Mieć plan na krajowy plan
Wiele rzeczy zaprząta ostatnio nasze wodociągowe głowy. Kto i jak ma zatwierdzać taryfy – państwowy regulator czy samorząd? Czy i jak zmieniać ustawę wodno-ściekową? Skąd wziąć pieniądze na rosnącą płacę minimalną i w ogóle na wszystko? A tymczasem – jest plan! Ten plan nazywa się Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności, w skrócie KPO.
„Moje” Wodociągi Kieleckie też się temu planowi przyglądają, a nawet nie tylko przyglądają, ale i ostrzą na niego zęby. Właśnie prowadzimy intensywne rozmowy z samorządowcami (działamy na terenie Kielc i trzech gmin), mamy już przygotowane konkretne projekty. Najbardziej w KPO podoba mi się to, że jest to dobry sposób na uzupełnienie dotychczas dokonywanych inwestycji czy modernizacji już działających systemów. To szansa dla dużych spółek i tych, które – jak nasza – już na środkach unijnych zjadły zęby, a dla mniejszych, wiejskich – kolejna okazja do znaczącego wydłużenia sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. I tak już się dzieje.
Warto w skrócie przyjrzeć się temu, o czym mówimy. Jak czytam w zaktualizowanej pod koniec stycznia informacji na rządowej stronie KPO, obecnie plan ten „składa się z 57 inwestycji i 54 reform. Otrzymamy prawie 60 mld euro (ok. 268 mld zł), w tym 25,27 mld euro (113,28 ml...