video

Polska teoretycznie ma zasoby węgla, ale w wyniku chaotycznej polityki nie inwestowała w nowe ściany wydobywcze czy w nowe kopalnie, które opłacałoby się eksploatować w obecnych warunkach ekonomicznych. Nie mamy więc krajowego węgla i na pewno nie zdążymy zaimportować tyle, by pokryć braki. Czy w związku z tym w Polsce rządzący zwrócą się do społeczeństwa i poproszą, by ograniczyć swoje potrzeby energetyczne?

Wbrew pozorom takie oszczędności, np. ograniczanie poziomu temperatury w domach, mogłyby dać możliwość przetrwania zimy, ale tego typu gesty są możliwe w krajach, w których władza ufa społeczeństwu, a społeczeństwo ufa władzy.

Bardzo chłodna zima

– Zima zapowiada się bardzo chłodno i to nie tylko dlatego, że klimat może sprawić niespodziankę. Także dlatego, że skumuluje się to, czego rząd dokonał demolując sektor energetyczny. Na przykład sektor produkujący energię elektryczną dla zasilenia przemysłu i gospodarstw domowych. Tutaj mamy do czynienia z pasmem ciągłych pomyłek. Nie dość że odwrócono – zawracając za wszelką cenę Wisłę kijem – trend rozwoju energetyki taniej i przyjaznej środowisku, takiej jak energetyka wiatrowa czy fotowoltaiczna, słoneczna – mówi Grzegorz Cydejko, publicysta ekonomiczny.

– Do tego nie potrafiono zarządzić tym wymarzonym, tym wyśnionym Graalem naszej władzy, jakim jest energetyka węglowa. No i skończyliśmy w sytuacji, w której nasz kraj wciąż utrzymuje pierwsze miejsce wśród tych, które ogrzewają domy i mieszkania węglem. Najczarniejszym z możliwych paliw. Jest to po prostu niechlubny rekord. Tego węgla oczywiście nie jesteśmy w stanie wykopać tyle, by wystarczyło na potrzeby w dużej mierze stworzone poprzez błędy polityczne – tłumaczy Cydejko.

Defraudacja na potrzeby polityczne

– Dlaczego siedem lat temu wprowadzono ustawę likwidującą możliwości czy sensowność biznesową budowania farm wiatrowych? Dlaczego zabrano pieniądze z systemu ETS, czyli z tego źródła, które pozwala polskiemu rządowi sprzedawać uprawnienia do emisji dwutlenku węgla? Rząd powinien przeznaczać te pieniądze na rozwój systemu energetycznego, na jego transformację – choćby na sieci przesyłowe, które mogłyby pomóc w przyłączaniu coraz to nowych tysięcy mini i mikro elektrowni, jakie ludzie w Polsce budują na swoich dachach czy swoich obejściach. No po prostu te pieniądze zostały zdefraudowane na bieżące potrzeby polityczne – mówi publicysta.

Pusty pieniądz

– Zatem jesteśmy w sytuacji, w której już nawet węgla nam teraz nie wystarczy, by zasypać błędną politykę energetyczną. Ten problem jest znowu rozstrzygany w sposób najgorszy z możliwych – czyli przez zamykanie ust krytykom. Bo czym innym jest program rozdania trzech tysięcy złotych w ramach jakby zapomogi na ogrzewanie domów i to tylko tym ludziom, którzy ogrzewają swe domy i mieszkania węglem? No przecież ten program, który będzie kosztował 11,5 miliarda złotych, finansują Polacy. To jest pusty pieniądz. Pieniądz, który będzie pochodził z długu, pieniądz który będzie pochodził z podatku inflacyjnego, pieniądz pusty. Pieniądz, który rozreguluje nam gospodarkę i zostanie wpompowany tylko do portfeli niektórych. Przecież dzieci tych ludzi, którzy wezmą te trzy tysiące złotych, będą spłacać ten dług – ale wielokrotnie większy niż w kwocie, którą dziś otrzymają ich rodzice. Tak kuriozalnej sytuacji nie mieliśmy w Polsce nigdy. Absolutnie nigdy w historii. Więc będziemy mieli zimę zimniejszą – nawet, gdyby klimat przyniósł nam nieco łagodniejsze warunki atmosferyczne, to my będziemy marzli – ocenia Cydejko.

Źródło: enewsroom.pl

Czytaj więcej

Skomentuj