Odory pozostają w komorach
Nowoczesna gospodarka odpadami, która ściśle wiąże się z bezpieczeństwem energetycznym Polski, jest w dużej mierze uzależniona od powszechnej akceptacji społecznej. Mimo że w większości jest oparta na przedsiębiorstwach samorządowych, to przyjęło się generalizować, że jest to chciwy biznes śmieciowy, a dodatkowo od pewnego czasu w ślad za byłym już, na szczęście, wiceministrem środowiska mówi się wręcz o „mafii odpadowej”.
Musimy sobie jasno powiedzieć i w pełni zrozumieć, że problem gospodarki odpadami istnieje i będzie istniał tak długo, jak będzie istniał homo sapiens. Każdy z nas wytwarza odpady i powinien mieć świadomość, że nie można ich porzucić gdziekolwiek. Najlepiej zagospodarować je w instalacjach do tego przeznaczonych. Ze szczególną uwagą należy oczywiście traktować bioodpady, wykorzystując zawarty w nich potencjał energetyczny w biogazowniach.
Problem pojawia się, gdy taka biogazownia ma być projektowana w okolicy. Wtedy to nagle okazuje się, że pazerny biznes kosztem okolicznych mieszkańców chce dorabiać się milionów, fundując im w zamian tylko same uciążliwości.
Zaledwie trzy linijki
Podczas gdy zieloni aktywiści przerzucają się w dyskusjach milionami metrów sześciennych biometanu, który może powstać z naszych odpadów, to rz...