W tym roku mieliśmy do czynienia z długą i mroźną zimą. Jak sobie z nią poradziliście?

Zima zaskoczyła w tym roku wszystkich – poza branżą ciepłowniczą. My co roku przygotowujemy się na taką, a nawet mroźniejszą zimę. Zamawiamy odpowiednią ilość paliwa albo paliw, wcześniej w sezonie letnim dokonujemy gruntownych przeglądów napraw i konserwacji. To raczej w minionych latach zima była zaskakująca, bo bardzo łagodna. I wiele branż przyzwyczaiło się do tego, że praktycznie była nieodczuwalna.

Z perspektywy ciepłowniczej miniony sezon grzewczy był pozytywny, gdyż wyprodukowaliśmy więcej ciepła, a co za tym idzie, więcej zarobiliśmy, co przekłada się na nieco większy zysk i środki na dalszy rozwój, co w perspektywie dalszych działań transformacyjnych jest niezwykle istotne.

 

A jak takie warunki wpłyną na rachunki mieszkańców?

W naszym przypadku mieszkańcy Gniezna mogą być szczególnie niezadowoleni. Przed sezonem obniżyliśmy ceny za ciepło o blisko 6%, więc wszyscy spodziewali się niższych rachunków. Niestety, mroźna zima spowodowała większe zapotrzebowanie na ciepło systemowe, a tym samym większe zużycie i w konsekwencji (mimo obniżenia cen) wyższe rachunki.

W związku z tym – szczególnie w zabudowie wielorodzinnej, kiedy wiosną mieszkańcy otrzymają rozliczenia – może pojawić się rozgoryczenie, bo już nikt o mroźnej zimie nie będzie pamiętał. Z pewnością pojawią się też głosy, że miało być taniej, a jest jak zwykle drożej. Dlatego też tak ważna jest ciągła komunikacja z użytkownikami ciepła systemowego i tłumaczenie, że koszt zapewnienia sobie komfortu cieplnego to nie tylko cena jednego gigadżula (GJ), ale także ilość ciepła, czyli ilość GJ.

 

Wspomniał Pan, że mroźniejsza zima to też większe zyski dla firmy ciepłowniczej. Dla części osób może to stać w sprzeczności ze swego rodzaju misją, jaką mają spółki komunalne.

Użytkownicy usług komunalnych bardzo różnie reagują na zyski generowane przez takie firmy jak nasza; szczególnie jeśli konieczne jest podniesienie cen za usługi. Niemniej jednak, mimo iż spółka komunalna nie działa dla osiągnięcia zysku, to powinna generować zyski, żeby móc się rozwijać. Do zrealizowania koniecznych inwestycji potrzebne są własne środki finansowe, stanowiące np. wkład własny. Im większy kapitał własny posiada spółka komunalna, tym mniejsze są koszty pozyskania środków finansowych na inwestycje – później przerzucone przecież na koszty usług.

Oznacza to, że racjonalny zysk spółki komunalnej jest pożądany i korzystny dla odbiorców ich usług, a przyjmuje się, że racjonalny zysk to 5%. My jednak staramy się generować oszczędności, żeby później przeznaczać je na inwestycje, tak potrzebne w dobie transformacji energetycznej i odchodzenia od węgla.

 

Czy mroźna zima dała się we znaki Wam jako pracownikom ciepłowni?

Z punktu widzenia systemu ciepłowniczego mroźniejsza zima to więcej pracy, bo więcej spalamy paliwa, które musimy dostarczyć do kotłów; więcej pracy wymaga się zarówno od obsługi procesu nawęglania, jak i służb serwisowych. Do tego jesteśmy oczywiście przygotowani. Niskie temperatury obnażyły jednak niedogodności związane z pozyskiwaniem biomasy w systemie just-time, czyli „na czas”.

Nasz podstawowy dostawca peletu, którym zastąpiliśmy miał węglowy w pewnym momencie (ze względu na mroźną zimę i trudności w pozyskaniu surowców), stracił zdolności wytwórcze i zapowiedział nam, że przez określony czas nie będzie w stanie dostarczać nam zakontraktowanego paliwa. Wyszliśmy mu naprzeciw i pozwoliliśmy zastępczo dostarczyć do naszego zakładu łupinę olejowca gwinejskiego, czyli popularny w energetyce PKS. Wcześniej przez kilka tygodni testowaliśmy PKS w jednym z kotłów modelu dostaw „na czas”. Udało się więc przetrwać trudne, niepewne chwile związane z brakiem paliwa.

 

Czy nie obawialiście się Państwo, że brak paliwa spowoduje przerwy w dostawie ciepła systemowego do mieszkańców Gniezna?

Przy dostawach biomasy „na czas” należy się zabezpieczać. My takie zabezpieczenia mamy w miale węglowym. Nie można dopuścić do sytuacji, że brak paliwa pozbawi ciepła systemowego naszych odbiorców.

Nasze kotły po konwersji są wielopaliwowe i bez żadnych przeszkód możemy przechodzić z biomasy na miał węglowy, jeśli pojawi się jakakolwiek sytuacja kryzysowa.