Zacznijmy od klienta. Oczekuje on przede wszystkim, że woda zawsze będzie płynąć z kranu i pozostanie tania. Ciągłość dostaw docenia zwykle dopiero wtedy, gdy zostaje przerwana. Jak wielką jest wartością, wiedzą choćby przybywający do Polski Ukraińcy, doświadczeni skutkami wojny. Nie zawsze też wie, ile kosztują utrzymanie sieci, uzdatnianie wody i niezbędne inwestycje. Stąd napięcia między odbiorcami a podejmującymi decyzje o cenach. Potrzebujemy powszechnej edukacji pokazującej, jak długotrwałe i kosztowne jest pozyskiwanie zasobów wody oraz zapewnienie dostaw. Pomogłaby ona ograniczyć nieporozumienia i polityczne wykorzystywanie problemów przedsiębiorstw, niekiedy przy użyciu nierzetelnych informacji. Inaczej patrzy na branżę regulator. To, moim zdaniem, jedna z najtrudniejszych ról. Powinien znać sytuację przedsiębiorstwa, lokalne warunki i potrzeby mieszkańców. Jedni operatorzy zmagają się z niedoborem zasobów wodnych, inni – choćby na terenach górskich – z kosztami licznych stref pompowania. Nie może więc stosować jednej miary do wszystkich. Regulator ocenia również inwestycje: ich zgodność z obecnymi i przyszłymi wymaganiami prawa oraz zasadność społeczną, na przykład przy przebudowie sieci towarzyszącej remontom dróg. Musi przy tym chronić odbiorców, uwzględniając ich zamożność, doświadczenia i problemy z opłacaniem rachunków. Kolejna perspektywa należy do właścicieli, czyli w polskich realiach najczęściej samorządów. Gmina jako właściciel oczekuje wzrostu wa...
Plus

Wykup dostęp do płatnych treści Portalu Komunalnego!

Chcesz mieć dostęp do materiałów Portalu Komunalnego Plus?

Wykup dostęp — 5,00 zł
Płatności obsługują: PayU BLIK

Masz już dostęp do tego artykułu?

Podaj adres e-mail użyty przy zakupie — wyślemy Ci nowy link dostępu.