Przed ponad tygodniem nad Łodzią przeszła najintensywniejsza od dekady ulewa. Straty sięgają milionów złotych. Na takie zjawiska musimy być na to gotowi, przekonują naukowcy.

W niektórych miejscach w Łodzi spadło 45 litrów wody na m2. Straż pożarna musiała interweniować 150 razy. Przestała działać sygnalizacja świetlna, zalany został tunel WZ, woda stała na wielu ulicach, uszkodzonych zostało kilkanaście wagonów tramwajowych.

Ewakuowano pracowników biurowców, doszło do zniszczeń obiektów sportowych (m.in. basenu Anilany). Woda dostała się na dworzec Łódź Fabryczna, do teatru Wielkiego, prokuratury apelacyjnej, budynku TVP. Szacuje się, że straty po ulewie będą wielomilionowe.

Wskutek wysokiego ciśnienia wody w kanalizacji, zostało wypchniętych 20 pokryw włazów, a kratki zostały zapchane przez trawę, piach, gałęzie i śmieci.  Skutki burzy pracownicy ZWIK usuwali przez kilka dni. Podczas piątkowej ulewy „pracowały” wszystkie przelewy burzowe do łódzkich rzek. Jest ich 17. Dzięki przelewom nadmiar wód z opadów jest odprowadzany ze śródmieścia Łodzi do lokalnych rzek. Kanałem rzeki Jasień płynęło aż 80 tysięcy m3 deszczówki na godzinę. Wylała rzeka Łódka, która na co dzień płynie przez centrum miasta w podziemnym kanale.

Bądźmy gotowi na deszcz

Gwałtowne deszcze będą zdarzały się coraz częściej, dlatego musimy być na nie gotowi. W latach 2001-2011 w wyniku zjawisk ekstremalnych zarejestrowano straty przekraczające 56 mld zł, dla trwającej dekady szacunki te wynoszą  86 mld zł, a dla kolejnej – 120 mld zł.

Sam deszcz jednak nie stanowi zagrożenia, uważają naukowcy. Dr Iwona Wagner, dr Kinga Krauze i prof. Maciej Zalewski z katedry ekologii stosowanej Uniwersytetu Łódzkiego w opracowaniu „Błękitne aspekty zielonej infrastruktury” zwracają uwagę na to, że w miastach około 90 procent powierzchni nie przyjmuje wody (na terenach wiejskich tylko 10 proc.).

„Przyczyną są panujące w ostatnich latach priorytety w zagospodarowaniu przestrzennym miast. Chęć maksymalnego wykorzystania drogich działek miejskich pod ciasną zabudowę, komercyjną lub mieszkaniową, przysłoniła konieczność zachowania terenów zabezpieczających funkcjonalną przestrzeń dla wody. Niewielka jej ilość, która pozostaje w mieście, jest niewystarczająca dla utrzymania terenów zieleni” – czytamy w opracowaniu.

Chociaż nie istnieje system w 100 procentach zabezpieczający nas przed skutkami intensywnych opadów, to miasta muszą opracowywać sposoby radzenia sobie z tym zagrożeniem. Nie chodzi o jak najszybsze odprowadzanie deszczówki do systemu kanalizacyjnego, a potem do oczyszczalni, ale o zatrzymanie jej (retencję) i wykorzystanie.

O deszczówce w Gniewie

Jak radzą sobie z tym problemem polskie aglomeracje, jak wygląda stan prawny w kwestii wód opadowych, a także jakie rozwiązania techniczne proponuje nam dziś rynek – to wszystko stanowić będzie tematykę konferencji „Wody opadowe – aspekty prawne, ekonomiczne i techniczne”, która w tym tygodniu odbywać się będzie na zamku w Gniewie.

Wezmą w niej udział urbaniści, prawnicy, klimatolodzy, przedstawiciele PGW Wody Polskie i technolodzy. Będzie można dowiedzieć się m.in. jak z retencją radzą sobie holenderskie miasta i w jaki sposób Bydgoszcz chce stać się pierwszym polskim miastem gąbką.

Wody opadowe 750 x 300
UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. przestań my używać słowa awaria.Przecież to jest Katastrofa Ekologiczna.Prezydent Adamowicz do natychmiastowej dymisji zzarzu

Skomentuj