Kilkaset beczek i pojemników różnej wielkości, oznakowanych i nieoznakowanych, wypełnionych niezidentyfikowanymi substancjami, znajduje się na terenie dawnego Zakładu Włókien Chemicznych „Wistom” w Tomaszowie – informuje „Dziennik Łódzki”.

Dotychczas to niebezpieczne nielegalne składowisko było niezabezpieczone. Prezydent miasta nakazał zarządcy terenu usunięcie wszystkich odpadów i uporządkowanie go w terminie do 20 czerwca. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Do tej pory jednak beczki jak stały, tak stoją.

Zarządca terenu, na którym znajdują się chemikalia, odwołał się od decyzji prezydenta do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Piotrkowie. Sprawa była rozpatrywana i już zapadło rozstrzygnięcie. – Decyzja została uchylona i przekazana do ponownego rozpatrzenia przez organ I instancji – powiedziała Lilla Król-Bubis, członek składu orzekającego. – Kolegium wskazało wiele nieścisłości w decyzji, a to wymaga wyjaśnień i uzupełnienia. Pisemne zawiadomienie o wyroku strony otrzymają w najbliższych dniach.

– Uchylenie decyzji spowodowało, że znaleźliśmy się w punkcie wyjścia – uważa Barbara Misiurska, naczelnik wydziału inżyniera miasta. – A odpady nadal tam tkwią i coś z nimi trzeba zrobić. Jak nie można ustalić, do kogo należą, to porządek powinien zrobić zarządca terenu. Tymczasem on twierdzi, że nie ma z chemikaliami żadnego związku. Tam zgromadzone są zbyt duże ilości odpadów, żeby ktoś to podrzucił – uważa naczelnik.

Miejsce składowania chemikaliów zostało zabezpieczone zgodnie z wytycznymi policji, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Piotrkowie.

źródło: Dziennik Łódzki


UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj