Blisko połowa firm, w warunkach kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa, utrzyma stabilność finansową najwyżej 2-3 miesiące – wynika z najnowszego badania.

Sytuacji polskich przedsiębiorców podczas epidemii koronawirusem przyjrzał się Rejestr Dłużników BIG Info Monitor, który zlecił firmie Research & Grow badanie warunków, w jakich funkcjonują polskie firmy.

Badania określiły kondycję polskich firm: nawet 50 proc. z nich zakłada, że przetrzyma recesję wywołaną pandemią koronawirusa maksymalnie przez 3 miesiące. Wśród pozostałych są i takie, które już są na skraju płynności finansowej. W najgorszych warunkach znalazły się mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa będące często już wcześniej na granicy rentowności. Narzucone przez rząd obostrzenia związane z pandemią zmusiły małe firmy do zaprzestania produkcji i wykonywania usług, co dodatkowo przyczyniło się do ich złej sytuacji.

Gospodarka odpadami. Koronawirus to tylko jeden z naszych problemów

Tylko jedna czwarta firm pracuje jak wcześniej

Badanie wskazało tylko 25 proc. pracujących bez zmian firm. W biznesie znalazły się też i takie firmy,  które przechodzą teraz swoją hossę, choć jest ich tylko trzy na 100. Dalej, 7 proc. firm straciło płynność finansową, a tylko 14 proc. nie zamknie działalności przed upływem miesiąca, 19 proc. z badanych firm przewiduje przetrwanie na 2 miesiące, 27 proc. na 3 miesiące, a tylko 16 proc. zakłada stabilność na 6 miesięcy. Są także i takie firmy (10 proc.),  którym sytuacja wydaje się w ogóle nie zagrażać.

W przypadku działalności gospodarczej na polskim rynku problemem są duże obciążenia fiskalne dla ZUS i daniny podatkowe. Obowiązują one nawet gdy firma nie ma przychodów, a także wówczas gdy ich działalność została uniemożliwiona przez Państwo na skutek zaistnienia sytuacji nadzwyczajnej. Dużym ułatwieniem dla firm byłoby więc odroczenie składek ZUS na czas przestoju w działalności gospodarczej, a nie jak proponuje rząd tylko ich odroczenie.

Pierwszymi krokami podejmowanymi przez właścicieli firm, w celu ratowania biznesu są zwolnienia pracowników, żeby obcinać koszty. Tutaj pracodawcy oczekują na pomoc państwa w kierunku dopłat do wynagrodzeń pracowniczych. W sytuacji epidemii koronawirusa wielu pracowników udaje się na zwolnienia lekarskie, co stanowi dodatkowe obciążenie dla stagnujących firm. Przedsiębiorcy w tym zakresie oczekują od ZUS przejecia opłacania świadczeń chorobowych.Dużą ulgą dla firm byłyby także wakacje kredytowe a w przypadku ustąpienia epidemii możliwość skorzystania z niskooprocentowanych kredytów inwestycyjnych.

Koniec problemów już w czerwcu?

Badani zapytali przedsiębiorców na jaki okres prognozują przestój w swojej działalności, zdecydowana większość widzi koniec epidemii na początek wakacji.

Polski rząd dostrzega dramatyczną sytuację polskich przedsiębiorców i przygotował program pomocy w ramach tarczy antykryzysowej, który obejmuje min. odroczenie składek ZUS na 3 miesiące dla mikrofirm zatrudniających do 9 osób, świadczenia postojowe do wysokości 2 tysięcy złotych dla zleceniobiorców i niektórych samozatrudnionych, doplatę do wynagrodzeń pracowników do 40 proc. pensji, uelastycznienie czasu pracy, możliwość odliczenia od dochodu darowizn na rzecz działań w ramach walki z epidemią koronawirusa, ułatwienia dla branży turystycznej i transportowej, ułatwienia dla zagranicznych, pracowników, zmniejszenie opłat czynszowych w lokalach handlowych, uproszczenia w procedurach przetargowych, gwarancje de minimis i doplaty BGK do odsetek, fundusze płynnościowe BGK, PFR i KUKE.

Czytaj więcej

Skomentuj