Do Polski płyną 72 tony odpadów agrotechnicznych z Salwadoru. Będa utylizowane w Dąbrowie Górniczej. Wiceminister środowiska Janusz Ostapiuk odpowiadał wczoraj w sejmie na pytania posłów dotyczące transportu, przeciwko któremu protestują mieszkańcy.

Zezwolenia na przywóz odpadów z Salwadoru, przeznaczonych do utylizacji w Dąbrowie Górniczej opiewają łącznie na 300 ton; w tej chwili do Polski płyną 72 tony odpadów agrotechnicznych – poinformował w czwartek w Sejmie wiceminister środowiska Janusz Ostapiuk.

Według niego transport jest zabezpieczony finansowo, na rachunkach salwadorskiego ministerstwa środowiska w ramach gwarancji zablokowanych jest ponad 88 tys. euro. Ostapiuk podkreślił, że w sprawie importu tych odpadów Główny Inspektorat Ochrony Środowiska wydał trzy zezwolenia, ponieważ są wśród nich różne rodzaje pozostałości po środkach ochrony roślin: stałe, ciekłe oraz opakowania po pestycydach.

Wiceminister poinformował, że przedsiębiorstwo Sarpi, gdzie będą utylizowane odpady, w Europie ma kilka instalacji do unieszkodliwiania tego typu odpadów. "Ponieważ według informacji, które uzyskałem od Sarpi, inne instalacje są obłożone produkcją, a instalacja w Dąbrowie Górniczej ma wolne moce przerobowe, zdecydowano, że one przyjadą do Polski" – podkreślił.

Wiceminister zauważył również, że poziom techniczny urządzeń w Dąbrowie Górniczej odpowiada najwyższym światowym standardom i jest taki sam, jak w zakładach firmy Sarpi we Francji, czy w Niemczech. Przypomniał, że Sarpi przed 2003 roku zajmowała się utylizacją polskich mogilników właśnie w zakładach w państwach Europy Zachodniej.

Transportem salwadorskich odpadów przez Polskę zajmie się przedsiębiorstwo Geodis Polska. "To firma wybrana i wyznaczona decyzją Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, profesjonalna, która ma wszelkie techniczne możliwości i uwarunkowania do tego, by prawidłowo i bezpiecznie dokonać transportu odpadów z Gdyni na Śląsk" – powiedział Ostapiuk.


UDOSTĘPNIJ

Czytaj więcej

Skomentuj