Skąd ten ostrożny pesymizm? Po kolei. Ceny paliw poszybowały do poziomów z początków wojny w Ukrainie, czyli sprzed czterech lat. Rządowy program Ceny Paliw Niżej pomoże, owszem, kierowcom, ale już nie za bardzo przedsiębiorstwom transportowym. Poza tym i tak spadek ceny diesla o 1–1,4 zł na litrze nie sprowadzi kosztów tego paliwa do tych sprzed kryzysu w Zatoce Perskiej. Działania prezydenta Donalda Trumpa nie skłaniają mnie do wiary, że ta wojna szybko się skończy. A dopóki się nie skończy, ceny ropy na rynkach światowych nie spadną i działania polskiego rządu, a nawet Unii Europejskiej, niewiele tu pomogą.
Jak to się ma do naszej branży? Ano bardzo. Na transporcie opiera się wiele naszych działań, sami również musimy eksploatować znaczną flotę pojazdów. Cena ropy naftowej wpływa na koszty produkcji odczynników chemicznych używanych w oczyszczalniach ścieków. Generalnie, zdrożeje wszystko, co ma wpływ na nasze koszty. A przecież nie możemy zrezygnować z żadnego z tych wydatków, bo od ciągłości naszych usług zależy codzienne życie mieszkańców. Wysokie ceny paliwa już nakręcają inflację, a przypominam – chociaż fachowcom z branży tego powtarzać nie muszę – taryfy mamy sztywne, na trzy lata, i większość z nich się kończy dopiero w przyszłym roku.
Tak więc nasze koszty będą rosły, a cen podnieść w praktyce nie możemy.
I tu wracamy do odporności. Po ostatnim kryzysie taryfowym, kiedy inflacja doszła do 18% – jak wyliczyła nasza Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie” –...
Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?
Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują:
PayU
BLIK
Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.