Pół roku kaucji, całe lata strat
System kaucyjny uderza w instalacje komunalne, które stracą dużą część przychodów ze sprzedaży surowców. Tym samym uderza też w samorządy, z których część już dziś zostało zmuszonych do ustanowienia opłat za odbiór i zagospodarowanie odpadów w wysokości… powyżej 60 zł! Takie są skutki z jednej strony zabrania komunalnym sortowniom cennych butelek i puszek, a z drugiej niezapewnienia wystarczającego wsparcia tym, którzy biorą odpowiedzialność za nasze odpady.
Wprowadzenie systemu kaucyjnego poruszyło całą Polskę, pisze się o nim i mówi w niemal wszystkich mediach; zarówno branżowych, jak i tych odległych od tematu gospodarki odpadami. A ja zaglądam do dodatku Dziennika Gazety Prawnej „System kaucyjny – procenty warte miliardy” z 14 listopada 2024 r. i mam ochotę powiedzieć głosem tych wszystkich ekspertów, którzy wypowiedzieli się na jego łamach na temat przewidywanych skutków wprowadzenia kaucji: „a nie mówiliśmy?!”.
Niestety, wiele z tych przewidywań się sprawdziło. Wspólnie sprawdźmy, które w szczególności.
„Wzrosną comiesięczne opłaty za odbiór i zagospodarowanie odpadów”*
Przez Polskę przetacza się fala podwyżek opłat dla mieszkańców za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych. W gminie Braniewo sięgnęła ona kwoty 63 zł/osobę na miesiąc. Koszty usług związanych z gospodarką odpadami rosną i choć z pewnością nie jest to tylko kwestia kaucji, nie można jej całkowicie pomijać – szczególnie w przyszłości, kiedy niemal wszystkie butelki PET i puszki zostaną objęte systemem. Już sama zapowiedź wejścia w życie systemu kaucyjnego spotkała się przecież z reakcją firm startujących w przetargach na odbiór i zagospodarowanie odpadów.
Szacunki ekspertów z Rady RIPOK wskazują wręcz, że instalacje komunalne zajmujące się przetwarzaniem odpadów docelowo stracą ok. 50% przychodów ze sprzedaży surowców wtórnych, co stanowi nawet do 20% ogółu ich przychodów. Co więcej, nikt nie uwzględnił, że takie instalacje zostały zaprojektowane pod strumień odpadów zawierający właśnie butelki i puszki (a nawet często tak, by jak najskuteczniej odzyskiwać te opakowania) i choć radzą sobie ze zmianą jego morfologii, to część posiadanych urządzeń przestanie pracować, podczas gdy inne będą musiały wykonywać swoją pracę z dużą intensywnością.
„Kilkaset milionów złotych rocznie”
Po pół roku działania systemu kaucyjnego widać już mniejszą ilość butelek i puszek trafiających do instalacji komunalnych. Ceny za przyjęcie odpadów – tzw. ceny „na bramie” – w związku z tym rosną i będą rosły.
Pamiętajmy, że przychody ze sprzedaży surowców uzyskanych z wysegregowania odpadów dziś objętych systemem kaucyjnym pozwalały na utrzymanie w wielu gminach stawek opłat dla mieszkańców na względnie akceptowalnym poziomie. Mimo to blisko połowa z nich dopłaca z własnych budżetów do systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, aby zmniejszyć obciążenie dla mieszkańców, rezygnując tym samych z koniecznych inwestycji, remontów czy też ważnych społecznie projektów – ten problem będzie się jedynie pogłębiał, gdy z instalacji znikną niemal wszystkie cenne opakowania.
W przeciwieństwie do innych krajów europejskich, na których przykład powołują się przedstawiciele Ministerstwa Klimatu i Środowiska – wieszcząc sukces systemu kaucyjnego – w Polsce został on wprowadzony przed wdrożeniem systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta w opakowaniach. Najnowsza wersja projektu UC100 została właśnie opublikowana i skierowana do dalszych prac legislacyjnych, co budzi nadzieje samorządów na obniżenie kosztów funkcjonowania gminnych systemów gospodarowania odpadami komunalnymi. Należy jednak mieć na uwadze ogromy opór producentów opakowań wobec przyjętych w projekcie ustawy rozwiązań, co może się przełożyć na znaczne opóźnienie wdrożenia ROP-u. To oznacza wydłużenie okresu, w którym gminy ponosić będą wyższe koszty zagospodarowania odpadów komunalnych (w związku z ubytkiem cennych surowców ze strumienia odpadów), a nie otrzymają jeszcze środków finansowych z tytułu przekazania odpadów opakowaniowych do recyklingu. To może oznaczać, że do czasu pełnego wdrożenia ROP-u koszty odbioru i zagospodarowania odpadów będą rosły, a w ślad za tym również opłaty dla mieszkańców.
„Kaucję trzeba będzie płacić, ale odzyskać ją… nie będzie tak łatwo”
W jednym trzeba przyznać rację Ministerstwu Klimatu i Środowiska: doliczanie kaucji do zakupionych napojów w opakowaniach przebiega niezwykle sprawnie i bez zarzutu. Przy czym nie stało się tak, jak to zapowiedziała minister Paulina Hennig-Kloska w wywiadzie udzielonym Radiu ZET, że kaucja to „wyciągnięcie kosztu butelki z kosztu napoju w opakowaniu”. Ceny napojów w opakowaniach utrzymały się przecież na swoim dawnym poziomie, natomiast łączne koszty ich zakupu wzrosły. Oczywiście, co do zasady, konsument ma prawo i możliwość odzyskania naliczonej kaucji po zwrocie opakowania, ale często to tu zaczynają się przysłowiowe schody.
System zbiórki opakowań dopiero się rozwija; są miejsca, w których, aby zwrócić opakowanie, trzeba przejechać kilka, a nawet kilkanaście kilometrów. Jeśli już się uda zwrócić opakowanie, częstym zabiegiem stosowanym przez sieci handlowe jest wydanie potwierdzenia uprawniającego do zniżki na kolejne zakupy w danym sklepie. Jeśli jednak zechcemy odzyskać nasze pieniądze, musimy się ustawić w kolejnej kolejce. Minister Hennig-Kloska słusznie zauważyła, że „logistyka systemu kaucyjnego wymaga poprawek”.
Warto pamiętać, że kaucja, która nie zostanie odzyskana przez konsumentów, ma zostać przeznaczona na dalszy rozwój systemu. W związku z tym odnoszę wrażenie, że jest jakiś zamysł w zorganizowaniu zbiórki w taki sposób, żeby odzyskiwanie kaucji stanowiło pewne wyzwanie, którego część społeczeństwa po prostu nie podejmie. Pozostaje również problem opakowań, których nie będziemy w stanie zwrócić do systemu, bo będą to napoje kupione w przyszpitalnych kioskach czy np. na lotnisku – bez możliwości zwrotu w tym samym punkcie. Rodzi to pytanie, dlaczego Ministerstwo nie zadbało o interesy nas, konsumentów, stawiając określone wymagania operatorom systemu? Wymóg zapewnienia przynajmniej jednego punktu zbiórki w gminie to, jak widać, za mało, żebyśmy nie tracili naliczonej kaucji.
„Koniec ze zgniataniem butelek i puszek”
System kaucyjny wymaga od konsumentów zupełnie innego niż do tej pory postępowania z odpadami opakowaniowymi. Butelki i puszki muszą zachować swój kształt; nie mogą być zgniatane, tak jak to robiliśmy wszyscy od wielu lat. W Internecie pojawiają się już nawet filmiki instruktażowe, które pokazują, jak przywrócić kształt zgniecionym przez nieuwagę butelkom czy puszkom.
Kłopot w tym, że pełne powietrza opakowania zajmują dużo miejsca. Dla wielu konsumentów, zwłaszcza mieszkańców niewielkich lokali, wygospodarowanie dodatkowej przestrzeni na zbiórkę opakowań kaucyjnych jest prawdziwym wyzwaniem. Oczywiście, możemy zawsze pójść w ślady pani minister i pić jedynie kawę czy herbatę, ewentualnie ciepłą wodę z czajnika – wtedy nie będziemy mieć takiego kłopotu.
Tymczasem Ministerstwo zapowiada wprowadzenie kaucji na kolejne opakowania. To oznacza, że tak naprawdę dokonuje demontażu obecnego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, budowanego m.in. przez samorządy przez wiele lat. A przecież wcześniej na ten cel zostały przeznaczone pieniądze publiczne; powstały instalacje często finansowane ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej czy też ze środków europejskich. Dziś MKiŚ wprowadza system, który odbiera rację bytu wielu dotychczas funkcjonującym instalacjom, wymuszając ich przebudowę i modernizację. Nie ma oczywiście nic złego w tym, że szukamy coraz lepszych, bardziej efektywnych sposobów prowadzenia gospodarki komunalnej – to oczywiste. Czemu jednak nie korzystamy z tego, co już udało nam się zorganizować i wybudować?
„DDRS”
Digital deposit-return system, czyli cyfrowy system kaucyjny, mógłby być takim rozwiązaniem, które wykorzystuje dotychczasowy system gospodarowania odpadami, nie powodując uciążliwości dla jego użytkowników. To propozycja systemu opartego na unikalnych kodach QR, które każdy konsument/mieszkaniec sczytywałby z opakowania, co pozwoliłoby odzyskać uiszczoną kaucję, po czym zgodnie z dotychczas obowiązującym systemem segregacji umieszczałby je w pojemniku lub worku na tworzywa sztuczne. To prosty i czytelny system motywacyjny, który nie wiązałby się z koniecznością stworzenia sieci punktów zwrotu opakowań i wychodzenia z domu, aby odzyskać kaucję.
O takim rozwiązaniu przedstawiciele samorządów zrzeszonych w Związku Miast Polskich i Unii Metropolii Polskich rozmawiali w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, jednak nie spotkało się ono z entuzjazmem urzędników. Dlaczego? Wydaje się, że po stronie Ministerstwa nie ma wystarczającego zrozumienia dla tego, jak działa system gospodarki odpadami komunalnymi – że zmiana jednego elementu pociąga za sobą ogromne konsekwencje.
I choć przybywa opakowań zbieranych w systemie kaucyjnym, to trudno mówić o sukcesie. Już dziś tracą bowiem gminy oraz instalacje komunalne. Traci też środowisko, bo ślad węglowy, jaki pozostawia system kaucyjny, jest znacząco większy niż funkcjonujący do tej pory gminny system zbiórki (m.in. przez logistykę transportu opakowań i fakt, że trzeba je przewozić częściowo niezgniecione). Z kolei argument, często przytaczany przez minister Paulinę Hennig-Kloskę, że mniej będzie w naszym środowisku mikroplastiku, zdaje się nie być trafiony, bo gros mikroplastiku trafia do naszych organizmów właśnie z wodą w butelkach PET.
Małgorzata Izdebska
Związek Miast Polskich
* Śródtytuły są cytatami z dodatku „System kaucyjny – procenty warte miliardy” do Dziennika Gazety Prawnej z 14.11.2024 r.