1 / 6

Wkomponowane w krajobraz czy rzucające się w oczy? Ulice polskich miast są czyste czy może sytuacja wymaga daleko idących zmian? Jak powinny wyglądać kosze i pojemniki na odpady?

Pojemniki na odpady w krajobrazie miasta” – pod takim hasłem redakcja Przeglądu Komunalnego zorganizowała pod koniec marca w siedzibie firmy Abrys (wydawcy miesięcznika) debatę. Do rozmowy zaproszeni zostali przedstawiciele środowisk, które z problemem odpadów w przestrzeni miejskiej do czynienia mają na co dzień. Swój głos w dyskusji zdecydowali się zabrać: Piotr Rozwadowski, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Toruniu, Maciej Hełmecki, dyrektor ds. marketingu z Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta Eko w Kaliszu, Krzysztof Ratajczak, naczelnik Wydziału Utrzymania Infrastruktury Drogowej z Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu, Piotr Libicki, pełnomocnik ds. estetyki i wizerunku miasta z Urzędu Miasta w Poznaniu, Hanna Zajączkowska, prezes spółki SITA Zachód Polska, oraz Tomasz Witkowski, kierownik działu gospodarki odpadami spółki BEWA w Szprotawie. Spotkanie moderował Lech Bojarski, zastępca redaktor naczelnej „Przeglądu Komunalnego”, który na początku wyjaśnił zebranym ideę samej dyskusji: – W potoku ważnych spraw często zapominamy, że równie ważne jak kolejne ustawy i wielkie inwestycje są kwestie tak przyziemne jak widok naszych ulic. Chcemy się zastanowić, co można zrobić, by ujednolicić wygląd pojemników i koszy, poszukać praktycznych rozwiązań, by przestały szpecić ulice miast.

Konflikt interesów

Na pierwszy ogień poszła kwestia przepisów. Kto tak naprawdę decyduje o rozmieszczeniu koszy na śmieci, gęstości ich stawiania oraz częstotliwości opróżniania? Jaki wpływ na porządek w mieście ma tzw. ustawa śmieciowa i co w jej ramach mogą zrobić samorządy? Krzysztof Ratajczak zwrócił uwagę, że w Poznaniu o tych kwestiach przesądzają uchwały Rady Miejskiej. – Kosze na ulicach mają mieć pojemność 50 l, a w przypadku węższych chodników 35 l oraz stać od siebie w odległości nie większej niż 100 m. Muszą też być wykonane z materiałów niepalnych, wyłożone workami foliowymi oraz regularnie opróżniane.

Kosze na śmieci na ulicach polskich miast są w większości:

Wyświetl wyniki głosowania

Loading ... Loading ...

Uczestnicy dyskusji zwrócili uwagę, że takie odgórne ustalenia nie są najlepszym rozwiązaniem. Kosze powinny być bowiem rozstawiane według potrzeb, a nie na podstawie przepisów. Swoimi doświadczeniami w tym zakresie podzielił się Maciej Hełmecki:Kalisz co jakiś czas organizuje przetarg i w nim określa, gdzie i jakie kosze należy rozmieścić. Są to cylindryczne pojemniki na odpady niesegregowane o pojemności 70 l. Kiedy ponad 20 lat temu zaczynaliśmy swoją działalność, zakupiliśmy w porozumieniu z miastem pojemniki typu Sztokholm i stoją one do dziś. Służą do segregacji odpadów mieszkaniowych, ale też są estetycznepodkreślił. Na pytanie Hanny Zajączkowskiej, czy w takim razie, jeśli przetargi odbywają się co trzy lata, za każdym razem miasto wymienia kosze, Maciej Hełmecki potwierdził, że taki jest wymóg.

Gra w kolory

Regularne zmiany przepisów mają swoje bezpośrednie przełożenie na estetykę. Dochodzi do sytuacji, kiedy np. na poznańskim Starym Rynku stoją obok siebie cztery kosze różnego typu. Rażą one też oczy pstrokacizną. Różne kolory mają też zazwyczaj pojemniki na odpady, często nie pasując do otoczenia. Czy można coś z tym problemem zrobić? Wprowadzanie kolorów do miejskiej architektury powinno mieć uzasadnienie, a nie, jak ma to miejsce obecnie, że wszystko, począwszy od wiaty, a na słupku na chodniku kończąc, ma swój kolor. Rodzi to wrażenie chaosu – mówił Piotr Libicki. – Barwy powinny być zarezerwowane dla tych osób, dla których ich obecność ma uzasadnienie. Mam tu na myśli niepełnosprawnych. W Poznaniu wprowadziliśmy katalog mebli miejskich i jest to krok do uporządkowania systemu. Chcemy, by ostatecznie pozostały 2-3 rodzaje koszy. Jestem zwolennikiem witruwiańskiej definicji architektury, która mówi, że ma ona spełniać trzy warunki. Ma być trwała, funkcjonalna i ładna. Z koszami na śmieci powinno być tak samo. Chcemy powrócić do koszy betonowych, które są funkcjonalne i wtapiają się w przestrzeń. Szukamy też takiego wzoru, który wpisze się w przestrzeń historyczną miasta. Chcemy odejść od myślenia, że musi być on stylizowany. To kwestia właściwego połączenia nowoczesności z tradycją.

Schować pojemniki pod ziemię?

Poszukiwania najlepszych rozwiązań nie zawężają się jedynie do wyboru koloru czy kształtu kosza. Obecne rozwiązania pozwalają na o wiele więcej. Część miast i osiedli zdecydowała się wprowadzić kosze podziemne. To stalowy „bunkier”, w środku którego znajdują się trzy komory na różne rodzaje odpadów, które mogą być opróżniane z dowolną częstotliwością. Czy jednak system podziemnych koszy jest dla wszystkich? To rozwiązanie bardzo chwali sobie Toruń. – Należy zaznaczyć, że w naszym przypadku ma miejsce ewolucja, a nie rewolucja w gospodarce odpadami. Starych pojemników nie wycofywaliśmy z dnia na dzień, lecz wprowadziliśmy okres przejściowy, który trwał około dwóch miesięcy. Każdy mieszkaniec, zamiast tradycyjnego kluczyka, otrzymał kartę magnetyczną do pojemnika podziemnego. Wbrew naszym obawom, nie znajdujemy tam worków, w których zwykle wyrzucane są śmieci. Pojemniki podziemne sprawdziły się tak dobrze, że planujemy zakup kolejnych zestawów. Są one estetyczne i łatwiejsze w obsłudze, a także pozbyliśmy się problemu odoru oraz gryzoni. Po ulicach nie latają też śmieci, które może wywiać wiatr. Mimo że ich zakup kosztował nas 250 tys. zł, planujemy nabyć następne pięć zestawów – mówił prezes MPO Toruń.

Szerszą relację z debaty można przeczytać na łamach kwietniowego „Przeglądu Komunalnego” lub TUTAJ

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

Skomentuj