Mieszkanie na przedmieściach kojarzy się z ciszą, zielenią i czystym powietrzem. Idylliczna wersja to łatwe dotarcie do pracy i szkoły rowerem lub autobusem. Tymczasem tkwimy w korkach, spalinach i hałasie, dowozimy dziecko do szkoły na drugą zmianę, nie możemy zapisać się do przychodni, za naszym płotem wyrasta hala logistyczna, a wypielęgnowany ogródek schnie podczas zakazu podlewania. Wszystkiemu winna chaotycznie rozlewająca się zabudowa. Chaos przestrzenny w Polsce ma długie korzenie. Wynika z wojen, różnych polityk osadniczych zaborców, błędnej polityki po II wojnie światowej. Jeszcze bardziej zjawisko to zaostrzyło wprowadzenie gospodarki rynkowej po 1989 r., przejście od własności państwowej do prywatnej i przystąpienie do Unii Europejskiej. Z jednej strony, zwłaszcza na terenach podmiejskich, odnotowano spadek opłacalności rolnictwa i wzrost powierzchni odłogowanych, z drugiej – nastąpił rozwój przedsiębiorczości i inwestycji zagranicznych. W efekcie przyspieszyły migracje ludności i pojawiła się presja na bezładne lokowanie nowej zabudowy na terenach porolnych.

Migracje, suburbanizacja i rozlewanie się miast

W latach 1989–2020 odnotowano 13 mln przemeldowań w ruchu krajowym. Ludność przenosiła się głównie do stref podmiejskich wielkich aglomeracji i to tam obserwujemy najbardziej rozproszoną zabudowę. Przyczyniły się do tego bardzo skomplikowane regulacje planistyczne. Oprócz ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu p...

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?