Początek wiosny to okres, w którym wyraźnie wzrasta liczba pożarów łąk i nieużytków. Tylko w marcu tego roku na terenie całego kraju odnotowano już blisko 8 tysięcy takich pożarów. Tak się dzieje od wielu lat i spowodowane jest to głównie wypalaniem traw i pozostałości roślinnych.

Wraz z nadejściem wiosny rozpoczyna się okres wegetacji – budzi się do życia świat roślin i zwierząt. Rośliny wydają swoje pierwsze pąki, a zwierzęta dobierają się w pary. Jednak proces wzrostu i rozwoju w przyrodzie zostaje w wielu miejscach zaburzony przez wiosenne wypalanie traw, które jest groźne dla środowiska i tego, co w nim żyje.

Użyźnienia gleby poprzez wypalanie to mit

Wiele osób wypala trawy i nieużytki rolne tłumacząc swoje postępowanie chęcią użyźnienia gleby. Od pokoleń wśród wielu ludzi panuje bowiem przekonanie, że spalenie trawy spowoduje szybszy i bujniejszy jej odrost, a tym samym przyniesie korzyści ekonomiczne. Jest to jednak całkowicie błędne myślenie. Rzeczywistość wskazuje, że wypalanie traw prowadzi do nieodwracalnych, niekorzystnych zmian w środowisku naturalnym. Ziemia wyjaławia się, zahamowany zostaje pożyteczny, naturalny rozkład resztek roślinnych oraz asymilacja azotu z powietrza. Do atmosfery przedostaje się szereg związków chemicznych będących truciznami zarówno dla ludzi, jak i zwierząt. Wypalanie traw jest również przyczyną wielu pożarów, które niejednokrotnie prowadzą do wypadków śmiertelnych. Rocznie w tego rodzaju zdarzeniach śmierć ponosi kilkanaście osób.

Co na to prawo?

Przepisy prawa bezwzględnie zabraniają wypalania traw i za naruszenie tych zakazów grożą odpowiednie sankcje. Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów. Osoby nie przestrzegające tych przepisów podlegają karze aresztu lub grzywny nawet do 20 tys. zł. Z kodeksu karnego natomiast wynika, że wypalanie traw, które skończy się pożarem zabudowań, zagrażającym życiu lub zdrowiu wielu osób, podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Nawet sprowadzanie bezpośredniego niebezpieczeństwa wskazanych zdarzeń jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Trzeba też pamiętać, że każda interwencja straży pożarnej to poważny wydatek finansowy. Strażacy zaangażowani w akcję gaszenia pożarów traw, łąk i nieużytków w tym samym czasie mogą być potrzebni do ratowania życia i mienia ludzkiego w innym miejscu. Może się zdarzyć, że przez lekkomyślność ludzi nie dojadą z pomocą na czas tam, gdzie będą naprawdę potrzebni.

Zobacz też:

PSE: Wypalanie traw zagraża sieciom energetycznym

Czytaj więcej

Skomentuj