1 / 22

12. edycja konferencji „Paliwa z odpadów”, zorganizowana przez firmę Abrys w formacie hybrydowym (na żywo i on-line), rozpoczęła się we wtorek we Wrocławiu. Kilkuset gości rozmawia o ożywieniu rynku pozyskiwania energii i ciepła z wykorzystaniem paliw alternatywnych. Temat niezwykle istotny z wielu względów – chodzi m.in. o coraz większe problemy z zagospodarowaniem rosnącej ilości odpadów, czy też kryzys paliwowo-energetyczny, który skutecznie drenuje kieszenie Polaków.

– Liczba produkowanych przez Polaków odpadów systematycznie rośnie. To średnio 0,5 mln Mg w skali każdego roku. Teraz dodatkowo trudno oszacować, na ile wartość ta zwiększy się wskutek napływu uchodźców z Ukrainy, ale może być to dodatkowo nawet ok. 1 mln ton – przytoczył dane na początek konferencji prezes Abrysu Robert Rosa.

Jak dodał, branża paliw alternatywnych to fenomen: przy drożejących cenach zagospodarowania RDF w cementowniach, rosnących kosztach pracowniczych czy mediów, producenci paliw od trzech lat obniżają ceny – najczęściej kosztem własnych marży.

– Spadek cen na najgorszej jakości odpady kaloryczne zaskakuje. W ostatnich latach zamawiający obniżają wymogi stawiane oferentom, co spowodowało pojawieniem się dużej liczby tzw. pośredników współpracujących z wieloma odbiorcami. W rezultacie istnieje spore ryzyko, że frakcja 19 12 12 odbierana z instalacji komunalnych trafi ostatecznie na składowiska, wyrobiska, do magazynów, nie zaś do pieców w cementowniach czy elektrociepłowniach – mówił Robert Rosa.

Równowaga między środowiskiem, biznesem i prawem

Obok problemów z rosnącą ilością odpadów dochodzi obecnie postępujący kryzys gospodarczy i społeczno-polityczny w całej Europie.

– Jeśli myśleliśmy, że po upadku Muru Berlińskiego nic złego już nas nie spotka, myliliśmy się. Również twierdzenie, że naszym największym zmartwieniem będzie ocieplanie się klimatu, okazało się błędne. Mamy obecnie do czynienia z bardziej namacalnymi problemami, które dotykają nas bezpośrednio – dodał dr Aleksander Sobolewski z Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu.

Jak mówił dr Sobolewski, technologia Waste to Energy (WtE) musi być traktowana jako zgodna z gospodarką obiegu zamkniętego, ponieważ wspiera rozwiązywanie problemów odpadowych, związanych ze stale rosnącą konsumpcją. Jednak aby się to udało, musi zaistnieć równowaga między dobrem środowiska, biznesu i prawa.

– Istnieje konieczność budowy sieci nowych spalarni odpadów w Polsce. Do obecnie funkcjonujących obiektów powinno dołączyć ok. 20 dodatkowych, abyśmy znaleźli się mniej więcej na poziomie czołowej piętnastki europejskiej pod tym względem. Czy to się uda? Przecież wszyscy wiemy, z jakimi problemami z akceptacją społeczną dla takich inwestycji mamy w Polsce do czynienia – mówił Aleksander Sobolewski.

– Są oczywiście inne technologie unieszkodliwiania odpadów nie nadających się do tradycyjnego recyklingu, jak choćby recykling chemiczny, ale jest to zupełnie inna skala działania, więc trudno ją w tym miejscu porównywać z termicznym unieszkodliwianiem. Poza tym recykling chemiczny może być zagrożeniem dla selektywnej zbiórki, dla prośrodowiskowej edukacji społecznej – dodał.

Piotr Sprzączak z Departamentu Ciepłownictwa w Ministerstwie Klimatu i Środowiska wyjaśniał, jak obecny rok przedefiniował wiele światowych polityk energetycznych.

– Rząd dostrzegając te wyzwania podjął decyzję o dodaniu do krajowej polityki energetycznej dodatkowego priorytetu, którym jest suwerenność energetyczna, tak aby zawirowania na rynkach międzynarodowych nie miały tak mocnego wpływu na mieszkańców naszego kraju – tłumaczył przedstawiciel resortu klimatu.

– Również paliwa z odpadów powinny mieć ważne miejsce w miksie energetycznym. Wiemy, przed jak wielkimi wyzwaniami staje krajowe ciepłownictwo i że tak naprawdę nie ma jednej, uniwersalnej technologii, która odpowiadałaby wszystkim oczekiwaniom tego sektora. Biomasa ma duży potencjał, ale pamiętajmy, że dużą jej cześć importujemy, również ze wschodu, co dziś stało się niemożliwe. Tymczasem odpady, paliwa alternatywne w postaci różnych rodzajów RDF-u, są surowcem dostępnym tu i teraz, więc trzeba je wykorzystać – dodał Piotr Sprzączak.

Energetyczny potencjał w odpadach

O formach wsparcia dla tego typu inwestycji mówił Dominik Bąk, wiceprezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jak tłumaczył, z pewnością mamy niewystarczającą liczbę instalacji termicznego unieszkodliwiania odpadów, a jednocześnie odpadów przybywa.

Jak wynika z obliczeń, potrzebne jest 23 mld zł na stworzenie wystarczającej infrastruktury do zagospodarowania odpadów. Do tego dochodzi 18 mld zł na dodatkowe instalacje WtE. A więc cała ta luka inwestycyjna to aż ok. 40 mld zł.

Jak tłumaczył prezes Bąk, Narodowy Fundusz chce wspierać recykling, ale też zapobiegać powstawaniu odpadów, walczyć z ich składowaniem, w końcu – przyczynić się do powstawania kolejnych obiektów odzyskujących ciepło i energię z odpadów. W nich tkwi duży potencjał, ponieważ z całej masy 20-25 mln ton odpadów ok. 10 proc. stanowi ekwiwalent energetyczny.

– NFOŚiGW w ramach swoich programów inwestuje w takie przedsięwzięcia, czego najlepszym przykładem jest program „Racjonalna gospodarka odpadami”, ale pamiętajmy, że Fundusz ma tylko rolę pomocniczą i to od inwestora zależy sukces każdej inicjatywy. Musimy być bardziej ambitni w działaniach, bo brak spalarni to pożywka dla szarej strefy. Nie należy się bać składania do Funduszu wniosków o wsparcie, czy to w formie pożyczek, czy bezzwrotnych dotacji. Trzeba pamiętać, że zrealizowanie inwestycji odpadowej jest trudne, ale możliwe, zaś za wszystkie zaniechania zapłacą mieszkańcy, a ich pieniądze mogą powędrować poza granice Polski – mówił Dominik Bąk.

Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie przypomniał, z jak dramatycznymi podwyżkami mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach – np. ceny gazy skoczyły od początku 2021 r. o ok. 414 proc. zaś cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla wzrosła rok do roku o 112 proc.

– Bez dywersyfikacji źródeł i rodzajów paliw się nie obędzie. Trzeba też wykorzystać w ciepłownictwie potencjał energetyczny drzemiący w odpadach. Z naszych ostatnich badań wynika, że ponad 50 dużych przedsiębiorstw ciepłowniczych zgromadzonych w Izbie jest poważnie zainteresowanych właśnie wykorzystaniem odpadów, choć oczywiście zainteresowanie to jest na różnym stopniu zaawansowania. Niemniej, jest zielone światło dla ciepła pochodzącego z odpadów – powiedział Jacek Szymczak.

Branża cementowa bez strat

Bożena Środa ze Stowarzyszenia Producentów Cementu mówiła o sytuacji w tej branży, która jest obecnie jednym z głównych odbiorców wysokokalorycznych paliw typu RDF.

– Podsumowując okres pandemiczny trzeba stwierdzić, że nie wpłynął on negatywnie na budownictwo, które jest przecież jednym z głównych odbiorców cementu. Produkcja cementu w Polsce utrzymuje się na poziomie ok. 19 mln ton rocznie, a jego import wynosi dodatkowo ok. 1,5 mln ton, przy czym pochodził on dotąd głównie z Białorusi, a jak wiemy, wojna w Ukrainie wprowadziła embargo na produkty z tego kraju. Mamy więc pewne zaburzenie konkurencyjności, aczkolwiek koniunktura na rynku wciąż jest dobra – rosną choćby krajowe inwestycje w drogownictwie i kolejnictwie – wyjaśniała Bożena Środa.

Jak dodała, przy obecnych mocach produkcyjnych branża może zużyć ok. 2 mln ton paliw alternatywnych, z czego 1,8 mln to RDF, reszta to pochodna zużytych opon i podobnych produktów. Sektor unieszkodliwia też termicznie ok.10 proc. odpadów komunalnych.

Istotna utrata statusu odpadu

Katarzyna Wolny-Tomczyk z Kancelarii Adwokackiej ECO LEGAL tłumaczyła, dlaczego paliwo alternatywne powinno utracić status odpadów.

– Zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki z 2015 r. w sprawie dopuszczania odpadów do składowania na składowiskach, dopuszczalna graniczna wartość ciepła spalania odpadów, które można składować na składowisku wynosi 6 MJ/kg suchej masy. W rezultacie odpady stanowiące pozostałości z mechaniczno-biologicznego ich przetwarzania trzeba zagospodarować w inny sposób – chociażby poprzez zastosowanie procedury utraty statusu odpadu przez paliwo alternatywne. Pozwoliłoby to na zwiększenie możliwości wykorzystania potencjału RDF, a jednocześnie przybliżałoby Polskę do spełnienia założeń gospodarki obiegu zamkniętego – tłumaczyła Katarzyna Wolny-Tomczyk.

Społeczne obawy 

O dialogu z lokalną społecznością jako kluczowym warunku akceptacji dla nowych inwestycji WtE mówiła Martyna Nowak, reprezentująca Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu.

Jakie są najczęściej wyrażane obawy mieszkańców w przypadku pojawienia się informacji o planowanej inwestycji w obiekt WtE? Pierwsza to obawa przed transportem, a więc przed tym, jak wiele ciężarówek będzie obsługiwało obiekt i czy będą one powodowały hałas,  nieprzyjemne odory lub będą niszczyły okoliczną infrastrukturę. Kolejna obawa dotyczy utraty wartości nieruchomości w sąsiedztwie spalarni. W końcu – pojawiają się obawy zdrowotne.

– Ponadto widzimy dwa ważne aspekty, mianowicie mieszkańcy domagają się wyraźnej deklaracji, że instalacja będzie odpowiednio wybudowana ze spełnieniem wszystkich wymagań prawnych oraz że wymagania te będę egzekwowane – mówiła przedstawicielka IChPW.

Wśród innych argumentów przeciw budowie instalacji termicznego unieszkodliwiania odpadów pojawiają się i takie, że danej gminy nie stać na taką inwestycję, że może lepiej w jej miejsce wybudować nowe ulice, chodniki, parkingi czy boiska.

Walka ze spalarniowymi mitami

O walce z fałszywymi informacji i mitami dotyczącymi szkodliwości ze strony spalarni odpadów mówił dr hab. inż. Grzegorz Wielgosiński z Politechniki Łódzkiej.

– Pierwszym, podstawowym argumentem przeciwników Waste to Energy jest twierdzenie, ze spalania odpadów jest zaprzeczeniem gospodarki obiegu zamkniętego, czyli nie pozwala osiągnąć założonych celów recyklingu i stanowi marnotrawstwo cennych surowców. W rzeczywistości, jak to wielokrotnie pokazywano, przyjęte 65 proc. recyklingu plus 10 proc. składowania stanowi dopiero 75 proc. całości, a więc pozostaje niezagospodarowane jeszcze 25 proc. odpadów, nienadających się do recyklingu. W tej sytuacji to właśnie spalarnie odpadów muszą wziąć na siebie bezpieczne wykorzystanie tych pozostałych odpadów produkując z nich ciepło i energię elektryczną, w ten sposób domykając system gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce – mówił prof. Wielgosiński.

Dodał, że twierdzenie, iż spalarnia truje – to znaczy emituje ogromne ilości toksycznych zanieczyszczeń, stwarzając zagrożenie dla zdrowia i życia ludności, a także powodując ogromne zniszczenie środowiska to kolejny mit. Do społeczeństwa nie dociera nawet argument funkcjonujących z powodzeniem w Europie 500 spalani odpadów (w tym osiem w naszym kraju), które takiego zagrożenia nie stwarzają, a także wokół których nie obserwuje się podwyższonej umieralności czy zachorowalności na różne groźne choroby.

Kolejnym, często powtarzanym argumentem przeciwko budowie spalarni jest według prof. Wielgosińskiego emisja dioksyn. Powielane są bowiem informacje pochodzące jeszcze z lat 90. ubiegłego wieku, że największym źródłem emisji dioksyn są spalarnie odpadów oraz że są to związki silnie kancerogenne. Tymczasem, praktycznie po roku 2000, w większości krajów UE spalarnie odpadów są marginalnym źródłem emisji dioksyn. Ich emisja ze spalania odpadów w takich krajach jak Niemcy, Francja, Hiszpania, Portugalia, Holandia Belgia, Dania czy Szwecja jest poniżej 0,5 proc. emisji krajowej, a w niektórych przypadkach nawet poniżej 0,2 proc. całkowitej emisji.

W Polsce, według danych GUS, emisja dioksyn w 2019 r. wyniosła ok. 274 g, z czego 62,7 proc. (ok. 172 g) pochodziło ze spalania w paleniskach domowych, a ok. 61 g z szeroko rozumianej gospodarki odpadami. Według danych Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, osiem krajowych spalarni odpadów komunalnych w wyniku spalenia ok. 1 mln ton odpadów komunalnych wyemitowało w 2019 r. tylko 0,06 g dioksyn! Natomiast w wyniku pożarów składowisk oraz miejsc magazynowania odpadów, do atmosfery przedostało się ok. 26,5 g dioksyn.

– Jeżeli więc nie skutkuje argument emisji dioksyn, pozostaje jeszcze problem zmian klimatycznych i tym samym straszenie ogromną emisją CO2 ze spalania odpadów. W rzeczywistości, według obliczeń, spalanie węgla kamiennego powoduje emisję CO2 na poziomie ok. 100-110 kg/MJ wytworzonej energii, węgla brunatnego – ok. 110-120 kg/MJ, biomasy – ok. 100-120 kg/MJ, zaś tzw. preRDF-u (frakcji palnej wydzielonej z odpadów komunalnych) – tylko ok. 90-100 kg/MJ – ze względu na niższą zawartość pierwiastkową węgla, a wyższą wodoru – tłumaczył profesor PŁ.

– Niestety, okazuje się, że prawda naukowa i fakty przegrywają w zderzeniu z emocjami i kłamliwą propagandą. Dziś w Polsce do domknięcia systemu gospodarki odpadami komunalnymi brakuje ok. 2-2,5 mln Mg mocy przerobowych w instalacjach termicznego przekształcania odpadów i na tyle szacowana jest tzw. luka inwestycyjna w tym sektorze. Tak więc nie ma na co czekać – trzeba budować kolejne instalacje – argumentował Grzegorz Wielgosiński.

Raport o instalacjach

Krystian Szczepański, dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego zaprezentował informacje dotyczące termicznego przekształcania odpadów komunalnych w 2020 r. dodając, że dane z 2021 r, mają być dostępne już niebawem, jeszcze w czerwcu.

Z danych zebranych przez IOŚ wynika, że w Polsce funkcjonuje obecnie osiem instalacji termicznego przekształcania odpadów komunalnych. Ich łączne moce przerobowe wynoszą 1159 Mg odpadów w skali roku. W 2020 r. przekształciły one termicznie 1069 tys. Mg odpadów i odzyskały w procesie R1 ponad 5,5 mln GJ energii. Średnie moce przerobowe instalacji wyniosły 92,2 proc. Największą zdolnością pochwalić może się instalacja w Krakowie, najmniejsze moce z kolei ma instalacja w Warszawie.

Wszystkie instalacje termicznego przekształcania odpadów działające w Polsce mają ogólną moc przerobową w wysokości 2559 tys. MG odpadów komunalnych. Wytworzyły one 330 tys. ton odpadów po procesie spalania – to ok. 28 proc. tej masy odpadów, która do unieszkodliwienia termicznego trafiła. 68,2 tys. Mg tych pospalarniowych odpadów zostało w ub.r. zmagazynowanych.

Studyjna wizyta

Konferencja “Paliwa z odpadów” potrwa do czwartku, kiedy to stacjonarni uczestnicy będą mieli okazję wziąć udział w wyjeździe studyjnym do Zakładu Gospodarki Odpadami GAĆ. Zakład ten od 1997 r. zajmuje się gospodarką odpadami, sukcesywnie wprowadzając nowe technologie poprawiające możliwości przetwarzania odpadów komunalnych i odzysku surowców.

Obecnie to jeden z najnowocześniejszych zakładów w Polsce. Realizuje on projekt pod nazwą „Wdrożenie nowych procesów przetwarzania i odzysku odpadów w celu zwiększenia poziomów recyklingu w Regionie Wschodnim Dolnego Śląska”. Na co dzień ZGO GAĆ obsługuje 17 gmin, czyli ok. 250 tys. mieszkańców.

Partnerzy i patroni

Organizatorem konferencji “Paliwa z odpadów” jest Abrys we współpracy z IChPW i ZGO GAĆ, partnerami: Vecoplan, TEKOpro, ECO LEGAL, firefly ab, Pronar, R&R Beth, TOMRA, UNTHA, Nestro, zaś patronami: Krajowa Agencja Poszanowania Energii, Klaster Gospodarki Odpadowej i Recyklingu, Polska Izba Gospodarki Odpadami, Rada RIPOK, Krajowe Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast i Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami.

 

Czytaj więcej

Skomentuj