W tym roku Dzień bez Śmiecenia obchodzony jest pod hasłem #ChceMiSie. Zachęcać on ma do segregacji odpadów obalając od lat powtarzane na ten temat mity. Kampania przypada w wyjątkowym okresie – z początkiem lipca zaczną obowiązywać nowe zasady segregacji odpadów komunalnych.

Już po raz 11 obchodzony jest w Polsce Dzień bez Śmiecenia. Podczas tegorocznej edycji nacisk jest kładziony przede wszystkim na świadomą segregację odpadów w gospodarstwach domowych.

W Dniu bez Śmiecenia można wziąć udział na wiele sposobów. Ze strony www.dzienbezsmiecenia.pl można pobrać specjalnie stworzoną na tę okazję kartkę elektroniczną, przesłać ją do swoich znajomych bądź udostępnić w mediach społecznościowych. Ponadto od 8 do 12 maja trwa konkurs. Spośród wszystkich osób, które zrobią sobie zdjęcie z nazwą akcji i udostępnią je z hashtagiem #ChceMiSie na swoich profilach – kilka zostanie wybranych i nagrodzonych.

– Tradycyjnie podczas Dnia bez Śmiecenia nie drukujemy ulotek, plakatów — informuje Michał Mikołajczyk z firmy Rekopol, organizator działań z okazji Dnia bez Śmiecenia. – W zamian, na stronie udostępniamy wiele materiałów edukacyjnych do pobrania i zachęcamy do zapoznania się z nimi.

Polak produkuje 300 kg odpadów rocznie

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że każdy Polak pozbywa się rocznie średnio blisko 300 kg odpadów. Każdy z nas wyrzuca w ciągu roku np. 56 opakowań szklanych, które można w pełni wykorzystać. Każda szklana butelka ponownie wprowadzona do obiegu pozwała zaoszczędzić energię potrzebną do świecenia 100-watowej żarówki przez 4 godziny. Wyrzucone w ciągu roku na całym świecie butelki PET, ustawione jedna na drugiej utworzyłoby wieżę o wysokości 28 mln km. Energia zaoszczędzona poprzez ponowne przetworzenie jednej torby plastikowej pozwala np. przez 10 minut oświetlać pokój 60-watową żarówką.

Segregacja odpadów po 1 lipca 2017 r.

— Z roku na rok jest coraz lepiej, ale wciąż jeszcze mamy wiele do zrobienia. Z naszych doświadczeń wynika, że często Polacy nie segregują odpadów, bo uważają, że to jest trudne, zajmuje dużo czasu, nie opłaca się i, w ogóle, nie ma sensu – ocenia Michał Mikołajczyk. – Nasza świadomość, co można wyprodukować z odpadów też jest niska.

Zmiana tego stanu rzeczy jest tym bardziej konieczna, zwłaszcza że od 1 lipca zmieniają się zasady segregowania. Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Środowiska z 29 grudnia 2016 r. w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów, odpady będą zbierane w podziale na cztery frakcje. Wg danych resortu środowiska w 1,4 tys. gmin w Polsce, które teraz segregują odpady, obowiązuje podział na cztery frakcje bądź więcej, w blisko 440 samorządach odpady zbierane są na podstawie trzech frakcji – szkło i papier, odpady zmieszane, pozostałe suche, a na terenie ponad 180, odpady zbierane są w podziale tylko na dwie frakcje: suche i mokre.

Tymczasem, zgodnie z wymogami UE, w 2020 r. powinniśmy uzyskać 50-procentowy poziom recyklingu i przygotowania do ponownego użycia: papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła. W perspektywie 2030 r. ten poziom powinien wzrosnąć do aż 65 procent. Obecnie przetwarzamy tylko 26 procent odpadów, a roczny progres wynosi jedynie 0,7 procent. Mikołajczyk wskazuje, że jedną z ważnych przeszkód w poprawie tego stanu rzeczy jest zbyt niski poziom świadomości ekologicznej społeczeństwa.

Mity o segregacji odpadów

„Segregowanie jest bez sensu” – ten pogląd jest prawdziwy tylko wtedy, gdy odpady trafią w całości na składowisko. Posegregowane zmieniają się w wartościowe (i pożądane) surowce wtórne. Warto rozejrzeć się dookoła a dostrzeże się mnóstwo rzeczy wyprodukowanych z przetworzonych odpadów: zabawki, drzwi, ubrania, meble. Przy wykorzystaniu surowców wtórnych można wyprodukować niemal wszystko.

„Segregowanie jest trudne” – wystarczy kilka dni, aby segregowanie weszło w krew. Trzeba tylko pamiętać, do którego z kolorowych pojemników lub worków wrzucać to, co już jest niepotrzebne. I tak: do zielonego pojemnika  wrzucamy szkło (bądź do zielonego i białego), do niebieskiego – papier, do żółtego – metale i tworzywa sztuczne oraz opakowania wielomateriałowe, a do brązowego – odpady ulegające biodegradacji.

„Segregowanie wymaga dużo miejsca” – kiedy zaczniemy segregować odpady przekonamy się, że to odruch. Tak samo jak np. zgniatanie plastikowych pojemników i butelek. Od razu zauważymy ile miejsca można w ten sposób zaoszczędzić. Najprościej jest jednorazowo zainwestować w dopasowane do konkretnej szafki pojemniki, ale nie ma takiej konieczności. Możemy do segregacji wykorzystać reklamówki, worki lub choćby niepotrzebne kartony. W każdym przypadku wszystko powinno zmieścić się pod kuchennym zlewem.

„Segregowanie się nie opłaca” – segregowanie to ogromny zysk dla środowiska naturalnego. Stos gazet o wysokości 125 cm pozwała uratować sześciometrową sosnę, a recykling tony makulatury oszczędza aż 17 drzew. I tak jest ze wszystkim: przerabiając plastik oszczędzamy ropę naftową, przetapiając stalowe puszki – rudy żelaza, a aluminiowe – boksyt. Szklane opakowania można np. poddać recyklingowi w 100 procentach. To samo dotyczy stalowych i aluminiowych puszek. Aluminium można przy tym wykorzystywać praktycznie w nieskończoność. A plastik? Z 450 plastikowych butelek po płynach do prania można zrobić np. trzyosobową ławkę ogrodową, a z 35 butelek PET po napojach – bluzę polarową.

„Trzeba myć opakowania przed wyrzuceniem” – nie ma konieczności mycia opakowań przed segregowaniem! Znacznie lepiej zrobią to w sortowniach i zakładach przetwarzania. Trzeba tylko wylać z wyrzucanego opakowania resztki płynu i opróżnić je z innych, stałych resztek.

Dowiedz się więcej na: www.dzienbezsmiecenia.pl oraz www.facebook.com/dzienbezsmiecenia.

Puchar Recyklingu pojedynczy wpis
UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj