Trzy dęby czerwone okaleczono w Warszawie na narożniku ulic Rosoła i Ciszewskiego. Powód? Prawdopodobnie chodzi o to, że zasłaniały kilka stojących nieopodal billboardów reklamowych.

Czubki drzew zostały przycięte. Jak powiedział „Gazecie Wyborczej” dr Wojciech Dmuchowski z Ogrodu Botanicznego PAN w Powsinie, okaleczone drzewa nigdy już nie będą ładne ani strzeliste, a sprawców nazywa mordercami zieleni. – W tym przypadku młode drzewa zostały po prostu zniszczone. W ich miejsce trzeba posadzić nowe – mówi „Gazecie” Dmuchowski.

Na samo urządzenie zieleni przy wyremontowanej i poszerzonej dwa lata temu ul. Rosoła Ursynów wydał ponad milion złotych.

To nie pierwszy taki przypadek w stolicy. Podobny miał miejsce niedawno przy ul. Broniewskiego niedaleko placu Grunwaldzkiego, na Ursynowie oraz na Żoliborzu. We wszystkich wypadkach drzewa stały przy billboardach.



źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj