I właśnie dlatego stanowisko Polski będzie miało znacznie większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać.
Co konkretnie proponuje Bruksela
Projekt rewizji dyrektywy ETS, opublikowany 17 lipca, zakłada objęcie instalacji spalania odpadów innych niż niebezpieczne o wydajności powyżej 3 t/h obowiązkiem umarzania uprawnień do emisji. Dochodzenie do pełnego obciążenia ma być stopniowe: 25% zweryfikowanych emisji w 2031 r., 50% w 2032 r., 75% w 2033 r. i 100% od 2034 r. Państwa członkowskie będą mogły odroczyć wdrożenie do 2035 r., jeśli spełnią co najmniej dwa z trzech warunków dotyczących krajowej opłaty węglowej, realizacji celów recyklingu i ograniczenia składowania.
Ten mechanizm odroczenia nie wziął się znikąd. CEWEP i kraje o wciąż wysokim wskaźniku składowania konsekwentnie powtarzały, że jeśli ETS w ogóle, to nie wcześniej niż w 2035 r., gdy w całej Unii zacznie obowiązywać limit składowania na poziomie 10%. Widać, że ostrzeżenie przed ucieczką strumienia odpadów w stronę rozwiązania gorszego środowiskowo zostało w Brukseli usłyszane. Pytanie, czy wystarczająco.
Sygnał z Warszawy
Polska Agencja Prasowa zacytowała wiceministra klimatu Krzysztofa Bolestę, który zapowiedział, że Polska sprzeciwi się objęciu spalarni systemem EU ETS. Jeżeli zapowiedź ta znajdzie odzwierciedlenie w oficjalnym stanowisku rządu podczas negocjacji, będzie to bardzo ważny sygnał nie tylko dla polskiego sektora gospodarki odpadami, ale również dla wielu innych państw członkowskich.
Rozumiem, dlaczego rząd wstrzymywał się z deklaracją do momentu opublikowania propozycji Komisji. To zrozumiała taktyka negocjacyjna. Najważniejsze jest jednak to, co stanie się dalej.
Arytmetyka Rady
Propozycja Komisji to dopiero głos jednego z trzech podmiotów decydujących w Unii. Teraz czas na Radę. Francja i Włochy już zapowiedziały sprzeciw, podobnie Czesi i Słowacy. Jeżeli udałoby się zawiązać koalicję Francji, Włoch, Polski, Czech, Słowacji, Węgier i pozostałych krajów Europy Środkowej, mówimy o mniejszości blokującej z dużym zapasem. Do zablokowania decyzji potrzeba minimum czterech państw reprezentujących ponad 35% ludności UE — a w tym układzie jesteśmy raczej bliżej 65%.
To realna szansa. Ale szansa, nie pewnik.
Krajowe problemy i unijne prawo
Coraz częściej słyszymy argument o potrzebie „wyrównania warunków konkurencji”. Skoro Szwecja czy Litwa już objęły spalarnie krajowymi opłatami za emisję CO₂, to podobny obowiązek powinien obowiązywać wszystkich. Na pierwszy rzut oka brzmi to racjonalnie.
Ale warto pamiętać o jednej rzeczy. To nie Komisja Europejska zdecydowała o wprowadzeniu krajowych systemów opłat w tych państwach. Były to suwerenne decyzje poszczególnych rządów.
Jeżeli dziś część państw uznaje, że krajowe rozwiązania pogorszyły ich konkurencyjność wobec pozostałych członków Unii, odpowiedzią nie powinno być przenoszenie tych kosztów na całą Europę. Trudno uznać za dobrą praktykę rozwiązywanie problemów powstałych w wyniku krajowych decyzji poprzez zmianę prawa unijnego.
Paradoks europejskiej polityki klimatycznej
Europa od lat stara się ograniczać transport odpadów na duże odległości, zwiększać samowystarczalność regionów i odchodzić od składowania. Tymczasem wprowadzenie ETS dla spalarni może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego.
Kraje, które nadal potrzebują nowych instalacji do zagospodarowania odpadów, otrzymają dodatkowy koszt inwestycyjny. Kraje dysponujące nadwyżką mocy przerobowych pozostaną atrakcyjnym kierunkiem eksportu odpadów. Efektem może być większy transport odpadów przez Europę zamiast ich przetwarzania możliwie blisko miejsca powstawania.
Dotyczy to przede wszystkim państw, w których deficyt wydajności instalacji jest dziś największy — Polski, Hiszpanii czy Włoch. Czyli tych, które mają najwięcej do zrobienia w odchodzeniu od składowania.
Rachunek zapłaci mieszkaniec
Opłata ETS nieuchronnie przełoży się na wyższe koszty przetwarzania odpadów komunalnych. Dotknie także recyklerów, którzy frakcje nienadające się do dalszego przetworzenia i tak muszą skierować do spalarni.
Dla wielu samorządów nie będzie to wzrost symboliczny. Przy obecnych stawkach za termiczne przekształcanie odpadów dodatkowy koszt ETS może oznaczać wzrost ceny zagospodarowania nawet o 50–80%. W Krakowie, Poznaniu czy Bydgoszczy cena na bramie waha się dziś w okolicach 300 zł za tonę; mówimy więc o dodatkowych 150–200 zł. Ostatecznie rachunek zapłaci mieszkaniec — z tą różnicą, że w gminnej opłacie za odpady nie zobaczy pozycji „EU ETS”, tylko wyższą kwotę bez wyjaśnienia.
Jest w tym jeszcze jeden paradoks. Opłata trafia na sam koniec łańcucha. Spalarnia nie decyduje o tym, ile trudno recyklingowalnych tworzyw wprowadza się na rynek — to kwestia projektowania opakowań i sprawnie działającego systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Zanim obciążymy koniec, warto uporządkować początek.
Wyższe ceny w połączeniu z mniejszą liczbą inwestycji prowadzą w jednym kierunku: odpływu odpadów na składowiska oraz eksportu, także poza Unię Europejską. A egzekucja zakazu eksportu odpadów komunalnych i wytworzonego z nich RDF-u jest w praktyce bardzo trudna.
Czy to na pewno właściwe narzędzie
Nie mam wątpliwości, że sektor gospodarki odpadami powinien ograniczać emisje CO₂. Pytanie brzmi jednak, czy mechanizm ETS jest dziś właściwym narzędziem dla państw, które wciąż budują podstawową infrastrukturę niezbędną do odejścia od składowania odpadów.
Jeżeli w wyniku nowych regulacji odpadów nie będzie mniej, emisji nie będzie mniej, a jedynie wzrosną koszty mieszkańców i zwiększy się eksport odpadów między państwami, warto zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście osiągnęliśmy cel, który przyświeca europejskiej polityce klimatycznej.
Rozwiązania takie jak wychwyt i składowanie dwutlenku węgla wydają się tu znacznie bardziej obiecujące niż sam mechanizm ETS w obecnym kształcie.
Negocjacje dopiero się zaczęły
Rada i Parlament będą debatować o rewizji całego systemu ETS. Spalarnie są w tym pakiecie jedynie fragmentem. Największym ryzykiem jest dziś to, że rządy, polski czy inne, poświęcą spalarnie w zamian za ustępstwa w innych obszarach negocjacji. Tego trzeba pilnować szczególnie uważnie.
Jedno jest natomiast pewne. Temat spalarni w ETS przestał być techniczną ciekawostką dla branży. Stał się sprawą polityczną na poziomie całej Unii. A okno na działanie jest teraz.
Jakub Bator
Country Manager Poland Indaver Holding
Stowarzyszenie Producentów Energii z Odpadów
Zastępca Przewodniczącego CEWEP
🔍 Co zakłada propozycja włączenia spalarni odpadów do EU ETS?
Projekt rewizji dyrektywy ETS zakłada objęcie instalacji spalania odpadów innych niż niebezpieczne (o wydajności powyżej 3 t/h) obowiązkiem umarzania uprawnień do emisji. Wdrażanie ma odbywać się stopniowo od 2031 do 2034 roku, z możliwością odroczenia do 2035 roku po spełnieniu określonych warunków.
🔍 Jakie jest stanowisko Polski wobec ETS dla spalarni?
Przedstawiciele Ministerstwa Klimatu zapowiedzieli, że Polska sprzeciwi się objęciu spalarni odpadów systemem EU ETS, dołączając do grupy państw (m.in. Francji, Włoch, Czech i Słowacji) dążących do zablokowania tych przepisów w Radzie UE.
🔍 O ile mogą wzrosnąć koszty zagospodarowania odpadów po wprowadzeniu ETS?
Objęcie spalarni systemem ETS może oznaczać wzrost ceny zagospodarowania odpadów na bramie instalacji nawet o 50–80% (o ok. 150–200 zł za tonę), co ostatecznie przełoży się na wyższe opłaty dla mieszkańców w gminach.
![ad1a KGO kompleksowa 2026 [17.06.-02.09.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/baner_kgo_2026_abrys1320-x-250-px-1-1.png?pas=15489325222607271322)
![AD1B FORUM RECYKLINGU 2026 [01.07-27.10.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/07/forum-recyklingu-2026-1320-x-250-px.png?pas=19275434362607271322)
![ad1c abrys wydarzenia [od 03.03.25]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2025/03/wydarzenia.abrys_.pl-320-x-520-px.png?pas=15286321652607271322)












![ad2 KGO kompleksowa 2026 [02.06.-02.09.26]](https://portalkomunalny.pl/wp-content/uploads/2026/06/baner_kgo_2026_abrys1320-x-250-px.png?pas=8089520852607271322)












Komentarze (0)