na 10:00. Nie ma pewności, czy w kasie są jakiekolwiek pieniądze. Całe szczęście w kasie jest pożyczka dla jednego z pracowników i to ratuje sytuację – opisuje sytuację Paweł Cyruk.

Janusz Dawidziak, prezes Goleniowskich Wodociągów i Kanalizacji wspomina: – W niedzielę wieczorem zdziwiłem się, że nie ma prądu. W poniedziałek przyszliśmy do pracy, okazało się, że nic nie działa, a awaria jest poważna. Trzeba było zacząć działać. U nas na szczęście, w goleniowskich wodociągach na głównym ujęciu w Goleniowie był już wtedy agregat prądotwórczy, więc z wodą nie było problemu, bo ok. 80 procent mieszkańców gminy potrafiliśmy zaopatrzyć w wodę, połączone systemy sieciowe na to pozwalały. Był jedynie problem z odpowiednim ciśnieniem na końcówkach pod Szczecinem, jednak woda była. Większy problem dotyczył oczyszczalni, ponieważ baliśmy się, że się przeleje. Na szczęście energetyka w przypadku naszej oczyszczalni głównej szybko zareagowała i już po dwóch dniach we wtorek wszystko wróciło do normalnego działania.

Czy wyciągnęliśmy wnioski?

Szczeciński ZWiK wyciągnął wnioski z awarii. Kupiono więcej agregatów prądotwórczych, które utrzymywane są w pełnej gotowości. Na bieżąco prowadzi się szkolenia załogi, m.in. z uruchamiania agregatów. Przedsiębiorstwo ma też większe zapasy paliwa i… zapas gotówki w kasie.

Podobne procedury wprowadzają też inne przedsiębiorstwa wod-kan. W Dąbrowskich Wodociągach od kilku lat obowiązuje procedura zarządzania komunikacją w sytuacji kryzysowej, która określa, w jaki sposób postępować w sytuacjach nadzwyczajnych. Opisuje ona m.in. sposób mobilizacji zespołów odpowiedzialnych za usuwanie skutków zagrożeń i normalizację sytuacji, działanie sztabu zarządzania kryzysowego, odpowiedzialność poszczególnych jego członków za wyznaczone obszary, komunikację wewnętrzną i zewnętrzną, współpracę z m.in. centrum zarządzania kryzysowego, policją, strażą pożarną itp.

Więcej na temat blackoutu niebawem w miesięczniku „Wodociągi-Kanalizacja”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj