1 / 4

Plac zabaw w Parku Ujazdowskim w Warszawie był długo wyczekiwany przez najmłodszych mieszkańców. Inwestycja ma długą historię, bo sięgającą co najmniej 2015 r., kiedy to na zlecenie zarządu oczyszczania miasta powstawał projekt obiektu. Po uroczystym otwarciu w te wakacje, na zimę plac zabaw postanowiono zamknąć. Dlaczego?

Jak poinformował na Facebooku Zarząd Zieleni m.st. Warszawy: “Zgodnie z planem plac zabaw w Parku Ujazdowskim został zamknięty na okres zimowy. Ponowne otwarcie placu zabaw planujemy wstępnie na połowę marca przyszłego roku. Dokładny termin, uzależniony od warunków pogodowych, podamy Państwu w stosownym czasie. Urozmaicenie terenu w obszarze placu zabaw stanowi niewątpliwą atrakcję dla dzieci – przez większą część roku. Zaprojektowane w ramach placu zabaw pagórki – wiosną, latem i jesienią zachęcają dzieci do wspinaczki, jednak występujące zimą oblodzenia mogą utrudniać korzystanie z ich uroków. Stąd odpowiedzialna decyzja o czasowym zamknięciu placu zabaw w Parku Ujazdowskim. Na okres nadchodzącej zimy został on ogrodzony, zaś urządzenia będą odpowiednio zabezpieczone”.

Oburzenie mieszkańców

Komentarze internautów są jednoznaczne: – To brzmi jak ponury żart z kultowego filmu “Miś” – oblodzenie może wystąpić na tym placu zapewne przez tydzień (biorąc pod uwagę jak wyglądają zimy), a Państwo zamykacie go na kilka miesięcy? – pisze Agata Diduszko-Zyglewska.

– To po co było wydawać górę pieniędzy na ten remont? Za moich czasów, 10, 15 lat temu był plac zabaw bez żadnych fikuśnych stref i można było korzystać cały rok. I komu to przeszkadzało? I gdzie teraz mają dzieci iść na plac zabaw, tam w okolicy nic nie ma takiego. – stwierdza An Pluteki.

– No to jest jakaś farsa! Oblodzenie na górce utrudni korzystanie z placu? A o zabawach na śniegu i lodzie słyszeliście? O ile w ogóle będzie mróz i śnieg zresztą. Skandaliczne jest zamykanie publicznego placu zabaw – dodaje Urszula Bojanowicz.

– Kto odpowiada za tę inwestycję? Jakie konsekwencje będą wyciągnięte? Na plac czekaliśmy prawie dwa lata, jest niefunkcjonalny, źle zaprojektowany, co każdy rodzic byłby w stanie wykazać w 5 minut na planie – gdyby były zorganizowane konsultacje. A teraz jest zamykany z powodu własnej niefunkcjonalności? Jako mieszkanka śródmieścia i mama jestem zszokowana. To w zasadzie jedyna przestrzeń dla dzieci w centrum miasta. Proszę o wyjaśnienia – dopomina się Marta Białek.

Niebezpieczny plac zabaw

Wszystko wskazuje na to, że plac zabaw zamknięto nie w obawie nadciągnięcia zimy, a z uwagi na liczne nieprawidłowości. Wiele urządzeń zagraża bezpieczeństwu dzieci – takiego zdania jest m.in. Dominik Berliński z Centrum Kontroli Placów Zabaw, który już we wrześniu, na antenie mazowieckiego Radia dla Ciebie, tak komentował tę inwestycję:

– Po tylko wstępnych oględzinach jestem pewien, że plac zabaw stwarza poważne zagrożenie dla życia i zdrowia dzieci. Jest możliwość z jednego twardego elementu spaść na inny twardy element. To mnie mocno zaniepokoiło niezależnie od licznych wad wykonawczych, które też mogłem zobaczyć, ale to już jest sprawa drugorzędna – tłumaczył. Wówczas Mariusz Burkacki z Zarządu Zieleni m.st. Warszawy zapewniał o dokładnym przeglądzie urządzeń.

Dominik Berliński dodaje: – Projekt niezwykle ambitny i ciekawy, bo przewidujący wielopoziomowe użytkowanie. W miejscu starego, płaskiego placu zabaw zaplanowano liczne góry, a nawet duże zagłębienie. Pomiędzy niektórymi elementami można przemieszczać się, przechodząc przez podziemne tunele. Jednak projekt jest niedopracowany. Przekonał się o tym pierwszy wykonawca, firma AG Complex, która od początku założyła, że chce go poprawić i zrealizować. Ponieważ były tu zastosowane urządzenie nietypowe (nie katalogowe i dotychczas nie certyfikowane), postanowiono więc najpierw sprawdzić realność ich wykonania.

Przeciągające się w nieskończoność ustalenia przyczyniły się do wypowiedzenia umowy przez pierwszego wykonawcę, nowym została firma Apis, której budowa placu zabaw przeciągnęła się o kilka dobrych miesięcy.

W końcu jednak w lipcu oddano do użytku plac zabaw w Parku Ujazdowskim, który jednak w opinii Dominika Berlińskiego wciąż jest niebezpieczny. Wylicza przy tym szereg niedociągnięć. Z punktu widzenia zapisów bezpieczeństwa normy PN-EN 1176 zagrożenie stanowi przede wszystkim możliwość wchodzenia na murki oporowe i górne powierzchnie tuneli, co może skutkować upadkiem z wysokości przekraczającej 3 m. W niektórych miejscach możliwy jest upadek na powierzchnię całkowicie twardą.

Inne wady to przykładowo:

  • nieprawidłowe otwory w balustradach i kratownicach linowych, które mogły powodować uduszenie użytkownika w wyniku zakleszczenia głowy lub szyi,
  • ostre ranty, o które mógłby uderzyć się użytkownik,
  • zbyt płytko posadowione fundamenty, przez co brak odpowiedniej amortyzacji w tym miejscu,
  • huśtawki zaprojektowano na drodze komunikacyjnej – możliwość przypadkowego zderzenia,
  • liny pomocnicze przy wspinaczce nie były mocowane na obu końcach – ryzyko zapętlenia wokół szyi,
  • brak normatywnych zabezpieczeń przed upadkiem z podestów.

Ciąg dalszy nastąpi

O komentarz w sprawie poprosiliśmy Zarząd Zieleni m.st. Warszawy, firmy: APIS Polska i AG Complex.

Firma APIS Polska odmówiła komentarza. Dariusz Żukowski z firmy AG Complex zaznaczył, że zgadza się z podniesionymi przez Dominika Berlińskiego uwagami. Niestety na dzień dzisiejszy – mimo wysłanych e-maili i wielu prób kontaktu telefonicznego – nie udało nam się uzyskać od Zarządu Zieleni m.st. Warszawy żadnych informacji w sprawie omawianego placu.

Do tej pory inwestycja w plac zabaw w Parku Ujazdowskim pochłonęła niemal 3 mln zł. Sądząc po kontroli urządzeń, to nie koniec wydatków.

Szerzej o placu zabaw i jego kontroli będzie można przeczytać w artykule Dominika Berlińskiego w najnowszym, grudniowym wydaniu “Zieleni Miejskiej”.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj