Pierwsze posiedzenie naszej Podkomisji po wakacjach, poświęcone analizie wniosków strony samorządowej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, pokazało, że sprawy związane z gospodarką odpadami wciąż wymagają poprawek, bowiem nadal napływają do nas nowe postulaty z różnych środowisk. Pozwolę podzielić się kilkoma najważniejszymi aspektami, na które zwracają nam uwagę samorządy, i pokrótce odnieść się do każdego z nich. Ich wspólnym mianownikiem jest uszczelnienie systemu gospodarki odpadami.

Słowo o PSZOK-ach

Pierwsza sprawa – sprzeciw samorządowców wobec planowanego zakazu prowadzenia mobilnych punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. Jesteśmy zdeterminowani i podtrzymujemy naszą decyzję, by stawiać na stacjonarne punkty, bo to one są kluczem do powodzenia, jeśli chodzi o selektywną zbiórkę. W związku z czym podkreślamy jedną rzecz, która jest trochę przedmiotem niezrozumienia i należy ją legislacyjnie potwierdzić – chodzi o zapis, że każda gmina musi posiadać stacjonarny PSZOK. Właśnie w tym miejscu należy podkreślić, że gmina nie musi go posiadać samodzielnie i tylko na swoim terenie. Taki punkt może być prowadzony wspólnie z inną gminą lub gminami.

Zakaz mobilnych punktów selektywnej zbiórki odpadów budzi największe emocje wśród przedstawicieli gmin wiejskich. W toku dyskusji z przedstawicielem Związku Gmin Wiejskich RP pojawił się pewien przykład. Otóż przy RIPOK-u, z którym gmina posiada umowę, działa stacjonarny PSZOK, z którego wysyłane są samochody do mobilnej zbiórki. W takiej formule nikt nie zakazuje działalności, wręcz przeciwnie – takiej inicjatywie należy tylko przyklasnąć. Im częściej pojedzie się do mieszkańca, tym więcej odpadów się odzyska. Zakaz mobilności dotyczy tylko sytuacji, gdzie nie wiadomo, kto przyjeżdża i dokąd zabiera odpady. Mobilna forma jest więc dopuszczalna, ale w konsekwencji musi kierować odpady do stacjonarnego PSZOK-u, którego gmina jest właścicielem lub z którym ma zawartą umowę.

Pieniądze z odpadów – na odpady

Druga sprawa, która wciąż budzi dyskusje, to częstotliwość odbioru odpadów zmieszanych. Wciąż jeszcze jest to przedmiotem debaty w Podkomisji, nie zapadły ostateczne rozstrzygnięcia. Ponieważ gminy w dużej części zaprotestowały przeciwko nakazowi zwiększania częstotliwości, szukamy kompromisowego rozwiązania i w związku z tym dopuszczamy, żeby na wsiach częstotliwość odbioru była mniejsza niż nakazana co dwa tygodnie. W związku z tym chcemy wprowadzić miękki zapis, że na terenach wiejskich i zabudowy jednorodzinnej odbiór odpadów musi się odbywać minimum raz na dwa tygodnie, ale dopuszcza się rzadziej (w zabudowie wielorodzinnej musi być minimum co tydzień). Pojawił się też dylemat, czy nie zrobić tak, żeby ten nakaz funkcjonował nie tylko od kwietnia do października, ale przez cały rok, bo jednak pory roku w naszym klimacie trwają czasem dłużej lub krócej, więc trudno ustalić takie graniczne daty.

Doprecyzowania wymaga również przepis mówiący o tym, że pieniądze zebrane za odbiór odpadów muszą być wydane na gospodarkę odpadami. Wiemy bowiem, że – biorąc pod uwagę inne przepisy, a konkretnie ustawę o finansach samorządu terytorialnego – Regionalne Izby Obrachunkowe orzekają, iż nadwyżka budżetowa, jaka powstaje z tytułu opłat za gospodarowanie odpadami, może być przeznaczona w kolejnym roku na inne cele. Żeby zapobiec takim interpretacjom, chcemy doprecyzować przepis, który – wydawało się – wyraźnie wskazywał, że z tych opłat można finansować tylko zadania z zakresu gospodarki odpadami. Ale to już zadanie dla prawników.

Elastycznie, w zależności od uwarunkowań

I na koniec chyba najważniejsza sprawa, którą chcemy zawrzeć już w tej tzw. małej nowelizacji – obowiązek organizowania przez gminy dwóch przetargów, czyli rozdzielenia postępowań o udzielenie zamówienia na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Po roku funkcjonowania nowych przepisów wszyscy widzimy, że strumień odpadów jednak gdzieś nam ucieka. System okazuje się nieszczelny, ponieważ część gmin robi przetarg łączony, nie przejmując się, gdzie właściwie trafiają ich odpady. Uznaliśmy zatem, że rozdzielenie przetargów będzie elementem uszczelniającym system. Do tego wprowadzamy możliwość, żeby gminy obejmowały opłatą tylko część nieruchomości niezamieszkałych – wszystko po to, żeby odnosić się do lokalnych uwarunkowań. Wprowadzamy również zapis, że w obiektach prowadzących działalność hotelarską gmina ma możliwość wprowadzania opłaty według zużycia wody. To wynika m.in. z moich doświadczeń podczas pobytu w gminach nadmorskich. Otóż bywa tak, że istnieją obok siebie dwa pensjonaty. W jednym mieszkają właściciele, w związku z czym można tam wprowadzić opłaty „od wody”, zaś w przypadku drugiego obiektu właściciele mieszkają w innej miejscowości, zatem jest to nieruchomość niezamieszkała i funkcjonuje tam opłata „od kubła”. Dochodzi więc do sytuacji, że w obu pensjonatach – chociaż przebywa tam podobna liczba wczasowiczów – opłaty drastycznie się różnią. Tak być nie powinno, dlatego otwieramy furtkę dla gmin, żeby mogły sobie elastycznie formować gospodarkę odpadami w zależności od lokalnych uwarunkowań.

Tadeusz Arkit
przewodniczący sejmowej Podkomisji ds. monitorowania gospodarki odpadami

"Przegląd Komunalny" 9/2014

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj