Od 1 stycznia 2025 roku Polacy mają obowiązek segregowania odpadów tekstylnych. Choć unijna dyrektywa miała zrewolucjonizować gospodarkę odpadami, polskie miasta poszły po linii najmniejszego oporu, ograniczając się głównie do istniejących PSZOK-ów. 

Infrastruktura pozostała niemal bez zmian, a mieszkańcy – choć coraz bardziej świadomi – wciąż nie mają łatwego dostępu do punktów odbioru. Tymczasem problemem numer jeden nie jest już samo zbieranie tekstyliów, lecz ich dalsze zagospodarowanie. Polska lekcja ekologii trwa, ale do zdania końcowego egzaminu wciąż daleko.

Selektywna zbiórka odpadów tekstylnych to efekt wdrożenia unijnej dyrektywy 2018/851 z 30 maja 2018 r., która nakłada na państwa członkowskie konieczność wyodrębnienia nowej frakcji odpadów. Polska, implementując te przepisy w nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z 19 lipca 2019 r., zdecydowała się na minimalny zakres zmian. Wiele miast rozwiązuje problem odbioru zużytej odzieży, kierując mieszkańców do PSZOK-ów, które są przystosowane do przyjmowania tekstyliów, ponieważ już wcześniej odbierały odpady o kodach 20 01 10, 20 01 11 i 15 01 09. Efekt? Segregować trzeba, ale czy naprawdę ma to sens, skoro infrastruktura i system zagospodarowania odpadów pozostają w tyle?

...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?