1 / 6

Dlaczego na Zachodzie powstają instalacje do recyklingu opakowań plastikowych warte kilkadziesiąt milionów euro, a w Polsce mamy problem z zagospodarowaniem tego surowca? W co powinny inwestować polskie przedsiębiorstwa? Na te pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy kolejnego z cyklu spotkań w ramach Forum Menadżerów Komunalnych organizowanych przez redakcję „Przeglądu Komunalnego” wraz z Krajowym Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast.

Pierwszą część dyskusji zdominowała rozmowa o wymaganych poziomach recyklingu i udziale w tych statystykach prywatnych punktów skupu surowców. Przykład stanowił tu Toruń, reprezentowany przez MPO – gospodarza spotkania.

Punkty skupu to (nie)remedium

W 2014 r. do recyklingu w Toruniu trafiało 8 tys. ton odpadów. W 2018 r. już 11 tys. ton. W 2019 r. przekazano jak dotąd ponad 11 tys. ton. 4,5 tys. pochodziło z zakładu unieszkodliwiania odpadów komunalnych, a pozostałe ponad 6 tys. ton – z punktów skupu.

– Wspomagające nas punkty skupu sprawiają, że mimo planowanych przestojów związanych z planowaną modernizacją sortowni, nie widzimy problemu, żeby Toruń uzyskał wymagane poziomy recyklingu – stwierdził prezes MPO Toruń Piotr Rozwadowski.

– Powinniśmy nadal inwestować w instalacje komunalne, odzysk na sortowniach, ale punkty skupu niech te surowce zbierają. To, co trafia do punktów skupu nie trafia do pojemników. Chodzi o to, żeby jak najlepiej zbierać surowiec u źródła – podsumował.

Wojciech Janka, prezes KFDZOM zauważył, że w związku z nowelizacją przepisów odpadowych przyszłość punktów skupu stoi pod znakiem zapytania. Otwarta pozostaje odpowiedź na pytanie, ile z nich będzie w stanie spełnić restrykcyjne wymogi monitoringu i ppoż. związane z gromadzeniem i magazynowaniem odpadów.

Sceptycznie do rozwiązania opierającego się o punkty skupu podchodzi Mariusz Rajca, prezes Tomra Sorting. – Patrząc na punkty skupu, wiele wskazuje, że nadal będziemy chcieli być dobrzy w statystyce – mówił.

Przekazanie to nie recykling

Zamknięcie się rynku chińskiego na plastikowe odpady boleśnie obnażyło problem odpadów mających trafić do recyklingu. Wcześniej wysyłanie odpadów tworzyw sztucznych do Azji uznawane było za recykling, teraz jednak sytuacja uległa zmianie.

Paweł Lachowicz, prezes ZUOK Spytkowo przedstawił dane z instalacji, które wskazują, że poziom wysortowywania odpadów sięga 12 – 13 proc. (po odjęciu selektywnej zbiórki to 6-7 proc.).

– Zastanawialiśmy się, czy istnieją technologie, które pozwalałyby podnieść te wskaźniki i okazało się, że inwestycja warta 20 mln zł poprawiłby tę efektywność do 14 – 15 proc. – tłumaczył Lachowicz.

– Przyjmując najbardziej optymistyczny wariant, sortownie są w stanie wysortować ok. 15 proc. materiałów, które można przekazać do recyklingu – mówił. Żeby była jasność: te instalacje są efektywne w okolicach 90 proc., ale w tym strumieniu nie ma już surowców dobrej jakości – stwierdził.

Zdecyduje rynek

Już niedługo (za rok) zmieni się metodologia obliczania ilości odzysku i recyklingu odpadów. Wskaźniki będą obliczane od całkowitej masy wszystkich odpadów komunalnych. W kolejnych latach wskaźniki recyklingu będą obliczane od poddania odpadów recyklingowi, a nie tylko za przekazanie ich do recyklingu.

I tu pojawia się ogromne wyzwanie dla rynku gospodarki odpadami: O ile przetwarzanie odpadów jest co do zasady lokalne, o tyle już sprzedaż frakcji materiałowych przeznaczanych do recyklingu, w szczególności tworzyw sztucznych odbywa się na rynku międzynarodowym – mówił Mariusz Rajca z Tomra Sorting, dodając, że zakłady recyklingu kierują się rachunkiem ekonomicznym, tak przy decyzji o rozbudowie mocy produkcyjnych, jak i pozyskiwaniu surowca. Nie ma żadnych przeszkód, aby pozyskiwać materiały z innych rynków. Dzisiaj jest to szczególnie widoczne w przypadku folii PE. Tak więc, to jak szybko będziemy obserwowali zwiększanie efektywności procesów sortowania pod kątem pozyskiwania frakcji wysokiej jakości do recyklingu, oraz czy te trudniej do zagospodarowania frakcje pochodzące z tych instalacji w Polsce trafią do zakładów recyklingu, w dużej mierze zależeć będzie od tego czy, a jeżeli tak, to jaka część środków z ROP trafi właśnie do operatorów tych instalacji.

Wiele wskazuje też, że wielkie koncerny, właściciele największych marek – m.in. producentów żywności – podejmą decyzję o wyłożeniu kilkudziesięciu milionów euro na badania nad technologiami pozwalającymi, by opakowania częściowo zawierające surowce pochodzące z recyklingu były bezpieczne dla konsumentów.

Nieudana rewolucja

Co w obecnej rzeczywistości musiałoby się zmienić, żeby poprawić sytuację w  gospodarce odpadami w krótkim i dłuższym horyzoncie czasu? – Powinna nastąpić zmiana podejścia do frakcji energetycznej w perspektywie najbliższych lat: po pierwsze, otwarcie składowisk na tę frakcję – cofnięcie zakazu składowania – z zachowaniem wysokiej opłaty za korzystanie ze środowiska, do czasu stworzenia wymaganych zdolności przerobowych tej frakcji, po drugie stworzenie całościowego planu inwestycji ze szczególnym uwzględnieniem sektora energetycznego, po trzecie wdrożenie dobrego rozwiązania związanego z rozszerzoną odpowiedzialnością producenta, tak aby stworzyć motywację do zwiększania efektywności procesów sortowania i pozyskiwania frakcji materiałowych do recyklingu oraz ułatwienia ich zagospodarowania na rynku krajowym i międzynarodowym – stwierdził Mariusz Rajca.

O ROP mówiła też Magdalena Dziczek ze Związku Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach Eko-Pak. – Przedsiębiorstwa powinny inwestować dwutorowo: w technologie pozwalające na rozwój recyklingu, ale też rozsortowywania odpadów z udziałem środków ROP. Apeluję jednak o to, aby instalacje komunalne silnie się włączyły w tworzenie systemu ROP. Obecnie zaproponowany przez Ministerstwo Środowiska system wyklucza te instalacje – stwierdziła Dziczek.

Krzysztof Kuźmiński, prezes PGKiM Inowrocław powiedział: – Głównym zadaniem pozostaje ograniczenie frakcji odpadów zmieszanych, bo z tym zadaniem sobie nie poradziliśmy. Nie można odejść od inwestycji w przetwarzanie, choć wydaje się, że rewolucja z 2013 r. się nie powiodła – podsumował.

UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

2 Komentarze

  1. Nie rżnijcie głupa w Portalu K., że nadal nie rozumiecie na czym polegają różnice polskiej gospodarki odpadami od gospodarki odpadami w innych krajach!… Oddajmy głos ekspertom: „fundamentalne znaczenie w sukcesie gospodarki odpadami ma fakt – że w Szwecji, Danii, Niemczech, Austrii, Holandii, Belgii i w pozostałych krajach „starej Unii” w których system zadań publicznych realizowany jest przez spółki komunalne, w ramach in-house jest zdecydowanie tańszy. Dlatego, że z samej definicji spółki gminne powinny być non profit, bezzyskowe. W związku z tym, to samo z siebie powinno prowadzić do sytuacji, gdzie na takim rozwiązaniu mieszkaniec gminy tylko zyskuje” … Czy w bogatych krajach starej UE gminy ogłaszają przetargi na odbiór i zagospodarowanie odpadów swoich mieszkańców, czy np. po niemieckich gminach jeżdżą polskie, francuskie czy z innych krajów śmieciarki? Czy w ogóle jeżdżą śmieciarki firm prywatnych czyhających na comiesięczne opłaty rodzin za śmieci? Nie! Miejmy nadzieję, że w następnej kadencji rząd zajmie się implementacją unijnych zasad systemowych polegających na przejęciu gospodarki odpadami przez zakłady użyteczności publicznej non-profit i wyeliminowaniu czynnika chciwości – tak jak jest to w tych krajach których osiągnięcia wyznaczają standardy w tej dziedzinie dla całej Europy…

  2. Stwierdzenie ” Nieudana Rewolucja Śmieciowa” jest zbyt daleko idące, wiele dobrego mimo wszystko udało się zrobić, między innymi:
    – wzrasta świadomość społeczeństwa, mamy co prawda coraz więcej pseudoexpertów od odpadów, ale mieszkańcy coraz rzetelniej podchodzą do segregacji odpadów często za przyczyną dzieci, które często zwracają uwagę dorosłym (widać pracę wykonaną w szkołach, szacun nauczycielom),
    – stopniowo ograniczamy składowanie odpadów ( 6GJ/Mg, opłata marszałkowska),
    – uszczelnianie systemu, walka z szarą strefą (BDO, monitoring, warunki p-poż. magazynowania odpadów ),
    – selektywna zbiórka
    – inwestycje w sortownie odpadów
    Niestety dużo jeszcze do zrobienia, po drodze popełniono dużo błędów, co podważało sens wprowadzanych zmian, które często wymuszała UE :
    – bezsensowne promowanie a wręcz wymuszanie budowy mbpok, gdzie wytwarzamy kompost i stabilizat z frakcji podsitowej (poniżej 80mm), na dodatek promujemy stabilizat (25%ceny opłaty), który ma wartość opałową grubo ponad 6MJ/kg (laboratoria akredytowane tworzą papier by wszystko grało),
    – zapomniano o separatorach frakcji lekkiej od ciężkiej ograniczając się jedynie do wielkości oczka na sicie,
    – pominięto popiół z palenisk domowych, przy naszej specyfice indywidualnych palenisk na węgiel
    – nie uwzględniono do poziomu recyklingu kompostu wytwarzanego z odpadów zielonych
    – zablokowano energetyczne wykorzystanie odpadów, ograniczenie w Kpgo do 30%
    – ambicjonalne podejście do poziomów recyklingu narzuconego przez UE, liczymy od ilości surowców wtórnych kierowanych do recykingu, a nie jak np. w Niemczech od ilości selektywnej zbiórki kierowanej na sortownie, czyli ilości odpadów na wejściu do sortowni.
    – błędne jest obciążenie gmin problemem zagospodarowania odpadów (co często przerasta gminy pod względem merytorycznym oraz finansowy)
    – wzięcie odpowiedzialności przez państwo jako regulatora systemu (regulacja cen, monitoring, analiza i usuwanie problemów, nieprawidłowości, kreowanie bodźców ekonomicznych( regulacje prawne, dofinansowania, dotacje)
    Najważniejsze, system musi się domykać, obok odzysku materiałowego, musimy mieć możliwość pozostałość poddać odzyskowi energetycznemu a resztę poddać bezpiecznemu unieszkodliwianiu
    – wreszcie podnoszona jest sprawa odpowiedzialności producent za powstałe finalnie odpady, które powinny być poddane odzyskowi a koszt odzysku powinien być przeniesiony na producenta
    – instalacje przetwarzania odpadów, jak sama nazwa mówi przetwarzają odpady, których wytwórcą jest producent i mieszkaniec, problem instalacji finalnych (składowiska odpadów, instalacje recyklingu, zakłady energetyczne), – budowa kompleksowego systemu, za to odpowiada Rząd.

Skomentuj