W dzisiejszych realiach samorządom brakuje narzędzi do sankcjonowania mieszkańców, którzy nie złożyli deklaracji śmieciowej. Ministerstwo Środowiska chce dać gminom takie narzędzie. Problem w tym, że nawet samorządowcy uważają je za bardzo kontrowersyjne.

Projekt nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zakłada m.in. dwukrotnie wyższe stawki za niesegregowanie odpadów komunalnych. W niektórych gminach za odpady niesegregowane mieszkańcy będą płacić miesięcznie ponad 60 zł od osoby.

Trudno się dziwić, że część z nich w deklaracjach podaje informacje, które nijak mają się do rzeczywistości. Jeszcze inni w ogóle deklaracji nie składają. Niektóre urzędy wysyłają strażników miejskich, którzy upominają opieszałych mieszkańców, w innych powstały zespoły sprawdzające czy segregacja odpadów na posesjach odbywa się zgodnie z zadeklarowaną.

Pomysł resortu środowiska

Ustawa o u.c.p.g. w obecnej formie nie zakłada (przynajmniej wprost) sankcji dla mieszkańców, którzy w ogóle nie złożyli deklaracji. Część prawników uważa, że takie możliwości daje Kodeks karny skarbowy. Jednak problemem pozostaje tu interpretacja niektórych przepisów, więc regionalnym izbom obrachunkowym zdarzało się uchylać uchwały rad miejskich, które zdecydowały się korzystać z tego narzędzia.

Teraz Ministerstwo Środowiska chce wprowadzenia grzywny za niezłożenie deklaracji śmieciowej. Mogłyby one zostać nałożone również na właścicieli nieruchomości, którzy zadeklarowali posiadanie przydomowego kompostownika, a takowego nie posiadają.

Kto na kogo doniesie?

Jeśli pomysł Ministerstwa Środowiska stanie się obowiązującym prawem, gminy będą mogły zawiadamiać policję o możliwości popełnienia wykroczenia. Będą to mogły robić tylko one, bo to urzędy posiadają wiedzę na temat deklaracji śmieciowych i na ich podstawie są w stanie ocenić, czy deklaracje nie odbiegają od stanu faktycznego. Grzywna może wynieść od 20 zł do nawet 5 tys. zł.

Składanie na policję zawiadomień na mieszkańców przez gminnych urzędników wydaje się samorządowcom rozwiązaniem bardzo kontrowersyjnym, tym bardziej, że jak wskazują niektórzy z nich, obowiązujące przepisy dają możliwość władzom gmin określenie wysokości opłaty za mieszkańców, którzy tego nie zrobili.

Samorządy doskonale wiedzą, że obecny system egzekucji opłat nie działa. Według niektórych różnych szacunków poza systemem pozostaje nawet 20 proc. mieszkańców.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

3 Komentarze

  1. Dlaczego nie można tego rozliczać po peselu. Wystarczy dodać w deklaracji śmieciowej obowiązek podania peseli osób objętych opłatą. W skali kraju będzie widać kto nie płaci i niech Minister na tych co się uchylają nakłada grzywny. Pieniądze z grzywien po ustaleniu miejsca pobytu w 90% do samorządu, 10% dla Ministra za obsługę.

    • Nie bo RODO. Żadne dane poza ilością osób zamieszkujących nieruchomość nie są niezbędne do ustalenia wysokości opłaty. System od osoby jest chyba najbardziej wadliwym systemem. Nie ma możliwości na gruncie obowiązujących przepisów jego uszczelnienia.

  2. Bo system naliczania od osoby w tym założeniu bije tylko w tych uczciwych i w tych co płacą. System się nie bilansuje podwyżki dostają tylko ci uczciwi i ci co płacą. Naliczenie od osoby nigdy nie będzie uczciwe a każde inne rozwiązanie uznawane jest za głupie bo np. woda ani powierzchnia śmieci nie generuje tylko osoby. Mieszkamy w Polsce więc nie ma w tym nic dziwnego ze ~20% mieszkańców nie jest objętych systemem.

Skomentuj