



System gospodarki odpadami w Polsce znalazł się na granicy wydolności. Koszty rosną w tempie, którego nie da się zaakceptować społecznie, a jedynym dostępnym sposobem ich bilansowania są podwyżki dla mieszkańców – mówili dziś podczas śniadania prasowego w warszawskiej siedzibie Unii Metropolii Polskich przedstawiciele samorządu.
Rok 2025 zapisał się w historii polskich finansów publicznych jako kolejny trudny etap dla systemów gospodarki odpadami komunalnymi. Choć ustawowym założeniem tego obszaru jest samofinansowanie, rzeczywistość finansowa jednostek samorządu terytorialnego po raz kolejny odbiegła od tego ideału.
W Polsce wciąż brakuje stabilnego rynku dla paliw wytwarzanych z odpadów. Krajowe cementownie i instalacje termicznego przekształcania nie są w stanie zagospodarować całej dostępnej frakcji kalorycznej, dlatego część RDF trafia za granicę, a to - zdaniem Katarzyny Wolny-Tomczyk - nasza strata.
Do trzech razy sztuka? Tym razem ludowa mądrość może się nie sprawdzić, bo w trzecim przetargu na budowę spalarni w Koszalinie potencjalni wykonawcy złożyli oferty istotnie przekraczające zakładany budżet. Kiedy zatem powstanie obiekt, który zmieni oblicze gospodarki odpadami na Pomorzu Środkowym? Opowiada o tym Tomasz Uciński, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Koszalinie.
Polskie przedsiębiorstwo Control Process S.A. domaga się od władz Lwowa respektowania międzynarodowych kontraktów, wypłaty około 17 mln euro oraz umożliwienia dokończenia budowy kompleksu mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych w Ukrainie. Choć inwestycja jest gotowa w 95%, strona ukraińska jednostronnie zerwała umowę, co wywołało zdecydowaną reakcję polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i arbitrażu międzynarodowego.











