Transformacja energetyczna Niemiec należy do najambitniejszych na świecie. Na koniec 2025 r. zainstalowana moc lądowych elektrowni wiatrowych wyniosła tam ok. 68 GW, co odpowiada blisko 27% produkcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii. Federalny cel na 2030 r. zakłada osiągnięcie 80% udziału OZE w miksie energetycznym, a ustawa WindLandG z 2022 r. nałożyła na landy obowiązek wyznaczenia 2% powierzchni na potrzeby energetyki wiatrowej do 2032 r.

Realizacja tych celów napotyka jednak poważne przeszkody. Tereny otwarte – rolnicze i przybrzeżne – są w wielu regionach już nasycone instalacjami lub objęte innymi ograniczeniami. Naturalną konsekwencją jest rosnące zainteresowanie lasami, które stanowią blisko 30% powierzchni kraju i oferują rozległe, ciągłe połacie terenu z dala od zabudowań. Jednocześnie lasy to siedliska o kluczowym znaczeniu dla bioróżnorodności – zwłaszcza dla ptaków szponiastych i nietoperzy – co sprawia, że każda decyzja o lokalizacji turbin w ich obrębie uruchamia złożony splot interesów ekologicznych, społecznych i prawnych.

Federalna struktura Niemiec – z szesnastoma landami posiadającymi znaczną autonomię w tworzeniu prawa – prowadzi do daleko idącego zróżnicowania polityk. Przyjrzyjmy się zatem, gdzie tkwią zasadnicze różnice.

Lasy jako obszar konfliktów

Kluczowym argumentem przywoływanym przez przeciwników energetyki wiatrowej w lasach jest zagrożenie dla awifauny. Grupa badaczy kierowana przez A. Bose (2020) przeanalizowała dane z Brandenburgii przy użyciu algorytmu uczenia maszynowego (random forest), wykazując, że instalacje wiatrowe blisko lasów lub ich krawędzi istotnie zwiększają ryzyko kolizji ptaków szponiastych – myszołowów, kań rudych, bielików – które wykorzystują obrzeża leśne jako tereny łowieckie. Autorzy zidentyfikowali jedynie 754 km² stref o niskim ryzyku (prawdopodobieństwo kolizji poniżej 0,05), zlokalizowanych głównie na otwartych terenach rolniczych z dala od kompleksów leśnych.

Z kolei raport Hötkera i in. (2013), oparty na telemetrii GPS i obserwacjach behawioralnych w Szlezwiku-Holsztynie, Saksonii-Anhalt i Brandenburgii, potwierdził, że ptaki drapieżne często zbliżają się do krawędzi farm wiatrowych, zwłaszcza w pobliżu lasów, i zaproponował minimalne środki ochronne: bufory odległościowe od gniazd (co najmniej 1000 m dla kani rudej), sezonowe wyłączanie turbin podczas migracji oraz malowanie łopat wirnika na czarno dla poprawy widoczności.

Interesującą przeciwwagę dla pesymistycznych narracji stanowi badanie Mercker i in., oparte na danych GPS z projektu LIFE EUROKITE (2943 oznakowane ptaki). Wyniki pokazały, że kanie rude wykazują wysoki poziom aktywnego omijania turbin: unikanie w strefie turbiny (meso-avoidance) wynosiło ok. 88–94%, a unikanie przestrzeni łopat (micro-avoidance) ok. 80%, dając łączne prawdopodobieństwo uniknięcia kolizji rzędu 98%. Co istotne, silniejszy wiatr i większe zachmurzenie zwiększają, a nie zmniejszają, aktywność omijania. Autorzy podkreślają jednak, że wyniki są gatunkowo specyficzne i nie powinny być mechanicznie przenoszone na inne gatunki – zwłaszcza sępy, które z powodu ograniczonego pola widzenia są znacznie bardziej narażone na kolizję.

Na skalę ogólnokrajową problem przedstawiają Busch i in. (2017), wykazując na podstawie danych z Atlasu Ptaków Lęgowych Niemiec, że 9–13% siedlisk lęgowych gatunków otwartych krajobrazów jest narażonych na zakłócenia ze strony turbin; dla niektórych regionalnych populacji wskaźnik ten sięga 55%. Lasy jako siedliska gniazdowe wymagają zatem szczególnej ochrony strefowej.

Kompromisy i protesty

Geiger i in. udowodnili w modelu GIS, że polityki przestrzenne redukujące jeden rodzaj oddziaływania (np. zakaz lokalizacji turbin w lasach) mogą paradoksalnie zwiększać inne oddziaływania: zbliżenie instalacji do osiedli ludzkich lub ekspansję na siedliska ptaków na terenach otwartych. Autorzy zidentyfikowali pięć kluczowych determinant skali takich kompromisów:

  • przestrzenną restrykcyjność polityki,
  • korelację wykluczonego obszaru z obszarami nieregulowanymi,
  • korelację z warunkami wiatrowymi,
  • heterogeniczność przestrzenną terenu,
  • ambitność celów produkcyjnych.

Osobnego spojrzenia dostarczają Thiele i in., którzy – modelując scenariusz generowania 100% mocy z OZE do 2050 r. – wykazali, że inteligentne rozmieszczenie turbin na terenach otwartych, ale też w połączeniu z intensywnym wykorzystaniem dachów pod fotowoltaikę, może zaspokoić zapotrzebowanie energetyczne bez nadmiernej presji na ekosystemy leśne.

W międzyczasie w Niemczech pojawił się społeczny opór przeciwko rozmieszczaniu turbin wiatrowych w lasach. Arifi i Winkel analizują te fale protestów w centralnych Niemczech jako fenomen polityczny. Krytycy nie odrzucają transformacji energetycznej jako takiej – kwestionują jej konkretną lokalizację w lasach, postrzeganych jako siedliska, rekreacyjne dobra wspólne i element lokalnej tożsamości. Opór jest silniejszy w regionach o gęstszych i bardziej wartościowych krajobrazowo lasach. Juerges i Newig, analizując konflikty w Dolnej Saksonii i Nadrenii-Palatynacie, podkreślają rolę odmiennych narracji różnych grup interesariuszy, co utrudnia kompromis i preferowaną skalę decyzji, od gminnej po regionalną.

Bawaria: ambitne cele, restrykcyjne reguły

Bawaria – największy land pod względem powierzchni, od dziesięcioleci rządzony przez konserwatywną CSU – wprowadziła w 2014 roku regułę 10H: turbiny wiatrowe muszą być oddalone od zabudowań mieszkalnych o co najmniej dziesięciokrotność swojej wysokości (w praktyce są to ok. 2 km). Regulacja ta przez blisko dekadę skutecznie blokowała nowe inwestycje, a land instalował zaledwie ułamek mocy swoich północnych sąsiadów. Na koniec 2025 r. całkowita moc lądowych farm wiatrowych wynosiła ok. 4–5 GW.

Nowelizacja z 2022 r. złagodziła regułę 10H w odniesieniu do lasów państwowych i terenów przemysłowych. Bawaria stawia na lasy jako strategiczną rezerwę przestrzenną: szacuje się, że ok. 4000 km² terenów leśnych jest potencjalnie odpowiednich do ustawienia turbin, a oficjalny cel wynosi 1000–1500 instalacji w lasach do 2030 r. Lokalne inicjatywy obywatelskie – w tym sieć Naturschutz Initiative (2025) skupiająca kilkudziesięciu naukowców – wzywają do moratorium, powołując się na zagrożenia dla bioróżnorodności i fragmentację ekosystemów leśnych. Szczególnie rezonującym przykładem jest Reinhardswald w Hesji, gdzie plany budowy 18 turbin wywołały protesty łączące argumenty ekologiczne z obroną kulturowego dziedzictwa.

Brandenburgia: ekologia jako priorytet

Brandenburgia to wschodnioberliński land o rozległych płaskich równinach i warunkach wietrznych zbliżonych do wybrzeża. Z ponad 7 GW zainstalowanej mocy jest jednym z liderów energetyki wiatrowej w Niemczech. Jednocześnie land prowadzi jedną z najbardziej ekologicznie rygorystycznych polityk w zakresie lokalizacji turbin – zwłaszcza w odniesieniu do lasów.

Planowanie przestrzenne uwzględnia obowiązkowe bufory odległościowe od gniazd chronionych gatunków (np. 1 km od stanowisk lęgowych kani rudej) oraz unikanie krawędzi leśnych. W praktyce lasy stanowią mniej niż 5% powierzchni lokalizacji turbin. Podejście oparte na danych naukowych cieszy się większą legitymizacją społeczną, choć krytycy wskazują, że restrykcje mogą hamować realizację federalnych celów klimatycznych.

Szlezwik-Holsztyn: dynamiczna ekspansja

Szlezwik-Holsztyn korzysta z bardzo silnego wiatru i rozległych otwartych przestrzeni rolniczych. Z ponad 7 GW mocy i przyrostem o ok. 341 MW w pierwszym półroczu 2025 r. land konsekwentnie przekracza federalny cel alokacji terenowej. Nie stosuje też reguły 10H; minimalne odległości od zabudowań wynoszą elastycznie 500–1000 m.

Lasy stanowią mniej niż 10% nowych lokalizacji – nie z powodu ekologicznych zakazów, ale ze względów ekonomicznych: tereny otwarte oferują wyższe współczynniki wykorzystania turbin i niższe koszty budowy.

Badenia-Wirtembergia: poszukiwanie balansu

Baden-Wirtembergia, podobnie jak Bawaria, to land górzysty i gęsto zalesiony, z historycznie niskim tempem rozwoju energetyki wiatrowej – ok. 5 GW zainstalowanej mocy na koniec 2025 r. i zaledwie 53,3 MW przyrostu w pierwszym półroczu.

Lasy są formalnie dopuszczalne jako lokalizacje, ale obowiązkowa EIA (Environmental Impact Assessment, czyli Ocena Oddziaływania na Środowisko) oraz protesty – zwłaszcza w okolicach Schwarzwaldu – opóźniają wiele projektów. Land poszukuje równowagi między presją federalną a lokalnymi wartościami estetycznymi i ekologicznymi.

 

Polityka energetyki wiatrowej w wybranych landach Niemiec

Aspekt Bawaria Brandenburgia Szlezwik-Holsztyn Baden-Wirtembergia
Reguła odległości 10H (ok. 2 km od domów; złagodzona w lasach w 2022 r.) Brak 10H; bufory ekologiczne (1 km od gniazd ptaków) Brak 10H; elastyczne 500–1000 m od zabudowań Brak 10H; lokalne limity ok. 700 m
Alokacja terenów (2025) Ok. 1% osiągnięte; cel 1,8% do 2032 r. Ok. 2% osiągnięte Ponad 2% osiągnięte (lider) Ok. 1–1,5%; znaczące opóźnienia
Turbiny w lasach Aktywnie promowane; cel 1000–1500 turbin do 2030 r. Silnie ograniczane; ryzyko kolizji ptaków Marginalne (poniżej 10% instalacji) Dozwolone z EIA; ograniczone w praktyce
Moc zainstalowana (2025) Ok. 4–5 GW Ok. 7 GW Ok. 7 GW Ok. 5 GW
Główne wyzwania Opór mieszkańców, ochrona krajobrazu Ochrona ptaków szponiastych, monitoring Integracja sieci, offshore priorytet Estetyka, protesty lokalne

Źródło: BWE (2025), Fraunhofer ISE (2025), VDMA (2025)

 

Niemcy to nie Polska

Omawiane doświadczenia niemieckie są wartościowym punktem odniesienia, ale ich bezpośrednie przełożenie na warunki polskie byłoby błędem metodologicznym. Różnice między oboma krajami są na tyle fundamentalne, że wymagają oddzielnego omówienia (por. też zastrzeżenia w pracy Tryjanowskiego i innych).

Niemcy zajmują powierzchnię ok. 357 000 km², natomiast Polska – ok. 312 000 km². Różnica nie jest przytłaczająca, ale kluczowe znaczenie ma wewnętrzna niejednorodność terytorium. Niemcy wykazują wyjątkowo duże zróżnicowanie siedliskowe na stosunkowo małej przestrzeni: od nadmorskich wrzosowisk i torfowisk Szlezwiku-Holsztynu, przez lesiste średniogórza Schwarzwaldu i Harzu, po płaskie krajobrazy rolnicze Meklemburgii i Brandenburgii oraz alpejskie przedgórze Bawarii. To zróżnicowanie przekłada się bezpośrednio na zróżnicowanie zagrożonych i kolizyjnych gatunków ptaków: kania ruda koncentruje się w środkowych Niemczech, bielik na północy i wschodzie, bocian czarny w lasach od Schwarzwaldu po Brandenburgię.

W Polsce dominują krajobraz rolniczo-leśny i stosunkowo jednorodne równinne tereny środkowej części kraju. Różnorodność siedliskowa jest wysoka, ale jej rozkład przestrzenny – silniej skoncentrowany w strefie górskiej na południu oraz pojezierzy na północy – jest inny niż w Niemczech. Oznacza to, że narzędzia opracowane dla warunków niemieckich (np. mapy ryzyka kolizji Bose i in., skalibrowane pod brandenburskie gatunki i krajobrazy) nie mogą być mechanicznie stosowane w Polsce bez dodatkowej weryfikacji w terenie.

Zagęszczenie gatunków kolizyjnych

Niemcy są też europejskim centrum występowania kani rudej – kraj ten gości blisko 12–14% światowej populacji tego gatunku, którego wrażliwość na kolizje z turbinami jest szczególnie dobrze udokumentowana. Polska populacja kani rudej jest znacznie mniejsza i bardziej zdecentralizowana. Natomiast Polska jest kluczowym krajem dla innych gatunków, takich jak bocian biały (najprawdopodobniej najliczniejsza populacja na świecie) czy orlik krzykliwy – gatunków o odmiennej ekologii i odmiennych wzorcach narażenia na kolizje.

Brak porównywalnych z niemieckimi wieloletnich telemetrycznych baz danych dla polskich populacji ptaków szponiastych oznacza, że oceny ryzyka muszą opierać się na innych, mniej precyzyjnych metodach.

Ważna rola landów

Być może najważniejsza różnica ma jednak charakter ustrojowy. Niemcy są państwem federalnym, w którym landy dysponują głęboko zakorzenionym konstytucyjnym prawem do stanowienia własnych przepisów w zakresie planowania przestrzennego, ochrony środowiska i polityki energetycznej. Zróżnicowanie opisane w niniejszym artykule – różne reguły odległości, różne podejścia do lasów, różne tempo realizacji celów – jest efektem wieloletniego procesu legislacyjnego prowadzonego równolegle w szesnastu autonomicznych systemach prawnych, z własnymi ministerstwami środowiska, urzędami planowania, trybunałami administracyjnymi i tradycjami regulacyjnymi.

Polska jest za to państwem unitarnym. Województwa nie mają kompetencji porównywalnych z landami – nie mogą samodzielnie ustanawiać reguł odległości dla turbin wiatrowych ani tworzyć własnych systemów oceny ryzyka ekologicznego. Decyzje lokalizacyjne podejmowane są w ramach krajowych ram prawnych (ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych) i miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego uchwalanych przez gminy, bez regionalnej warstwy planowania o sile sprawczej porównywalnej z Regionalplanung w Niemczech. Proste kopiowanie bawarskiego systemu wyjątków dla lasów czy brandenburskich buforów ekologicznych jest więc niemożliwe bez gruntownej reformy instytucjonalnej.

Co więcej, decentralizacja ma w Niemczech swoje ciemne strony, które warto brać pod uwagę: prowadzi do fragmentacji i niespójności polityki, a landy o konserwatywnym nastawieniu (jak Bawaria przed 2022 r.) były w stanie przez lata skutecznie blokować federalne cele klimatyczne. Polska, budując własny system planowania energetycznego, może uniknąć tych pułapek, projektując od razu zintegrowane mechanizmy koordynacji między szczeblem krajowym, regionalnym i gminnym.

Kilka cennych lekcji

Mimo opisanych różnic, doświadczenia niemieckie zawierają kilka lekcji, które – przy odpowiedniej adaptacji do polskich warunków instytucjonalnych – mogą okazać się wartościowe.

Po pierwsze, decyzje lokalizacyjne powinny opierać się na danych empirycznych. Kluczową lekcją z Brandenburgii jest to, że decyzje zakorzenione w rzetelnych badaniach (modele ryzyka, telemetria ptaków) cieszą się większą legitymizacją społeczną i są skuteczniej egzekwowane prawnie. Polska potrzebuje systematycznego, ogólnokrajowego monitoringu awifauny i ekosystemów leśnych – analogicznego do programu LIFE EUROKITE – jako warunku koniecznego dalszej ekspansji energetyki wiatrowej na obszarach leśnych.

Po drugie, doświadczenia Bawarii i Baden-Wirtembergii pokazują, że traktowanie lasów jako dogodnej lokalizacji, z dala od zabudowań i bez reguły odległości, jest iluzją. Busch i in. oraz Hötker i in. dokumentują konkretne ryzyka ekologiczne, a Geiger i in. wykazują, że wyparcie potencjalnych projektów z gruntów leśnych na inne tereny nie eliminuje problemu, tylko go przemieszcza. Planowanie powinno zatem uwzględniać pełny rachunek środowiskowy.

Po trzecie, akceptacja społeczna wymaga inwestycji strukturalnych. Opór dokumentowany przez Arifi, Winkel, Juerges i Newig nie jest irracjonalnym NIMBY-zmem (nazwa pochodząca od angielskiego akronimu NIMBY – Not In My Backyard, co w Polsce najczęściej tłumaczymy jako: nie na moim podwórku), a wyrasta ze słusznych obaw o jakość środowiska i procedury partycypacyjne. Mechanizmy finansowego udziału lokalnych społeczności oraz transparentne oceny oddziaływania na środowisko mogą znacząco obniżyć poziom konfliktów, niezależnie od tego, czy kraj jest federalny, czy unitarny.

Po czwarte, ambicja celów nie zastępuje planowania. Niemcy, mimo imponującego potencjału i doświadczenia, nie osiągają założonych celów rocznych (68 GW wobec planowanych 76,5 GW na koniec 2025 r.). Polska, stawiając cel 30 GW do 2030 roku wobec ok. 10 GW obecnie, stoi przed jeszcze większym wyzwaniem. Wzrost bez solidnego planowania przestrzennego i środowiskowego grozi falą protestów, postępowań sądowych i efektów odwrotnych do zamierzonych.

Energetyka wiatrowa w lasach jest możliwa – ale tylko jako element szerokiej, opartej na nauce i angażującej społeczeństwo strategii planowania. Niemcy pokazują, czego unikać, równie wyraźnie, jak co naśladować.

prof. dr hab. Piotr Tryjanowski

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

Wyjazdy studyjne, na podstawie którego przygotowano część artykułu, odbyły się w ramach realizacji usługi badawczej nr 3/24 finansowanej ze środków funduszu leśnego na zlecenie Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. W wyjazdach brały udział następujące osoby: Eliza Bartolik, Witold Grzywiński, Marta K. Nowak, Łukasz Myczko, Oskar Wasielewski i Andrzej Węgiel.

Źródła

  1. Mercker M., Škrábal J., Blew J., Liesenjohann T., Raab M., Spakovszky P., Kolbe M., van Rijn S., Pfeiffer T., Lüning C., Raab R., Raab R.: Smart flying in challenging skies: How Red Kites adjust wind turbine micro- and meso-avoidance across weather and experience. „Scientific Reports” 16/2026, 12939.
  2. Geiger C., Tafarte P., Wolfram E., Lehmann P.: Wind power deployment in Germany: Trade-offs of spatial planning instruments. „Journal of Land Use Science” 20(1)/2025, s. 1–20, ttps://doi.org/10.1080/1747423X.2025.2458849.
  3. Thiele J., Wiehe J., Gauglitz P., Lohr C., Bensmann A., Hanke-Rauschenbach R., von Haaren C.: 100% erneuerbare Energien in Deutschland: Kann der Energiebedarf 2050 im Einklang mit Mensch und Natur gedeckt werden? „Natur und Landschaft” (11-02)/2021, s. 517–540.
  4. Arifi B., Winkel G.: Wind energy counter-conducts in Germany: Understanding a new wave of socio-environmental grassroots protest. „Environmental Politics” 30(5)/2021, s. 811–832.
  5. Juerges N., Newig J.: What role for frames in scalar conflicts? „Land Use Policy” 49/2015, s. 426–434.
  6. Tryjanowski P., Dylewski Ł., Kloskowski J., Nowak M.K., Myczko Ł., Węgiel A.: Lasy jako przestrzeń rozwoju energetyki wiatrowej: konsekwencje dla ptaków i nietoperzy. „Nauka” 4/2025, s. 95–118.