W lipcu mija dokładnie rok funkcjonowania nowego systemu gospodarki odpadami i przy tej okazji można pokusić się o mały bilans zysków i strat. Patrząc na to wszystko, co wydarzyło się w tej kwestii, moja ocena jest pozytywna i żeby nie być gołosłownym, polecam przyjrzeć się wielu gminom, które już po pierwszym roku, mimo mankamentów ustawy, znakomicie poradziły sobie z całą niełatwą operacją. Co więcej, uważam, że dzięki zastosowaniu pewnych rozwiązań gminy te mogą świecić przykładem w skali nie tylko kraju, ale też Europy.

Pamiętając o tym, że kraje zachodnie budowały system przez kilkadziesiąt lat, jestem przekonany, że nam uda się w ciągu lat kilku zbudować w praktyce bardzo przyzwoite standardy gospodarki odpadami i szybciej osiągnąć założone cele, chociażby dlatego, że mądrze czerpiemy z doświadczeń innych. Mamy bowiem dostęp do różnych nowinek technologicznych, które powinny pozwolić nam osiągnąć te cele ekologiczne, które sobie postawiliśmy.

Nie narzekajmy na poprawki

Malkontentom, którzy po roku narzekają na liczne planowane zmiany w prawie, chcę powiedzieć, że przygotowywana przez nas nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach to nie jest żadna kolejna rewolucja, tylko poprawianie tego, co już działa. Posłużę się obrazową metaforą – gdy ktoś zbuduje dom, to po wprowadzeniu się do niego przekonuje się, że należałoby w nim jeszcze parę rzeczy przerobić, żeby żyło się tam lepiej. Albo też stwierdza, że trudno, nie jest to może doskonałe, ale jakoś da się żyć i nie opłaca mu się już więcej nic robić. Krytyka działań poprawiających rzeczywistość, w tym legislacyjnych, nie jest uzasadniona, bo rzeczywistość wokół też się stale zmienia. W przygotowywanych w Sejmie zmianach nie mamy zamiaru tworzyć niczego nowego, tylko poprawiać te zapisy, które rzeczywiście trzeba udoskonalić. Nie ma co się obawiać, że nowelizacja stworzy nowe realia prawne, skutkujące koniecznością wykonania wielu działań organizacyjnych, żeby się dostosować.

Jestem świadom obaw związanych z założeniami senackiego projektu ustawy o odpadach i roli RIPOK-ów w obliczu spalarni odpadów, którym chce się nadać status instalacji ponadregionalnych. Już podczas prac naszej Podkomisji bardzo często odnoszono się do tego, co jest przygotowywane w Senacie, i nie uciekaliśmy przed wstępną dyskusją na ten temat. Podczas takich rozmów wiceminister Janusz Ostapiuk wyjaśniał już pewne kwestie z tym związane. Obawy, że istniejące instalacje nie będą miały zapewnionego strumienia odpadów, są raczej nieuzasadnione, bo przecież spalarnie nie będą mogły wszystkiego spalać. Wszyscy mamy też świadomość, że jeśli już buduje się spalarnie, to nie można doprowadzić do sytuacji, że z pogranicza województw już nie będzie można pozyskać odpadów do spalenia i w sąsiednim regionie ktoś będzie musiał wybudować nową instalację termicznego przetwarzania odpadów, mimo że ta nowa ma wystarczające moce przerobowe, by zagospodarować odpady z obu strony granicy regionów. Dlatego ważne jest, abyśmy zbudowali taką sieć spalarni, by nie było ich za dużo. I taka jest, według mnie, intencja tej nowelizacji.

Jak wzmocnić kontrolę?

Często podnoszoną po roku kwestią jest słabość systemu i narzędzi kontroli. Uważam, że powinniśmy iść w kierunku scentralizowania służb kontrolnych. Przypominam sobie swoje zapytanie poselskie dotyczące wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska – jak w ostatnich latach zmieniły się ich budżety, jak zmieniała się liczba etatów itp. Pytanie skierowałem do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (MAC), któremu podlegają wojewodowie, a im z kolei WIOŚ-e. Spodziewałem się, niestety słusznie, że środków na działalność tych służb było coraz mniej, mimo że liczba zadań, jakie zostały im przypisane, mocno wzrosła. Ale to, co ciekawe, to fakt, że odpowiedź uzyskałem nie z MAC-u, lecz od Ministerstwa Środowiska. To ten resort nie tylko pozbierał dane z WIOŚ-ów, ale też napisał w odpowiedzi, że wielokrotnie wnioskował już o zwiększenie etatów i środków dla inspekcji ochrony środowiska do… MAC-u. Trochę niezręczna to sytuacja. Skoro już minister środowiska odpowiada za środowisko, to powinien być również odpowiedzialny za cały proces kontroli i nadzoru, a zarazem za finansowanie tychże służb kontrolnych. Złożyłem już wniosek do prezydium mojego klubu parlamentarnego o wprowadzenie pod obrady Sejmu w ramach tzw. informacji bieżącej punktu dotyczącego konieczności analizy sytuacji w obszarze kontroli. Chciałbym, aby po takiej analizie i dyskusji zrodziła się propozycja stosownych zmian legislacyjnych.

Z pozytywnych kwestii warte odnotowania jest na pewno rozdzielenie przetargów na osobne przetargi na zagospodarowanie i na wywóz odpadów, przy czym, w pierwszym przypadku, jeżeli gmina posiada własny RIPOK, to nie będzie musiała w ogóle rozpisywać przetargu, tylko wskaże wprost, dokąd trafią odpady. Dwie umowy – jedna na zagospodarowanie, druga na wywóz odpadów – powinny poprawić skuteczność kontroli z pozycji gminy. Dotąd bowiem jej odpowiedzialność kończyła się w momencie odbioru odpadów, a przecież gmina jest odpowiedzialna nie tylko za wywóz, ale też za cały proces zagospodarowania odpadów – aż do finału.

Wracając do bilansu po roku, chciałbym zwrócić uwagę, że bardzo dużym plusem jest to, iż od roku publicznie rozmawiamy o odpadach. Kiedyś odpady były w przysłowiowym lesie i można powiedzieć, że tam też były o nich rozmowy. Co prawda, często jeszcze rozmawiamy o tym wszystkim bardzo emocjonalnie i niecierpliwie, wyczuwalne jest oczekiwanie szybkich zmian na lepsze, ale takie rozmowy też są ważne, bo w końcu mamy do czynienia z bardzo istotnym obszarem naszego życia, środowiska i gospodarki. Cały temat odpadów stał się „medialny”, co akurat w tym przypadku dobrze przysłuży się sprawie. Wreszcie rozmawia się o tym głośno, także w kręgach towarzyskich, wreszcie przestajemy udawać, że nie ma problemu. Nareszcie śmieci zaczynają nas obchodzić.

Tadeusz Arkit
przewodniczący Podkomisji stałej ds. monitorowania gospodarki odpadami


 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj