Rozmowa ze Stanisławem Gawłowskim, sekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska.

Dzięki pieniądzom z Programu Infrastruktura i Środowisko w całej Polsce ruszyła fala nowych inwestycji. Jakie kwoty wchodzą w grę?
– Z POIiŚ na działania dotyczące gospodarki wodno-ściekowej przekazaliśmy 2,6 miliarda euro, za które buduje się nowoczesne oczyszczalnie ścieków, wodociągi i kanalizacje. Nigdy wcześniej nie były dostępne tak duże środki. Cieszę się, że samorządy potrafiły się zmobilizować i przygotowywać coraz lepsze wnioski na kolejne konkursy.

Jednak nie wszyscy zdążyli wsiąść do tego pociągu…
– Przyjęliśmy zasadę konkursu, która dobrze się sprawdziła. Wyłoniliśmy w ten sposób najlepiej przygotowane projekty.

MTP 300 x 250

A co z małymi gminami, które nie mogły podołać opracowaniu złożonej dokumentacji?
– Mniejsze gminy mogły otrzymać pieniądze chociażby z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich lub z Regionalnych Programów Operacyjnych. Na tym oczywiście nie koniec. Do dyspozycji samorządów pozostaje także krajowy system finansowania ekologii czyli Narodowy i Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska.

Wśród zawiedzionych pojawiają się głosy, że obejdą się bez europejskich dotacji, bo nie wszędzie jest potrzebna kanalizacja. W niektórych gminach będą więc bardzo niskie standardy życia?
– Niekoniecznie. W tej pogoni za unijnymi pieniędzmi uciekła nam istotna myśl. Zgadzam się, że nie zawsze trzeba budować systemy kanalizacyjne na obszarach wiejskich. Czasami wystarczą zbiorniki bezodpływowe czyli szczelne szamba. I to może być najtańsze rozwiązanie. Policzymy koszty związane z budową kilometrów kanalizacji, z obsługą i eksploatacją. Potem przenieśmy je na indywidualnych użytkowników. Wynik jest taki, że taniej może wyjść użytkowanie szamb, niż budowa skomplikowanych systemów kanalizacyjnych. Po prostu wystarczy raz na jakiś czas wywieźć nieczystości do oczyszczalni ścieków.

Piękna wizja szczelnych i regularnie opróżnianych szamb. Jednak rzeczywistość jest bardziej prozaiczna…
– Jestem świadomy kłopotów samorządowców. Wiem, że często nie mają wsparcia od mieszkańców, którzy wolą nieszczelne szamba i „oszczędzają” na koszcie za podłączenie kanalizacji. I efekt jest taki, że płacą za te pozorne oszczędności własnym zdrowiem i życiem w zanieczyszczonym środowisku. Samorządowcy powinni korzystać z możliwości kontroli jakie daje im prawo.

Czy nie lepiej zainwestować w programy edukacji, niż nadzorować i karać?  
– Oczywiście. Zawsze lepsza od postępowania wymuszonego karą jest świadomość ekologiczna. To ona powoduje, że my chcemy sami dbać o środowisko. I na budzenie takiej świadomości również są środki w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko, około 90 milionów euro. Bardzo aktywnie wspierają rozwój edukacji prośrodowiskowej fundusze ochrony środowiska. Co roku wydatkują na ten cel kilkadziesiąt milionów złotych. Także Ministerstwo Środowiska prowadzi kampanie, które mają na celu zmiany w świadomości Polaków. Trudno być mi recenzentem działań własnego resortu, ale oceniam, że interesującą  propozycją jest nasza kampania o grzechu ekologicznym. O sprawach ważnych można mówić z przymrużeniem oka.

Nieszczelne szamba to nie jedyny nasz powszedni grzech ekologiczny, nadal bez rozwiązania pozostaje problem odpadów.
– Ta sytuacja już się zmienia, i to w rewolucyjny sposób. Obowiązki odbioru i zagospodarowania śmieci przejmą teraz samorządy. Stanie tak się za sprawą przygotowanej przez Ministerstwo Środowiska Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku  w gminach. Jej wdrożenie oznacza m.in. wprowadzenie możliwej do wyegzekwowania, powszechnej opłaty za śmieci. Zachęcam samorządy do udziału w kolejnym konkursie POIiŚ. Jest 70 milionów euro m.in. na projekty dotyczące gospodarki odpadami i ochrony powierzchni ziemi. Warto skorzystać z tej szansy.

rozmawiał Robert Borkacki

źródło: WFOŚiGW we Wrocławiu


 

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj