Cementownie, eksport czy… ciepłownie: Gdzie szukać zbytu na polski RDF?
Polskie instalacje produkujące paliwa z odpadów są jednymi z najlepszych na świecie, ale coraz częściej… nie mają komu ich sprzedać. Cementownie, najważniejszy odbiorca RDF-u, w ostatnich latach mierzyły się ze spadkiem krajowej produkcji i rosnącym importem cementu. Dodatkowo nie są w stanie zagospodarować całego produkowanego w kraju paliwa. Część nadwyżki mogłyby przejąć ciepłownie, jednak współspalanie RDF-u z węglem budzi spory prawne, technologiczne i środowiskowe.
RDF i preRDF są efektem sortowania odpadów komunalnych i wydzielania frakcji, których nie da się poddać recyklingowi, a ze względu na wysoką wartość opałową nie powinny trafiać na składowiska. Problem zaczyna się wtedy, gdy ilość powstającego paliwa wyprzedza możliwości jego wykorzystania na krajowym podwórku.
Z danych przedstawionych przez prof. Grzegorza Wielgosińskiego wynika, że w 2015 r. niezagospodarowanych pozostało niemal 2,95 mln ton frakcji kalorycznej. W kolejnych latach ta wielkość malała – do ok. 1,54 mln ton w 2022 r. Później trend się odwrócił: w 2023 r. nabywców nie znalazło ok. 1,67 mln ton, a w 2024 r. już 1,87 mln ton. Łącznie w latach 2015–2024 nie udało się zagospodarować ok. 21,6 mln ton paliwa lub frakcji nadającej się do jego produkcji.
Nadwyżka zajmuje place i magazyny, zwiększa ryzyko pożarowe oraz zmusza instalacje do ograniczania przyjęć. Podczas konferencji „Paliwa z odpadów” firmy Abrys producenci przyznawali wręcz, że odmawiają przyjęcia kolejnych partii wsadu do instalacji. Tymczasem RDF jest dobrą alternatywą dla węgla, od którego nasza gospodarka powinna odejść jak najszybciej.
Cementownie nadal najważniejsze
Naturalnym i podstawowym odbiorcą RDF-u pozostaje przemysł cementowy. W piecach cementowych paliwa alternatywne zastępują część paliw kopalnych, a ich mineralna część zostaje wykorzystana w produkcji klinkieru. Cementownie mają też wieloletnie doświadczenie, rozwiniętą logistykę i wysokie wymagania jakościowe, które przyczyniły się do profesjonalizacji rynku.
Zależność od jednego dużego sektora jest jednak ryzykowna. Kiedy cementownia ogranicza produkcję albo zatrzymuje piec, producent RDF-u traci odbiorcę. Szczególnie trudna dla producentów paliwa jest zima, gdy spowalnia budownictwo (w szczególności drogowe), a część zakładów prowadzi przestoje remontowe. W tym samym czasie ciepłownie pracują najintensywniej, lecz obecnie niemal nie uczestniczą w odbiorze tej frakcji (z pojedynczymi wyjątkami).
Niepokój zwiększa sytuacja samego przemysłu cementowego. W 2025 r. w Polsce wyprodukowano 17,1 mln ton cementu, czyli o 3,2% mniej niż rok wcześniej. Stowarzyszenie Producentów Cementu prognozuje, że w 2026 r. produkcja spadnie o kolejne 2%, do 16,8 mln ton. Z kolei import osiągnął w 2025 r. rekordowe 1,73 mln ton, czyli ponad 10% krajowej produkcji, a w 2026 r. może dojść do 2 mln ton.
Zakłady działające w Polsce płacą za energię i uprawnienia do emisji CO₂, podczas gdy cement sprowadzany spoza Unii, w tym z Ukrainy, powstaje w innym otoczeniu prawnym – w szczególności bez obciążenia systemem handlu emisjami. Dodatkowo import cementu może zaspokajać krajowy popyt na materiały budowlane, lecz nie tworzy w Polsce popytu na RDF. Każda tona cementu wyprodukowana poza granicami kraju oznacza więc mniejsze możliwości wykorzystania paliw alternatywnych w krajowych piecach.
Spalarnie, przemysł i eksport
Drugim kierunkiem są instalacje termicznego przekształcania odpadów. Ich moce rosną, a nowe i rozbudowywane obiekty odbierają część frakcji palnej, produkując energię elektryczną i ciepło. Pod koniec 2024 r. możliwości polskich spalarni szacowano na ok. 1,7 mln ton rocznie. Problem w tym, że nawet po realizacji kolejnych inwestycji nie przejmą one całej nadwyżki, a przeszkodą może być także wysoka kaloryczność RDF-u.
Odbiorcą może być też przemysł potrzebujący pary technologicznej i stabilnych dostaw ciepła. Takie projekty mogą działać przy dużych zakładach chemicznych, papierniczych lub spożywczych, ale wymagają wieloletnich inwestycji i stałego odbiorcy energii. Doskonałym tego przykładem jest planowana spalarnia sąsiadująca z zakładem Qemetica w Inowrocławiu, która za kilka lat ma się stać największym tego typu obiektem w Polsce.
Alternatywą pozostaje zatem eksport. W 2024 r. za granicę mogło trafić co najmniej 450 tys. ton polskich paliw alternatywnych, m.in. do cementowni, spalarni i elektrociepłowni. To ważny zawór bezpieczeństwa, lecz trudno oprzeć na nim przyszłość krajowego systemu. Eksport oznacza koszty transportu, zależność od zagranicznych odbiorców i procedur transgranicznych. Polska wywozi przy tym paliwo, z którego energię mogłaby wytworzyć u siebie.
Co z RDF-em w ciepłowniach?
Dlatego coraz częściej wraca pomysł wykorzystania RDF-u w istniejącym ciepłownictwie. Zespół Politechniki Łódzkiej i Instytutu Technologii Paliw i Energii z Zabrza przeprowadził próby w kotle WR-25 w jednej z ciepłowni. Współspalano węgiel z 5- i 10-procentowym udziałem dwóch rodzajów RDF-u, a każda próba trwała 24 godziny. Według wyników dodatek paliwa z odpadów nie spowodował istotnego pogorszenia emisji, także dioksyn. Nie wykazano również negatywnych zmian w żużlach, popiołach i produktach oczyszczania spalin.
Profesor Wielgosiński szacuje, że ciepłownie i elektrociepłownie mogłyby zagospodarować w ten sposób ok. 500 tys. ton RDF-u rocznie. Nie rozwiązałoby to całego problemu, ale wypełniłoby część luki odpowiadającą mocom dwóch dużych spalarni. Co ważne, popyt na RDF pojawiałby się zimą, a więc właśnie wtedy, kiedy maleje zapotrzebowanie cementowni na paliwa alternatywne.
Współspalanie mogłoby mieć również charakter lokalny. Paliwo wytwarzane na przykład w instalacji komunalnej lub pobliskim zakładzie trafiałoby do nieodległego źródła ciepła zamiast do odległej cementowni lub zagranicę. Dla części mniejszych systemów ciepłowniczych byłby to przejściowy sposób na ograniczenie zużycia węgla i wykorzystanie energii zawartej w odpadach, które już powstają.
Przeszkód nie brakuje
Wyniki prób nie oznaczają jednak, że paliwo można po prostu wrzucić do każdego kotła. RDF dla ciepłownictwa musiałby mieć stabilne parametry, właściwą granulację, kontrolowaną zawartość chloru i wilgoci oraz osobny, szczelny system magazynowania i podawania. Instalacja potrzebowałaby zezwoleń, zabezpieczeń technicznych i ciągłego monitoringu emisji.
Największą barierą pozostaje wymóg utrzymywania spalin przez co najmniej dwie sekundy w temperaturze minimum 850°C. W kotle WR-25 można osiągnąć wymaganą temperaturę, ale jego konstrukcja nie gwarantuje odpowiednio długiego czasu przebywania spalin (autorom eksperymentu udało się ją utrzymać przez 1,5–1,8 sekundy). Zwolennicy współspalania postulują więc czasowe odstępstwo dla wybranych instalacji, pod warunkiem spełnienia rygorystycznych kryteriów i potwierdzenia bezpieczeństwa pomiarami.
Przeciwnicy ostrzegają jednak przed tworzeniem dwóch standardów. Stowarzyszenie Producentów Energii z Odpadów sprzeciwia się dopuszczeniu współspalania do 10% RDF bez zachowania wymagań obowiązujących wszystkie instalacje spalające odpady. Zdaniem organizacji, łagodniejsze zasady dla ciepłowni mogłyby osłabić rozwój instalacji termicznego przekształcania odpadów, wydłużyć czas działania starych kotłów węglowych i stworzyć nierówną konkurencję. Wielkim wyzwaniem mogłoby też okazać się przekonanie do takiego pomysłu mieszkańców i organizacji pozarządowych, które oprotestowywały dotychczas każdą powstającą instalację spalającą odpady.
Ostrożność zachowuje również branża ciepłownicza. RDF może mieć sens w konkretnym mieście i konkretnym układzie technologicznym, ale nie powinien być przedstawiany jako główny kierunek transformacji całego sektora. Ciepłownie muszą równolegle rozwijać OZE, kogenerację i pompy ciepła oraz wykorzystywać ciepło odpadowe. Paliwo z odpadów może być jednym z elementów układanki, zwłaszcza w okresie przejściowym.
Między popytem a podażą
Wiele wskazuje zatem na to, że cementownie pozostaną fundamentem rynku, ale przy rosnącym imporcie cementu i sezonowych postojach nie mogą być jego jedyną podporą. ITPO i przemysł przejmą część strumienia, eksport nadal będzie potrzebnym bezpiecznikiem, a kontrolowane współspalanie w wybranych ciepłowniach może uzupełnić system.
Odpady jednak nie znikną; wręcz przeciwnie – z roku na rok będzie ich coraz więcej, co pokazują przykłady rozwijających się od wielu dekad krajów Europy Zachodniej. Również w Polsce na przestrzeni ostatnich kilku lat roczny wolumen wytwarzanych odpadów komunalnych powiększył się o kolejny milion ton. Jeżeli chcemy zawalczyć o to, by ograniczyć ich składowanie do 10% w 2035 r. (a tego będzie wymagać od nas Unia Europejska), musimy bardzo poważnie zastanowić się nad tym, jak znaleźć zbyt na powstające w Polsce paliwa alternatywne.
Kamil Paczek