Tylko w tym roku na terenie Wielkich Jezior Mazurskich linia brzegowa została umyślnie zdewastowana 100 razy. Większość tych zdarzeń dotyczyła nielegalnego budowania pomostów, grodzenia dostępu do jezior i wycinania trzcinowisk.

Wody Polskie chcą szerokiej współpracy na rzecz ochrony mazurskich rzek i jezior przed dewastacją. Przedstawiciele WP spotkali się z wojewodą warmińsko-mazurskim, samorządowcami, policją, strażą rybacką, nadzorem budowlanym i służbami ochrony przyrody – WIOŚ i RDOŚ.

Dewastacje co dzień

Pracownicy RZGW w Białymstoku niemal każdego dnia, podczas wyjazdów w teren, identyfikują naruszenia brzegów rzek i jezior. Odbierają także telefony od zaniepokojonych mieszkańców, którzy zgłaszają miejsca, gdzie doszło do dewastacji linii brzegowej. Wody Polskie deklarują, że każde tego typu zawiadomienie jest sprawdzane w terenie. Jeśli okaże się, że doszło do naruszenia brzegu, sprawa kierowana jest na policję.

– Nie możemy pozwolić na dewastację naszych pięknych Mazur. To niedopuszczalne i niezgodne z prawem, by ingerować w naturę. Tylko w tym roku odnotowaliśmy ponad 100 przypadków nielegalnego budowania pomostów, grodzenia dostępów do jezior, czy wycinania trzcinowisk. Nieodpowiedzialność i głupota niosą nieodwracalne konsekwencje dla przyrody – mówi Przemysław Daca, prezes Wód Polskch.

Bez pozwolenia

Nielegalne prace najczęściej polegają na pogłębianiu jezior, niszczeniu przybrzeżnej roślinności, głównie wycince trzcin i zadrzewień nadwodnych, budowie pomostów oraz wykonywaniu umocnień brzegów. Na tego typu działania wymagane jest uzyskanie pozwolenia wodnoprawnego. Za niszczenie lub uszkadzanie brzegów wód śródlądowych grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub do roku pozbawienia wolności.

Konkretne przykłady

W Wojnowie zniszczona została linia brzegowa rzeki Krutynia oraz część trzcinowisk. Doszło do tego na terenie Mazurskiego Parku Krajobrazowego, na obszarach chronionych Natura 2000. W tej samej miejscowości, kilkaset metrów dalej, pracownicy Wód Polskich w Giżycku stwierdzili prace polegające na pogłębianiu kanału doprowadzającego do rzeki Krutyni, w wyniku których także zniszczono linię brzegową rzeki i część trzcinowisk. W miejscowości Szymonka, mimo zgłoszenia organom ścigania nielegalnych prac przy budowie przystani, roboty cały czas trwają. Port został połączony kanałem z jeziorem Jagodne, a o sprawie jego nielegalnego wykonania, powiadomiono w marcu 2021 r. komendę w Giżycku.

– Mimo trwającego postępowania właściciel działki dalej prowadzi prace bez zgody i pozwoleń, zarówno na swojej działce, jak i w jeziorze – czytamy w komunikacie.

Innym przykładem jest ogromne zniszczenie brzegu jeziora Zelwążek niedaleko Mikołajek, gdzie na długości około kilometra usunięta została część roślinności nadwodnej w tym nielegalnie wyciętych zostało kilkadziesiąt drzew.

Zapadają wyroki

Jak informują Wody Polskie, w wielu sprawach zapadły już wyroki, a sprawcy zostali ukarani grzywną. Kary w wysokości 10 tys. i 20 tys. zł grzywny wymierzył Sąd Rejonowy w Piszu trzem mężczyznom za zniszczenie linii brzegowej jeziora Roś. Zasypali oni strefę przybrzeżną urobkiem z jeziora i piaskiem, chcąc stworzyć dziką plażę. Jeden z nich pogłębił także nielegalnie dno jeziora. Z kolei karę 2 tys. zł grzywny wymierzył Sąd Rejonowy w Ełku mężczyźnie, który zlecił przeprowadzenia prac ziemnych w rejonie jeziora Woszczele, bez wymaganego pozwolenia wodnoprawnego. Mężczyzna usypał groblę ze żwiru, przez co spowodował naruszenie brzegu jeziora.

Brak należytej uwagi

– Zdarza się, że wyroki i niskie kary grzywny wliczone są w koszt nielegalnych, często milionowych prac prowadzonych nad brzegami jezior i rzek. Zdarzają się również przypadki, że organy ścigania nielegalny proceder niszczenia środowiska naturalnego traktują bez należytej uwagi – informują Wody Polskie.

Jako jeden z przykładów przytoczono zniszczenie brzegu jeziora Wierzbińskiego, co polegało na pogłębieniu dna jeziora, usunięciu trzcin wraz z korzeniami na powierzchni 380 m2 oraz zniszczeniu trzcinowiska na powierzchni 150 m2 poprzez zasypanie urobkiem z pogłębienia jeziora. Komisariat policji w Orzyszu wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia w tej sprawie, wobec braku znamion czynu zabronionego, co zostało zatwierdzone przez piską prokuraturę.

Dewastacja jest nieodwracalna

Każda niewłaściwa ingerencja człowieka w linię brzegową może przyczyniać się do pogorszenia jakości wód oraz przyspieszać degradację jeziora i jego eutrofizację. Przy usunięciu szuwarów niszczone są potencjalne miejsca lęgowe wielu gatunków ptactwa oraz środowisko życia innych zwierząt. System korzeniowy roślinności strefy brzegowej pełni funkcję naturalnego umocnienia brzegów zbiorników wodnych. Strefa brzegowa charakteryzująca się różnorodnością występujących gatunków roślin ma wpływ na jakość wody. Według Wód Polskich niszczenie brzegów jezior w większości przypadków następuje w granicach ustanowionych form ochrony przyrody.

– Należy pamiętać, że dewastacja środowiska naturalnego często jest nieodwracalna i obecnie odbywa się na masową skalę. Dlatego nie ma zgody Wód Polskich na dewastację krajobrazu Mazur. Tylko wspólne prace na rzecz ochrony wód przed dewastacją, mogą przynieść wymierne efekty – czytamy w komunikacie Wód Polskich.

Czytaj więcej

Skomentuj