Bo plan miejscowy nie produkuje ani jednego metra sześciennego wody. A uchwała rady gminy nie podnosi ciśnienia w wodociągu. To stwierdzenia oczywiste, ale warto je powtarzać w czasie, gdy kolejne gminy położone wokół dużych i średnich miast stają się intensywnymi obszarami zabudowy mieszkaniowej. Poznań, Warszawa, Wrocław, ale również Płock, Ostrów Wielkopolski i wiele innych ośrodków otaczają gminy, w których proces suburbanizacji trwa od lat. Tańszy grunt, niższa cena mieszkania lub domu, większa działka, dobra droga do miasta i atrakcyjne otoczenie powodują, że zainteresowanie inwestorów rośnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy rozwój urbanistyczny jest szybszy niż rozwój infrastruktury technicznej. I nie chodzi wyłącznie o średnicę rury biegnącej przy działce. Chodzi o cały system zaopatrzenia w wodę. Najpierw działki. Potem domy. A na końcu pytanie: skąd weźmiemy wodę? Schemat jest dobrze znany, teren dotychczas rolniczy zaczyna być atrakcyjny inwestycyjnie. Pojawia się zainteresowanie właścicieli i deweloperów. Gmina uruchamia procedurę planistyczną albo inwestycja realizowana jest w innym dopuszczalnym prawem trybie. Powstają pierwsze budynki, później kolejne. Z czasem pojawiają się sklep, przedszkole, usługi, czasem szkoła. Liczba odbiorców rośnie, na mapie wszystko wygląda logicznie. Wodociąg przecież jest, czasem przebiega kilkanaście metrów od planowanego osiedla. Tyle że obecność wodociągu w drodze nie oznacza jeszcze, że system jest w stanie dostarczyć dowolną ...
Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.