1 / 3

Rozpoczęły się terenowe kontrole przestrzegania Prawa wodnego. Wody Polskie sprawdzają czy pomosty nad jeziorami są postawione legalnie i czy nie jest zagrodzony dostęp do wody.

Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie jest uprawnione do kontrolowania sposobu użytkowania wód. Urządzenia wodne muszą być zgłoszone, a urzędnicy Wód Polskich sprawdzają w terenie jak one wyglądają. Kontrole właścicielskie rozpoczęły się właśnie na Mazurach.

Kontrolerzy mogą nakazać rozbiórkę nielegalnie postawionego pomostu, a do tego nałożyć grzywnę na właściciela. Pomost o długości powyżej 25 metrów powinien mieć pozwolenie na budowę oraz pozwolenie wodno-prawne. Opodatkowane jest także posiadanie urządzeń wodnych znajdujących się na wodach publicznych. Właściciel pomostu wędkarskiego czy przystani dla żaglówek płaci 5 zł za metr kw. powierzchni rocznie.

MTP 300 x 250

Pracownicy Zarządu Zlewni w Giżycku rozpoczęli też kontrole ogrodzeń nad jeziorami. Sprawdzają czy płoty nie umożliwiają przejścia brzegiem. Prawo wodne zabrania bowiem grodzenia nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania przechodzenia przez ten obszar.

Wynika to z obowiązującego w Polsce powszechnego prawa korzystania z powierzchniowych wód publicznych — śródlądowych, morskich wód wewnętrznych i wód morza terytorialnego. Prawo przejścia przysługuje każdemu. Grodzić brzegu nie mogą też ośrodki wypoczynkowe czy kluby żeglarskie.

Kontrolerzy nie muszą informować o prowadzonej kontroli, bo mogą ją przeprowadzić z wody. Wyślą jednak właścicielowi ustalenia pokontrolne, do których będzie się musiał zastosować. W maju Wody Polskie prowadziły na Mazurach szkolenia dotyczące tych przepisów.

Wody Polskie przypominają, że naruszenie zakazu grodzenia brzegu wód publicznych — stanowi wykroczenie, za które można zostać ukaranym grzywną do 5 tys. złotych.

Źródło: Wody Polskie/Radio Olsztyn

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

20 Komentarze

  1. Bzdury piszecie wszystkie wody są własnością Państwa z gruntami pod nimi i nie podlegają obrotowi, to nigdy nie dostałoby się pozwolenia na budowę. Właściciel pomostu to ten kto go postawił ze swoich materiałów a co samochód na drodze państwowej należy do państwa czy do mnie? Żal wydać kasę za użytkowanie wody to idźcie mieszkać w góry

    • Właściciel pomostu nie musi być właścicielem wody czy gruntu pod wodą, staje się właścicielem pomostu dopiero w momencie podpisania umowy użytkowania tego gruntu z właścicielem wód i gruntu pod wodami – czyli z WP. Dopiero mając tę umowę może złożyć niezbędne do wydania pozwolenia na budowę i legalizację oświadczanie o prawie do dysponowaniu nieruchomością na cele budowlane. Dopóki takowej umowy nie posiada to nie jest jego właścicielem usankcjonowanym przez prawo. W takiej sytuacji właścicielem każdego pomostu są dalej WP. Samochody jeżdżą po drogach tak jak kajaki pływają po jeziorach. To co jest ruchome nie podlega prawu własności tylko to co jest na trwale związane z gruntem jak dom na fundamentach czy pomost na palach w gruncie pod wodą

    • Spokojnie, całe szczęście w moim przypadku nie doszło do podpisania umowy na kładkę 12 x 1,5m. Mówię sobie co tam zapłacę za 15m2 – 90zł na rok i będę mógł gonić wędkarzy co mi zarobaczają kładkę do kąpieli. Wody polskie zażądały ode mnie: 1- decyzji „o warunkach zabudowy na pomost” na działce jeziora (bo na jeziorze nie ma planu zagospodarowania przestrzennego), 2 – dokumentu zgłoszenia wodnoprawnego z mapą, projektem i opisem kładki, wody, ryb, powietrza i teraz najlepsze, jak to wszystko uzyskam i złożę, to będę musiał wpłacić 4.340zł na ich konto jako opłatę legalizacyjną. O dalszych kosztach nic nie mówili. Koszt budowy takiej kładki (aha, każą ją nazywać pomostem) to jakieś 500zł. Dziękuję idę popływać a w góry nie pojadę kocham mazury.

  2. Jeżeli jezioro jest podpiętrzone – możesz grodzić całą swoją działkę niezależnie od linii wody. Jeżeli jezioro jest niepiętrzone – musisz zostawić 1,5 m przejście od linii brzegowej bo tylko na takich jeziorach linia brzegu jest niezależna od piętrzenia

  3. „Kontrolerzy nie muszą informować o prowadzonej kontroli, bo mogą ją przeprowadzić z wody. Wyślą jednak właścicielowi ustalenia pokontrolne, do których będzie się musiał zastosować.”
    Kupiłem działkę 4m od granicy działki jeziora. Pomost już był, duży 57m na wodę, nie figuruje w dokumentach i w geodezji – czyli nie ja jestem jego właścicielem – to komu wyślą ustalenia pokontrolne. Zaznaczam, że ja nie chcę tego pomostu, kto go ma rozebrać albo o niego dbać i pilnować? Czy na tych szkoleniach była o tym mowa. Podobno właścicielem pomostu może być tylko ten kto posiada umowę użytkowania gruntu pod pomostem. Inaczej jest tylko inwestorem który dokonał samowoli budowlanej? Czy można dostać karę za nie swój pomost? Na jakiej podstawie Kontrolerzy ustalają właściciela, czy kogoś już ukarali?

    • Właściciel pomostu na wodzie państwowej zawsze jest, jak nikt nie figuruje w dokumentach – to jest nim Skarb Państwa – obecnie obowiązki S.P. w stosunku do wód wykonuje właśnie PGW WP i to WP zgodnie z nowym Prawem wodnym jest właścicielem takich nieudokumentowanych pomostów jak Twój a także to „Gospodarstwo”, odpowiada za stan takich pomostów – jak na „Gospodarza” przystało. Jak ten Gospodarz zgłosi na Policję albo Powiatowemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego – samowolę budowlaną – to nakaz rozbiórki albo legalizacji dostanie jedyny właściciel – czyli PGW WP! Jak chcesz żeby szybko rozebrali albo naprawili pomost, to zgłoś samowolę sam. Taniej będzie WP zalegalizować jak rozbierać pomost a potem oddadzą go (z gruntem pod nim) w użytkowanie za odpowiednią opłatą (0,89 albo 5,00 zł/m2/rok). Nie mogą oddać w użytkowanie obiektu, który jest samowolą budowlaną – legalizacja kosztuje kilkadziesiąt tysięcy. Lepiej nie dać się namówić na taką legalizację, niech zrobią to sami, będziemy mieć kłopot z głowy.

      • Dzięki za odpowiedź, ale w relacji Radia Olsztyn słychać wyraźnie jak Kierownik działu WP z Giżycka podczas kontroli na Niegocinie mówi o nielegalnym pomoście i o wystąpieniu do „jego” właściciela o „legalizację”. Na koniec relacji redaktor mówi po informacji dyrektora WP z Białegostoku, że kiedy właściciel nie zastosuje się do przepisów to może pójść nawet do więzienia a pomost zostanie rozebrany! Czyli jak – Wody Polskie do więzienia, to kto rozbierze samowolkę jako bezpański pomost? A kto za to zapłaci? Kto jest właścicielem samowolki budowlanej – ten kto ją wybudował, czy ten na czyim stoi gruncie?

      • „jak chcesz żeby szybko rozebrali albo naprawili pomost, to zgłoś samowolę sam” – to jest zwykłe cwaniactwo i żaden sąd tego nie poprze.

        • Jeśli nie weźmiesz pod uwagę faktu, że dany pomost jest samowolą budowlaną i podpiszesz umowę użytkowania gruntu pod tym pomostem to, staniesz się jego właścicielem łącznie z wszelkimi prawnymi konsekwencjami. A wtedy musisz sięgnąć do kieszeni baaaardzo głęboko, bo opłata legalizacyjna wynosi kilkadziesiąt czy nawet kilkaset tys. i jest obligatoryjnym elementem procesu legalizacji samowolnie wybudowanego obiektu, a jej uiszczenie jest podstawą do legalizacji obiektu. Bez uiszczenia opłaty legalizacyjnej organ nie może bowiem wydać decyzji o zatwierdzeniu projektu budowlanego. Jeśli takiej umowy nie masz, to owszem, możesz zapłacić ale co najwyżej karę w wysokości kilku tys. Tu nie chodzi o „cwaniactwo” ale o znajomość prawa w tym zakresie. Można to odwrócić w drugą stronę – namawianie do podpisywania umów użytkowania w przypadku samowolek bez informowania o prawnych i finansowych konsekwencjach dla przyszłych właścicieli to próba wyciągnięcia wcale nie małych pieniędzy z kieszeni podatników. Aaaa? Słuchałeś Prezesa Dacy jak mówił w TV WP: „To jest pewna teoria i musimy to sprawdzić, mówili mi moi pracownicy, że na Mazurach było bardzo dużo samowolki budowlanej” A potem obiecał, że wesprze RZGW w Białymstoku – jak? Czy była o tym mowa na szkoleniach, czemu ich już nie ma w internecie? Komuś nie pasowało? Wiedzą o samowolkach i przecież na pewno mają sztab prawników, to dlaczego milczą w tym temacie? A Sąd nie jest od tego żeby „popierał” czyjąś stronę tylko aby na podstawie przepisów prawa wydał sprawiedliwy wyrok. Podaj choć jeden przepis, który by to podważył.

      • Tak jest, działkę kupuje się z dobrodziejstwem inwentarza ale jak pisze Radek – samowolka pomost stoi w całości na sąsiedniej jeziorowej działce SP a tej działki przecież nie kupił. WP wstąpiły w obowiązki właściciela działki z dobrodziejstwem inwentarza, w skład którego wchodzi samowolka pomost – i co pan na to panie „q”.

  4. Całkowicie popieram kontrolę swobody dostępu do wód publicznych. Płoty czasami kończą się w wodzie. Takie samolubne i bezprawne działania degradują przestrzeń publiczną. W mojej ocenie wolność osobista to także wolność do przemieszczania się i do korzystania ze wspólnych rzek i jezior.

Skomentuj